IV RP – Redivivus

W historii tragedia nie zawsze powraca farsą. Bywa, że tragedią jeszcze większą. Obecny rząd PiS jest jeszcze gorszy i niebezpieczniejszy niż ten sprzed 10 lat, choć doprawdy trudno było wówczas wymyślić gorszą makabreskę niż sojusz nacjonalistów z neoliberałami. Kaczyński (bo nie Szydło, która jest figurantką podobnie jak wcześniej Marcinkiewicz) pokazał iście królewską butę i arogancję stawiając na czele MON-u polskie wcielenie doktora Strangelove z filmu Kubricka (jak dobrze, że Polska nie ma bomby atomowej!), głoszącego m.in., że Polska jest w stanie wojny z Rosją (po strąceniu przez nią samolotu prezydenckiego), na ministra sprawiedliwości ponownie tego, który za dokonane nadużycia otarł się o Trybunał Stanu, zaś szefem służb specjalnych mianując skazanego trzyletnim wyrokiem sądowym za przekroczenie uprawnień na tym samym stanowisku. Doprawdy, to tak jakby penitencjariuszy więzień zrobić ich dyrektorami! Kpina z państwa i jego obywateli.Przy tych kandydaturach betką wydają się inne kluczowe postacie rządu, jak minister spraw wewnętrznych, który po wydaniu Złotych żniw Jana Tomasza Grossa wzywał państwo polskie do wytoczenia mu procesu o zniesławienie, czy minister spraw zagranicznych, który publicznie mówi o sobie, że jest islamofobem. Historycznym miernikiem patriotyzmu polskiej prawicy zwykle był antysemityzm. Dziś publiczne przyznawanie się do antysemityzmu nie jest w dobrym tonie (choć prezydent Duda w debacie prezydenckiej wytknął Komorowskiemu „przepraszanie za Jedwabne”), ale bycie islamofobem to dziś równoznaczne z byciem patriotą.

„Polska dla Polaków, „Precz z uchodźcami”, „Jebać Arabów” – to hasła tegorocznych marszów niepodległościowych. Każdy nacjonalizm do życia potrzebuje wroga, choćby wyimaginowanego, stąd figurę Żyda zastąpiła dziś w Europie figura muzułmanina-imigranta – bo Europa, nie tylko Polska, brunatnieje w zastraszającym tempie. Wie o tym doskonale prezes Kaczyński, podsycając antyimigranckie nastroje podczas kampanii wyborczej, kiedy mówił o „tych ludziach” „przenoszących choroby” językiem kojarzącym się z nazistowskim „Żydzi – Wszy – Tyfus plamisty”. Z drugiej strony mamy w rządzie PiS-u „fachowców”, czyli bankowców i neoliberałów na czele ministerstw związanych z finansami i gospodarką. A więc znów powtórka sprzed dekady, kiedy to „prospołeczny” jakoby rząd postawił na ultraliberałkę Gilowską. „Rynki finansowe” i Gazeta Wyborcza odetchnęły, ale zwykłym ludziom nie wróży to nic dobrego.„Państwo to ja” może mówić niczym Ludwik XIV ten, który nie mając pojęcia o świecie, gospodarce czy kulturze, dla którego deklarowanym priorytetem polityki państwa jest „wyświetlenie prawdy smoleńskiej”, nie posiadając żadnej formalnej władzy (i wiążącej się z nią odpowiedzialności) pociąga za wszystkie jej sznurki. Takiej władzy nie miał w Polsce od kilkudziesięciu lat nikt. Skład nowego rządu i ten, który za nim stoi gwarantuje, że będzie to władza źle użyta.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł
Udostępnij:

Polecane artykuły

Wpisz wyszukiwane hasło o naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Do góry