Skok na iracką ropę

Wojna w Iraku ma też wymiar ekonomiczny. Już na początku okupacji 100 dekretów szefa tymczasowych władz koalicyjnych Paula Bremera i jego dyrektora ds. odbudowy Marka Belki zmieniło ustrój gospodarczy kraju, otwierając drogę do liberalizacji stosunków pracy, masowej prywatyzacji i penetracji zagranicznego kapitału. Dziś narzucone wówczas zmiany zaczynają przynosić efekty. Plany prywatyzacji irackiej ropy wchodzą w życie. Na początku tego roku rząd w Bagdadzie przyjął projekt nowego Prawa Naftowego. Waszyngton i Londyn naciskały na to od dawna, a sekundował im Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który już w grudniu 2005 r. zawarł z irackim rządem porozumienie uzależniające anulowanie części zadłużenia Iraku od zmiany reguł eksploatacji złóż naftowych.

Nowe Prawo Naftowe opracowano pod kierunkiem ekspertów z amerykańskich korporacji. Dokument, który lobbyści i rządy okupacyjne znają od dawna został przedstawiony w irackim parlamencie dopiero w lutym. Ma on uchwalić prawo już w marcu. Rzecz jasna przyjęcie nowych przepisów nic w praktyce nie zmieni. Wojna uniemożliwia wydobycie i eksport ropy (Irak produkuje mniej niż pod sankcjami ONZ). Otwiera to jednak drogę do przyszłych konfliktów. Sprzyjać im będzie kurczenie się zasobów tego surowca oraz powrót do gry przedsiębiorstw państwowych. Kontrola ze strony nowych lewicowych rządów skutecznie zablokowała ekspansję prywatnych korporacji w Ameryce Południowej (szczególnie w Wenezueli, Boliwii oraz w Ekwadorze). Na niczym spełzły nadzieje na opanowanie przynajmniej części zasobów rosyjskich. W tej sytuacji trudno się dziwić determinacji rad nadzorczych trzech sióstr (Shell, Exxon, BP) w dążeniu do opanowania olbrzymich zasobów Iraku. Jeśli już dostaną swoją działkę od Bagdadu, choćby była ona tylko na papierze, trudno je będzie z niej wyprzeć. Tym bardziej, że sekciarski klucz, wedle którego rekrutuje się w Iraku urzędników rządowych sprzyja korupcji i kompradoryzacji tamtejszych elit polityczno-religijno-plemiennych.

Nowe prawo otwiera drogę do zawierania z zagranicznymi korporacjami naftowymi umów zwanych Porozumieniami o Udziale w Produkcji (Production Sharing Agreements – PSA). Co prawda w dokumentach, nad którymi radzi parlament noszą one miano Umowy o Eksploatacji i Ryzyku (Exploration and Risk Contracts), ale de facto stanowią zradykalizowaną wersję PSA. Konkretne zapisy sformułowano tak, żeby maksymalnie „ułatwić życie” prywatnemu kapitałowi.

I tak np. Artykuł 41 legalizuje obchodzenie procedury negocjacyjnej przy zawieraniu porozumień między irackimi władzami a zagranicznymi korporacjami. Artykuł 11 odbiera parlamentowi możliwość weryfikacji zawieranych umów. Artykuł 35 pozwala wyłączać państwo irackie z udziału w zyskach z wydobycia ropy (nie określono minimalnego poziomu udziału państwa w zyskach). Artykuł 9 podkopuje pozycję przedsiębiorstw irackich względem inwestorów zagranicznych (które jedynie zachęca do współpracy nie gwarantując np. transferu technologii). Artykuł 4 ogranicza możliwość regulacji ze strony państwa np. w kwestiach ekologicznych.

Shell, Exxon i BP uzyskają możliwość eksploatacji irackich złóż na 35 lat. Po raz pierwszy od 1972 r., gdy Irak znacjonalizował ropę zagraniczne koncerny będą mogły działać w tym kraju na tak wielką skalę. Co więcej, ustawa zezwala aby w początkowym okresie zatrzymywały do 70% zysków z wydobycia.

Irak jest trzecią potęgą naftową na świecie. Ponad 10% zarejestrowanych na świecie złóż tego surowca znajduje się na terytorium tego kraju. Ropa naftowa w irackiej gospodarce gra rolę decydującą. W sektorze naftowym wytwarza się obecnie 70% PKB, a zyski z ropy stanowią aż 95% dochodów irackiego budżetu. Oddanie sektora naftowego na kilka dziesięcioleci w ręce prywatnych korporacji z USA i Wielkiej Brytanii oznacza koniec ekonomicznej, a w konsekwencji także politycznej niezależności Iraku.

Mimo okropności wojny i okupacji świadomość tych niebezpieczeństw jest coraz powszechniejsza wśród Irakijczyków, przede wszystkim zaś wśród irackich nafciarzy. Związkowcy działający w sektorze już zapowiedzieli walkę przeciw nowemu prawu. Awangardą tej walki jest Iracka Federacja Związków Naftowych. Hasan Dżjuma, przewodniczący organizacji skupiającej 23 tys. spośród 36 tys. zatrudnionych w sektorze naftowym na południu kraju powiedział 8 lutego podczas spotkania 200 delegatów związku w Basrze, że nowelizacja jest „działaniem przeciwko przyszłości Irakijczyków”. Nafciarzy wspierają inne federacje związkowe. W grudniu ub. roku liderzy pięciu federacji zrzeszających setki tysięcy irackich pracowników wydali w Ammanie wspólne oświadczenie potępiające Prawo Naftowe jako zagrożenie dla suwerenności kraju. Tego samego zdania są międzynarodowe organizacje zajmujące się analizami polityki naftowej. Ewa Jasiewicz z londyńskiego oddziału niezależnego ośrodka analitycznego Platform twierdzi, że „niesprawiedliwe, nieprzejrzyste, niedemokratyczne zapisy Prawa Naftowego odbijają wpływy i interesy zewnętrznych aktorów – rządów USA i Wielkiej Brytanii oraz protegowanych przez nie prywatnych firm. Są one ukoronowaniem procesu, który doprowadził do wojny i stanowi jej stawkę. To faktyczna wyprzedaż i wydanie irackiej ropy na łup zagranicznych koncernów”.

Negatywne konsekwencje zawierania umów PSA są dobrze znane w regionie. Tym większe jest znaczenie walk prowadzonych przez irackich robotników. Ich klęska oznaczałaby wzmocnienie neoliberalnej logiki prywatyzacji, którą USA i Międzynarodowy Fundusz Walutowy narzucają dziś w całym regionie. Ich zwycięstwo będzie równoznaczne z odparciem neoliberalnej globalizacji na najważniejszym froncie, tam gdzie przybiera ona niczym nieosłonięte oblicze barbarzyństwa.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top