Hipokryzja

Oskar Wilde określił niegdyś hipokryzję jako hołd, jaki występek składa cnocie. Gdyby żył dzisiaj, musiałby mocno zmodyfikować swój bon mot, bo o jakiejkolwiek cnocie nie może już być mowy. Ekonomia polityczna i idąca z nią ręka w rękę polityka historyczna oraz praktyka współczesnego kapitalizmu opiera się bowiem na hipokryzji, która nie skrywa żadnej cnoty, a jedynie występek.

Wojna i okupacja przybrały miano walki o demokrację i pokój, interwencje zbrojne nazywa się dziś „misjami stabilizacyjnymi”, zabijanie bezbronnych cywili uchodzi jako „operacje chirurgiczne”, ordynarny szantaż silniejszych mocarstw to przecież „głos społeczności międzynarodowej”, zaś globalne szpiegostwo, porwania, tortury i skrytobójcze zabójstwa rozgrzeszane są hasłem „zagrożenia bezpieczeństwa narodowego” i „wojny z terroryzmem”.

A tych, którzy przeciwstawiają się zalewowi tej hipokryzji i ujawniają jej prawdziwe oblicze, nazywa się zdrajcami, poplecznikami terrorystów i zamyka na wiele lat w więzieniach, bądź rozsyła za nimi międzynarodowe listy gończe.

Polityka gospodarcza państw podporządkowana jest interesom najbogatszych, służy im i wyłącznie im, skutkiem czego obserwujemy globalny regres cywilizacyjny – społeczeństw nie tylko tzw. krajów rozwijających się, ale i rozwiniętych krajów Unii Europejskiej.

Polska nie odstaje niestety od tego modelu. O niektórych, kluczowych z punktu widzenia społecznego, aspektach hipokryzji politycznej piszą w tym numerze LMD jego redaktorzy. Przemysław Wielgosz opisuje mechanizm Otwartych Funduszy Emerytalnych, którego nie można inaczej nazwać jak gigantycznym skokiem na nasze pieniądze i emerytury, a który – pomimo ukrócenia skali tego przekrętu przez obecny rząd – znajduje wciąż wielu obrońców spośród czołowych polityków, ekonomistów i dziennikarzy, ignorujących najwyraźniej ten złodziejski proceder. Zbigniew Marcin Kowalewski pisze z kolei o ostatnich wydarzeniach na Ukrainie w szerszym kontekście historycznym naszych stosunków z tym krajem. Artykuł ten wskazuje na kontynuację paternalistycznej i neokolonialnej polityki Rzeczpospolitej (i Unii Europejskiej) w stosunku do naszego wschodniego sąsiada, prowadzonej pod płaszczykiem „europeizacji Ukrainy” i „oderwania jej od Rosji”.

Oba te artykuły ukazują skalę hipokryzji, którą przeniknięta jest polityka wewnętrzna i międzynarodowa Polski.

Ja ze swojej strony chciałbym wspomnieć o głośnej akcji czołowej polskiej feministki, Katarzyny Bratkowskiej, wymierzonej w hipokryzję, jaką jest funkcjonowanie w Polsce barbarzyńskiej ustawy antyaborcyjnej.

Reakcje środowisk opiniotwórczych w sprawie OFE, Ukrainy (i jej historii) oraz akcji propagującej liberalizację aborcji, ukazują jak głęboko wniknęła hipokryzja polityczna i obyczajowa w naszą świadomość – politycy i środowiska lewicowe i prawicowe mówią w nich nierzadko jednym głosem. Aż trudno doprawdy rozpoznać czy o „zamachu na naszą własność” w kontekście ograniczenia przekazywania składek do OFE mówi neoliberał-lobbysta jednego z banków czy znakomita, lewicowa zdawałoby się historyczka, o konieczności przeprowadzenia Akcji Wisła i „wołyńskim holocauście” skrajnie prawicowy nacjonalista czy dziennikarz lewicowego periodyku, zaś o „niestosowności” prowokacji Bratkowskiej ultrakatolicki czy też radykalnie lewicowy portal internetowy. Bo powtarzają te same dyrdymały wpojone im przez propagandę najpierw realnego socjalizmu, zaś później jak najbardziej realnego kapitalizmu.

Chciałbym wszystkim naszym Czytelnikom życzyć w Nowym Roku jak najmniej hipokryzji i jak najwięcej antidotum na jej trujące działanie.

image_pdfPobierz artykuł w wersji PDFimage_printDrukuj artykuł
Udostępnij:

Polecane artykuły

Wpisz wyszukiwane hasło o naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Do góry