„Powstanie słuchacza”: msza za Brechta w pięćdziesiątą rocznicę śmierci

Sztuki pouczające (Lehrstück): małe opery, oratoria albo patetyczne msze. Brecht uwielbiał chorały, nawiązywał do nich nie tylko ironicznie. W wywiadzie z 2003 r. reżyser Frank-Patrick Steckel podkreślał rolę patosu i krytykował powszechne zwycięstwo ironii w inscenizacjach Brechta. Jego postawę można sparafrazować słowami: patos tak, ale proszę bez patologicznej wiwisekcji dokonywanej na sztukach Brechta!

Lot przez ocean [1], pierwsza sztuka pouczająca Brechta, opowiada o wyczynie Lindbergha. [2] Radio nadało ją w 1929 r. z okazji święta muzyki w Baden-Baden. Nazajutrz po emisji Lotu wystawiono Badeński Moralitet o zgodzie [3] w wersji „surowej”, z muzyką Paula Hindemitha. W obydwu sztukach główny temat to latanie, lotnicy i zrzucanie bomb. Lotnicy z Badeńskiego moralitetu rozbijają się i proszą o pomoc, której jednak nie otrzymują. Przy tej okazji Brecht stawia trzy pytania. Po pierwsze, czy latanie i postęp techniczny są dla „tłumu” korzystne, czy też szkodliwe. Po drugie, czy człowiek może pomóc drugiemu człowiekowi. Po trzecie, czy można nauczyć się śmierci, czy można ją zrozumieć dzięki wymazaniu konkretnej egzystencji, własnej skończoności, marności czynów, wreszcie – czy człowiek powinien traktować siebie jako „najmniejszą wielkość” (s. 37)?

Brecht i Hindemith jeszcze na scenie wprowadzali wiele zmian do tekstu i muzyki, choć praktycznie już ze sobą nie współpracowali. Wspólne przedsięwzięcie zakończyło się skandalem, a drogi obu artystów rozeszły się ostatecznie. Brecht napisał nową wersję sztuki. W 1930 r. starał się o wystawienie Zarządzenia, ale sztukę oceniono jako „mierną” i odrzucono. Utopia wykorzystywania radia dla publicznego pożytku nie spełniła się, mimo że sztuki pouczające znalazły kontynuatorów i naśladowców. Z roku 1931 pochodzi oratorium Hindemitha Nieustający do tekstu Gotfrieda Benna, przedstawiające witalistyczną zgodę na śmierć, upływ czasu i przemijanie.

Brecht chciał, by sztuki pouczające nadawane przez radio przyczyniały się do „powstania słuchacza, jego aktywizowania i przekształcania w producenta”. Wprawki te są tak dalece rewolucyjne – pisał – że „współczesne państwo” nie ma żadnego interesu w ich wystawianiu.

W pięćdziesiątą rocznicę śmierci Brechta publiczne radio nadało znowu, po 77 latach, pierwszą wersję Badeńskiego moralitetu. Dzieła tego nie traktowano bynajmniej jak „wprawki”. Kubański kompozytor Carlos Farinas w latach 1978-79 napisał nową muzykę do pierwotnego tekstu Brechta, odnalezionego w partyturze Paula Hindemitha. Postępował zgodnie ze wskazówkami reżyserskimi autora, wprowadził chóry, recytatywy, partie solowe, nowoczesne partie śpiewno-recytatorskie. Porywający rytm, 12-tonowa harmonika, liczne wariacje, wyrazista artykulacja, precyzja dźwięku, wszystko to nadało tekstowi Brechta nowy charakter. Muzykę do Moralitetu skomponował również Carl Orff. Wyraźnie więc pierwsza wersja tego utworu cieszyła się zainteresowaniem muzyków i zgadzała się z ich koncepcją muzyki języka.

Oświeceniowa trzeźwość i stanowczość Brechta zamieniały się niekiedy w interpretacji Farinasa w religijnie zabarwioną spowiedź i nabierały tonu profetycznego. Pouczenia i deklaracje gubiły się w ciszy, dali, głębi i wysokości. Widać to szczególnie wyraźnie w Raporcie o tym, co jeszcze nieosiągalne, choć również w Locie przez ocean i Badeńskim moralitecie o zgodzie wciąż mówi się o tym, co „jeszcze nie osiągnięte” (s. 21, 26). „To, co nieosiągalne” brzmi dzięki temu coraz głębiej i coraz bardziej „ostatecznie” przy każdym powtórzeniu.

Czy między odświętną, szacowną formą tej kompozycji a pierwotnym zamiarem sztuk pouczających nie ma żadnej sprzeczności? Sztuki te miały uczyć przez grę, ciągle podawały w wątpliwość przedstawiane poglądy i unikały jednoznacznych wartościowań. Żądały od laików zaangażowania, namysłu nad zachowaniami społecznymi i aspołecznymi, chciały wychowywać publiczność i wywierać wpływ na rzeczywistość. Teksty z roku 1929 działały na podobnej zasadzie, ich argumenty są zaskakująco aktualne.

Po pierwsze, chór odrzuca osiągnięcia techniki: „chleb od tego nie staniał” – wynalazki pojawiają się jedne po drugich, ale nie mają żadnego znaczenia, są jak „niezmienne, utarte rytuały” (Brecht).

„I od dawna nikt nie wie już, czym jest człowiek. Na przykład, kiedy wy la­ta­liś­cie, wasz bliźni czołgał się po zieminie po ludzku” (Moralitet, s. 28)

śpiewa chór. Partię pilota wykonywał kontratenor Jörg Waschinski. Jego krystaliczny, anielski głos wyostrzył i odświeżył słowa pieśni:

„ogarnęła nas gorączka oleju i budowy miast” (Moralitet, s. 26).

Po drugie, pomoc jest niemożliwa. Numer klaunów przekonuje, że pomoc, której związek z przemocą Brecht wciąż podkreślał, niszczy tego, komu chcemy pomóc. Znamy dziś kraje, którym udziela się pomocy. Zostały zniszczone. Wściekłe, agresywne tony, które towarzyszą upadkowi „mocnego pana Schmitta”, to „pojemny komentarz”, jak Hans Henry Jahnn określił rolę muzyki w sztukach Brechta.

Po trzecie, dręczy nas pytanie o śmierć. Gdy Jörg Waschinski śpiewa „nie umiem umrzeć” (Moralitet, s. 43), czujemy się głęboko wzruszeni. (Czy mamy wyłączyć nasze skomplikowane maszyny medyczne?) „Do śmierci przywiązujemy nadmierne znaczenie, zważywszy jej ograniczoną wartość użytkową” – napisał Brecht o Badeńskim moralitecie. Zaskakująco intymne zdanie: „Czego wyrzeka się ten z nas, kto umiera? Nie wyrzeka się wszak tylko swego stołu i swego łóżka!” (Moralitet, s. 37) staje się wielkie i piękne dzięki muzyce. Pod koniec sztuki „tłum” poddaje surowemu egzaminowi bohatera lotnictwa, aż ten od słów „latałem niebywale wysoko” (s. 38) dochodzi do swojej „najmniejszej wielkości”.

Wreszcie rozlega się głos Heinera Müllera: „zgoda rozbrzmiewa aż do całkowitej ciszy. I dopiero wówczas, w ciszy, może znowu pojawić się ruch”.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł
Udostępnij:

Polecane artykuły

Wpisz wyszukiwane hasło o naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Do góry