Tadeusz Kowalik (1926-2012)

Kiedy rano 31 lipca dowiedzieliśmy się o śmierci profesora Tadeusza Kowalika, niektórzy niedowierzali – wszak jeszcze nie tak dawno można go było spotkać spacerującego szybkim krokiem po warszawskich Polach Mokotowskich lub na jakiejś konferencji naukowej setki kilometrów od Warszawy. Nawet podczas krótkich pobytów w szpitalach trudno było w nim rozpoznać pacjenta – na jego łóżku zawsze porozkładane były gazety, a on sam ze zwykłą sobie pasją oddawał się lekturze i komentarzom. Trudno było uwierzyć, że od kilku lat zmaga się z ciężką chorobą. Nawet tym, którzy mieli świadomość powagi jego stanu, trudno jest się pogodzić z jego odejściem. W przypadku profesora Kowalika trzeba bowiem odwrócić pewne tyleż popularne co cyniczne powiedzenie i stwierdzić, że są ludzie, których zastąpić się nie da. On właśnie taki był – dla swych najbliższych i przyjaciół, dla życia intelektualnego w naszym kraju, dla polskiej lewicy i myśli ekonomicznej.

Przez całe życie był związany z lewicą pracowniczą. Jego biografia znakomicie ilustruje złożoność powojennej historii Polski: od autentycznej rewolucji otwierającej drogę awansu społecznego milionom ludzi i zapewniającej bezprecedensowy skok cywilizacyjny przez polityczną klęskę dyktatorskich rządów PZPR i ekonomiczny upadek PRL po rozwój lewicowej i związkowej opozycji zarówno w okresie realnego socjalizmu jak i realnego kapitalizmu. Dwudziestolatek z podlubelskiej wsi inicjację polityczną przeszedł w 1946 r. w Związku Walki Młodych, dwa lata później wstąpił do PZPR. Jako redaktor naczelny Życia Gospodarczego uczestniczył w przełomie października 1956 r. Pod jego kierownictwem pismo wyrosło na główną trybunę reformatorskiego nurtu w polskiej ekonomii. Zwolniony za rewizjonizm podjął współpracę z Klubem Krzywego Koła. W 1968 r. usunięto go z PZPR. Później był KOR, TKN, zapisy cenzuralne, doradzanie podczas strajku sierpniowego w Stoczni Gdańskiej (1980), działalność w podziemnej Solidarności. Jeszcze później próba oparcia transformacji systemowej na doświadczeniach skandynawskich, a po jej porażce konsekwentna opozycja wobec modelu neoliberalnego instalowanego w Polsce pod auspicjami MFW i wielkiego kapitału europejskiego. Był współzałożycielem Unii Pracy, współpracował z wieloma środowiskami lewicowymi, wspierając je swoją wiedzą, doświadczeniem i energią.

Tadeusz Kowalik należał do pokolenia najlepszych ekonomistów w historii Polski. Współpracował ze starszymi od siebie Oskarem Lange, Włodzimierzem Brusem, Michałem Kaleckim i Kazimierzem Łaskim. Był uważnym czytelnikiem Róży Luksemburg. Jej teoria imperializmu stała się stałym elementem jego myślenia o kapitalizmie. Kowalik nigdy nie wierzył w niewidzialną rękę rynku, nigdy nie zapomniał, że historyczna ekspansja kapitalizmu znaczona była morzami krwi – ofiar kolonializmu, wojen imperialistycznych, barbarzyńskiej eksploatacji całych narodów.

Uważano go za keynesistę, choć szedł znacznie dalej i sięgał głębiej niż sam Keynes. Trafniej byłoby mówić o nim jako o przedstawicielu szkoły Michała Kaleckiego – polskiego uczonego uznawanego dziś przez wielu za największego ekonomistę XX wieku, którego prace wyprzedziły Keynesa. Wyjątkowość Kowalika polegała na tym, że w centrum myślenia o gospodarce potrafił umieścić perspektywę antagonizmu klasowego, a samo uprawianie ekonomii uczynić elementem zaangażowania społecznego po stronie wyzyskiwanych. Dzięki temu nigdy nie stracił z oczu podstawowych rysów kapitalizmu, nie dał się nabrać na różne modne idee w rodzaju końca pracy, końca historii, kapitalizmu kognitywnego, zderzenia cywilizacji czy trzeciej drogi. Zamiast bujać w obłokach rentownych frazesów, które są tak miłe uszom redaktorów naczelnych i polityków różnych opcji Kowalik wolał stać twardo na ziemi analizując realnie istniejący kapitalizm – z jego rosnącymi nierównościami, biedą, strukturalnym bezrobociem, rządami finansjery i oligarchii bezpośrednio zagrażającymi demokracji po obu stronach Atlantyku, wreszcie z nawracającymi coraz gwałtowniej kryzysami. Nic zatem dziwnego, że obecne załamanie gospodarcze nie było dla niego zaskoczeniem. Przewidział je w odróżnieniu od medialnych ekonomistów będących de facto rzecznikami prasowymi banków i inaczej niż oni widział w kryzysie strukturalny problem związany z finansjeryzacją systemu oraz neoliberalną globalizacją trwającą od lat 80. minionego wieku. Podkreślał też jego społeczny wymiar – wielką klęskę dotykającą pracowników i biednych, którzy płacą dziś za błędy bankierów podobnie jak do niedawna płacili za ich sukcesy.

Szukając alternatyw, wskazywał na doświadczenia powojennej ery dobrobytu oraz na model skandynawski. Odrzucał ślepy determinizm ekonomiczny. Uważał, że jest przynajmniej kilka kapitalizmów (skandynawski, anglosaski, nadreński) i już choćby dlatego zawsze mamy wybór. Inaczej niż wielu keynesistów wiedział, że państwowy interwencjonizm to za mało. Potrzebna jest autentyczna kontrola społeczna realizowana za pośrednictwem silnych organizacji pracowniczych.

Tadeusz Kowalik był autorem wielu ważnych książek. Jego pomoc okazała się nieoceniona dla autorów wielu innych. To m.in. dzięki jego uwagom w Doktrynie szoku Naomi Klein tak dobrze opisała restaurację kapitalizmu w Polsce. Do końca pracował nad książką o ekonomistach czasu transformacji i nowym wydaniem książki o poglądach ekonomicznych Róży Luksemburg. W dzień po jego śmierci w USA ukazało się angielskie wydanie znakomitej Polskiej transformacji. Nie miałem szczęścia być jego studentem, miałem natomiast zaszczyt być przyjacielem.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł
Udostępnij:

Polecane artykuły

Wpisz wyszukiwane hasło o naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Do góry