Uproszczona demokracja

Grozi, że 1 stycznia 2009 r. kilka spośród 26 państw członkowskich Unii Euro- pejskiej wyposaży się w instytucje odrzucone przez ich społeczeństwa. Do tego czasu wszystkie państwa członkowskie mają ratyfikować traktat lizboński, podpisany w grudniu ub.r. przez szefów państw lub rządów. Uczyniły to już Węgry, Malta, Słowenia, Rumunia i Francja.

A przecież Nicolas Sarkozy deklarował: „Bycie konsekwentnym Europejczykiem i odpowiedzialnym politykiem nie polega na tym, że po francuskim „nie” dla konstytucji europejskiej można zachowywać się tak, jakby nic się nie stało! Francuzi skierowali pod naszym adresem pewne przesłanie; chcę wziąć je pod uwagę.” To było w czerwcu 2006 r.

Wygląda na to, że Sakrozy uznał wybór na prezydenta Francji za czek in blanco, który pozwala mu anulować wyraz woli ludu w sprawach europejskich, toteż udało mu się nakłonić ponad trzy czwarte parlamentarzystów francuskich do uchwalenia niemal identycznego tekstu, jak ten, który 29 maja 2005 r. wyborcy odrzucili 54,68% głosów. Partia Socjalistyczna mogła wymusić nowe referendum. Zobowiązała się do tego, po czym zrezygnowała.

W 2004 r., kilka tygodni przed wyborami europejskimi, premier Tony Blair, starając się wysadzić licznych w Wielkiej Brytanii eurosceptyków z siodła, obiecał, że podda konstytucję Unii Europejskiej pod referendum. Wybrany przez niego następca, Gordon Brown, troskę o ratyfikację traktatu lizbońskiego wolał powierzyć parlamentowi [1].

W czerwcu 2005 r. obywatele holenderscy odrzucili europejski traktat konstytucyjny 62% głosów. Aby nie ryzykować ponownego zasięgnięcia ich opinii, gdyż nadal nie zachowują się tak, jak powinni, wkrótce i tam parlamentowi przypadnie ratyfikacja tekstu uzgodnionego w grudniu ub.r. przez Radę Europejską. Wreszcie w Portugalii, podczas wyborów parlamentarnych w lutym 2005 r., Partia Socjalistyczna ogłosiła, że podda projekt konstytucji pod głosowanie obywateli. Podobnie jak Sarkozy, Brown i socjaldemokraci holenderscy, premier José Socrates wrzucił tylny bieg pod pretekstem, że „okoliczności zupełnie się zmieniły. To jest inny traktat”. Czyż nie jest on „uproszczony”? [2]

Taka dezywoltura wprawia w osłupienie, gdy we Francji Valéry Giscard d’Estaing przyznaje bez bicia, że „w traktacie lizbońskim, zredagowanym wyłącznie na podstawie projektu konstytucyjnego [który wyzionął ducha w 2005 r.], narzędzia są dokładnie te same. W skrzynce z narzędziami zmieniono jedynie porządek.” [3] Między tymi dwoma tekstami „nie ma istotnej różnicy”, zauważyła również komisja spraw zagranicznych Izby Gmin, choć dominuje w niej Partia Pracy. Krótko mówiąc, tylko Irlandczycy będą mieli w maju czy czerwcu prawo do referendum…

W 1983 r. François Mitterrand deklarował, że jest „rozdarty między dwiema ambicjami – ambicją budowy Europy i ambicją zaprowadzenia sprawiedliwości społecznej” [4]. Czyżby teraz demokracja była przeszkodą dla pierwszej z tych ambicji? Czyżby nie miało znaczenia to, że parlamentarzyści, którzy przeciwsta- wiają się decyzji podjętej w głosowaniu powszechnym, coraz liczniej należą do uprzywilejowanych klas społecznych, gdy tymczasem we Francji i w Holandii „nie” uzyskało przytłaczającą większość głosów wśród elektoratu ludowego?

Być może na wszystkie te pytania odpowiedział Jack Lang, profesor prawa publicznego i były minister socjalistyczny. Uznał on, że nie warto „brać się za łby z powodu przepisów prawnych, których nie rozumieją nawet specjaliści. A poza tym, wiecie, rozumiecie, traktat to tylko traktat.”

Serge Halimi
tłum. Zbigniew M. Kowalewski


[1] Ratyfikację tę przegłosowano 21 stycznia 2008 r. w Izbie Gmin 362 głosami „za” i 224 głosami „przeciw”. Izba Lordów dopiero ma się wypowiedzieć.
[2] W przemówieniu wygłoszonym 10 lutego br. Sarkozy pięciokrotnie użył tego przymiotnika. Tymczasem traktat ma 287 stron i wprowadza 356 zmian w poprzed- nich traktatach, do czego dochodzi 13 protokołów, 65 deklaracji i aneks. Patrz B. Cassen, „Zmartwychwstanie europejskiej konstytucji”, Le Monde diplomatique edy- cja polska, grudzień 2007 r.
[3] V. Giscard d’Estaing, „La boîte a outils du traité de Lisbonne”, Le Monde, 27 paź- dziernika 2007 r.
[3] V. Giscard d’Estaing, „La boîte a outils du traité de Lisbonne”, Le Monde, 27 paź- dziernika 2007 r.
[4] Cyt. za J. Attali, Verbatim 1, Paryż, Fayard 1993, s. 399.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł
Udostępnij:

Polecane artykuły

Wpisz wyszukiwane hasło o naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Do góry