Protekcjonizm wiecznie żywy

Można się było spodziewać, że w dniu, w którym Stany Zjednoczone będą borykały się jednocześnie z recesją i przepastnym deficytem handlowym, wolny handel zostanie zakwestionowany przez jego najbardziej wpływowego adwokata. Zakup przez armię amerykańską 179 powietrznych tankowców częściowo wyproduko- wanych przez European Aeronautic Defence and Space (EADS) wcale nie przeczy głębokiej tendencji, ponieważ z tego kontraktu na 35 miliardów dolarów interesy amerykańskie zdecydowanie wyszły obronną ręką. Samolot „europejski”, wyposa- żony w silnik General Electric i wyprodukowany w ramach partnerskich stosunków ze spółką amerykańską Northtrop Grumman, będzie montowany w Alabamie. Ponad połowa jego wartości dodanej będzie pochodziła z USA. Znaczną część konkurencyjnego materiału Boeinga – który nie mógł być tak szybko do dyspozycji, a zarazem miał mniejszą moc zaopatrywania w paliwo i mniejszy zasięg – podobno wyprodukowano gdzieś indziej…

Prawdę mówiąc, tylko w edytorialach odnośnych dzienników i w gazetach biznesowych kojarzy się bluźnierczy akt z obroną firm narodowych i ich pra- cowników. Historia gospodarcza przypomina jednak, że większość krajów rozwiniętych stała się krajami rozwiniętymi dzięki barierom handlowym. Ani Wielka Brytania, ani Francja, ani Korea Południowa, ani Japonia, ani Prusy nie osiągnęły swojej potęgi przemysłowej respektując „prawo” korzyści komparatywnych Davida Ricardo. Czyż od XIX w. do początku XX w. gospodarka amerykańska nie doświadczyła najwyższej na świecie stopy wzrostu przy taryfach celnych dochodzących do 50% (44% w 1913 r.)? Później, gardłując przeciwko protekcjonizmowi, Ronald Reagan ograniczył import samochodów, stali, cukru i tekstyliów do Stanów Zjednoczonych; jego administracja pomnożyła przez 11 cła na import olbrzymich cylindrów, aby ratować firmę Harley-Davidson. Bez przerwy wywierała presję na Japonię, aby zrewaluowała swoją walutę – trochę podobnie do tego, jak obecnie George W. Bush błaga Chiny, aby uczyniły to samo [1].

Tymczasem bieżąca polityka pieniężna Banku Rezerw Federalnych, na którą milczącą zgodę wyraża Biały Dom, ma oczywiste implikacje handlowe: niższy kurs dolara sprzyja eksportowi amerykańskiemu, co w Stanach Zjednoczonych amortyzuje skutki bieżącej recesji. Tymczasem w Unii Europejskiej polityka stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego, podniesionych przy tej okazji, może zagrozić klejnotom przemysłowym zbudowanym przy wielkiej pomocy grosza publicznego – i to do tego stopnia, że aby bronić się przed śmiertelną dla nich rewaluacją euro, takie grupy, jak EADS, obecnie delokalizują swoją działalność gospodarczą ku strefie dolara [2]…

Wybór Pentagonu wnosi dodatkowy element – odpowiedniki polityczne i strategiczne. Jaką cenę Europa musiała zapłacić za zaszczytny przywilej zaopatrywania samolotów amerykańskich w paliwo za pomocą aparatów częściowo produkowanych w Stanach Zjednoczonych dzięki polityce niskich stóp prowadzonej przez Bank Rezerw Federalnych? Gdy ogłaszano decyzję korzystną dla EADS, demokratyczny kongresman John Murtha zarzucił Europejczykom, że są… zbyt mało obecni na froncie afgańskim. Tymczasem, na skutek niezwykłego zbiegu okoliczności, prezydent Francji Nicolas Sarkozy przygotowuje się do wysłania tam dodatkowego tysiąca żołnierzy francuskich. Co więcej, uzasadniając swoje dyplomatyczne zaślubiny z Waszyngtonem, precyzuje: „Czy można pomyśleć choćby przez minutę, że kontrakt, który wygrał EADS na powietrzne tankowce, podpisano w atmosferze znanego napięcia między Francją a Stanami Zjednoczonymi?” [3] Nic dodać, nic ująć: decyzja Pentagonu stanowi wystawną lekcję wolnego handlu…

Serge Halimi
tłum. Zbigniew M. Kowalewski


[1] W celu zmniejszenia swojego deficytu handlowego, Stany Zjednoczone bez przerwy domagały się od Chin rewaluacji juana. Od stycznia 2007 r. jego kurs wzrósł o 10%, a jednak chińsko-amerykański deficyt handlowy nie zmniejsza się istotnie.
[2] Pytany o to premier Francji François Fillon zareagował mówiąc: „Nie po to Francja i Niemcy bardzo dużo zainwestowały w Airbus, aby przyglądać się, jak po kawałku wynosi się on do strefy dolara. Państwo-akcjonariusz uczyni wszystko, aby wyperswadować Airbusowi delokalizację produkcji” (Les Echos z 10 grudnia 2007 r.).
[3] Wywiad z Le Figaro, 7 marca 2008 r.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top