Międzynarodówka dyplomatyczna

W listopadzie tego roku ruszyło wydanie węgierskie, w grudniu pojawić się mają się wydania fińskie i kuwejckie. Niezwykła „międzynarodówka” Le Monde diplomatique liczy już sześćdziesięciu pięciu członków!

Dziennik International Herald Tribune wychodzi w dziewięciu krajach, tygodnik Newsweek ma cztery wydania międzynarodowe, a miesięcznik ELLE pojawia się w piętnastu wersjach, nie licząc francuskiej. Tymczasem Le Monde diplomatique ma już ponad sześćdziesiąt edycji międzynarodowych, z których połowa to wydania papierowe, a połowa – elektroniczne. Możliwość dokonywania porównań wyczerpuje się jednak na poziomie prostej statystyki. Wydawcy Heralda czy ELLE posłuszni są strategiom komercyjnym, podczas gdy twórców LMD napędza wspólne marzenie o nowym, lepszym świecie. Marzenie to znajduje swój wyraz już w dwudziestu sześciu językach: oczywiście po francusku, ale także w afrikaans, angielskim, arabskim, bułgarskim, chińskim, chorwackim, czeskim, esperanto, farsi, fińskim, greckim, hiszpańskim, japońskim, katalońskim, koreańskim, niemieckim, norweskim, polskim, portugalskim, rosyjskim, rumuńskim, serbskim, słoweńskim, węgierskim i włoskim.

Owo otwarcie na świat nie jest niczym nowym. Już w początkach istnienia Le Monde diplomatique jego twórcy zaczęli postrzegać go raczej jako międzynarodowe czasopismo wydawane we Francji, aniżeli francuską gazetę sprzedawaną też za granicą. Mniej więcej w połowie lat siedemdziesiątych po obaleniu dyktatur w Portugalii i Grecji w krajach tych pojawiły się pierwsze wydania międzynarodowe LMD. Był to historyczny początek rozpowszechniania się naszych analiz polityki międzynarodowej poza granicami Francji. W latach osiemdziesiątych pojawili się kolejni partnerzy: pierwszą wersję w języku hiszpańskim zaczęto wydawać w Meksyku, następnie, po zamordowaniu wydawcy Ivana Menendeza w 1986 r., w Buenos Aires, aż wreszcie zadomowiła się ona w Madrycie. W latach 1987-1998 Le Monde diplomatique ukazywał się w Tunisie jako kwartalnik w języku arabskim – wydanie to przeniosło się potem do Bejrutu. Efemeryczna edycja węgierska pojawiła się w 1991 r.

Mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiątych dała się zauważyć druga fala „internacjonalizacji”, większa i bardziej trwała niż pierwsza. To wtedy pojawiły się pierwsze „wielkie wydania” Le Monde diplomatique, które w zeszłym roku świętowały swoje dziesięciolecie: wersje niemiecka i włoska, dołączane do lewicowych dzienników, odpowiednio die tageszeitung (Berlin) oraz il manifesto (Rzym). Jakiś czas później LMD zaczął wychodzić w języku hiszpańskim – w Madrycie, wydawany najpierw przez wydawnictwo L-Press, a następnie przez Cybermonde, oraz w Buenos Aires. Wydanie portugalskie pojawiło się dzięki postępowemu Campo da Comunicaçăo, wydanie greckie dzięki centrowemu dziennikowi Eleftherotypia…

W miarę, jak rodzina LMD się powiększa, koncepcje poszczególnych wersji zmieniają się. Początkowo zawierały głownie tłumaczenia artykułów z wydania francuskiego – formuła ta przeważa wszędzie tam, gdzie Le Monde diplomatique pojawia się w charakterze dodatku do innego dziennika lub tygodnika. W takim układzie to ten właśnie dziennik lub tygodnik bierze na siebie opisy aktualności krajowych i regionalnych. Ale tam, gdzie wydawany jest jako niezależny miesięcznik, redakcje w naturalny sposób dążą do zamieszczania własnych artykułów, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom swoich czytelników.

Ta właśnie elastyczność, wynikająca głównie z przyczyn praktycznych, przyczynia się zarazem do wzrostu liczby i nakładu wydań drukowanych: pod koniec 1996 r. LMD miał pięć edycji o łącznym nakładzie 500 000 egzemplarzy, w ciągu dwóch lat liczba wydań wzrosła do siedmiu, a łączny nakład podniósł się o 200 000. W 2000 r. trzynaście wydań przekroczyło łączny nakład miliona egzemplarzy. Cztery lata później było już dwadzieścia pięć wydań o łącznym nakładzie 1 500 000. W tej chwili na całym świecie wychodzą trzydzieści cztery wersje papierowe. Pojawiają się nowi partnerzy, ale niestety – znikają niektórzy starzy. Głównie z przyczyn ekonomicznych przestały ukazywać się m.in. wersje austriacka, cypryjska, jordańska, libańska, meksykańska, szwedzka, turecka, wenezuelska oraz wydanie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Obok trzydziestu czterech wydań papierowych funkcjonuje – stan na koniec 2006 r. – trzydzieści jeden wersji on-line. Większość z nich stanowi po prostu cyfrową wersję edycji papierowej, ale niektóre całkowicie się uniezależniły – takie jest np. wydanie brazylijskie, japońskie czy czeskie, choć nie należy zapominać również o edycjach w języku katalońskim (przygotowywanej w Andorze), chińskim (tworzonym we Francji) czy esperanto (na Kubie).

Jesienią 2002 r. trójka francuskich intelektualistów pochodzących z Iranu postanowiła spróbować sił w tworzeniu internetowej wersji czasopisma w języku farsi, z pomocą chętnych do współpracy tłumaczy dobrej woli. Pół roku później projekt nabrał rzeczywistych kształtów, co odnotowano także w Teheranie. Wiosną następnego roku Hamchari, dziennik wydawany przez władze lokalne, zdążył przedrukować całą serię artykułów, zanim został przejęty przez zwolenników przyszłego prezydenta, Mahmuda Ahmedineżada. Dziennik Sharg, bliższy byłemu prezydentowi Rafsandżaniemu, próbował podjąć tę inicjatywę, ale szybko porzucił ją, uznawszy Le Monde diplomatique za zbyt krytyczny pod adresem neoliberalizmu. W 2005 r. pojawiła się nowa szansa współpracy z dziennikiem Sedaye Edalat, drukującym teksty w farsi. Przy wszystkich tych zmiennych kolejach losu wydaje się, że nadrzędny cel został mimo wszystko osiągnięty: irańscy intelektualiści mają dostęp do Le Monde diplomatique w ich własnym języku, i to zarówno w wersji internetowej, jak i drukowanej. Grupka osób w Montpellier, która co miesiąc tłumaczy niektóre artykuły na chiński, również chciałaby mieć taką pewność…

W tym kierunku zapewne będziemy rozwijać się w przyszłości. Jeszcze dziesięć lat temu nikt nawet nie przypuszczał, że pewnego dnia „Międzynarodówka dyplomatyczna” liczyć będzie ponad sześćdziesiąt wydań na całym świecie. Wzrost zasięgu LMD miał zwłaszcza dwa kierunki: dał się zauważyć w świecie arabskim, zwłaszcza w krajach Zatoki, ale przede wszystkim w europejskich krajach dawnego „bloku socjalistycznego” – w Serbii, potem Bułgarii, Chorwacji, Słowenii oraz, już w tym roku, w Rumunii, Polsce, Rosji i na Węgrzech. Być może podobne otwarcie będzie miało miejsce w Azji – zaczęło się od japońskiej strony internetowej, potem zawiązała się współpraca z indyjskim przeglądem Hard News, a ostatnio ujrzała światło dzienne edycja papierowa w Korei Południowej. Następnym etapem powinny być Chiny…

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł
Udostępnij:

Polecane artykuły

Wpisz wyszukiwane hasło o naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Do góry