Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 9/79

wrzesień 2012

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Jarosław Pietrzak
Przesyłki z Krainy Ciemności

Paweł Malinowski
Mieszkaniowa elastyczność
w służbie biznesu

Sylvie Tissot
Pomysł „wrażliwych dzielnic”

KOMENTARZE I POLEMIKI

Redakcja
Tadeusz Kowalik

Mikołaj Ratajczak
Odzyskać społeczną kreatywność

Stefan Zgliczyński
Chiny blisko, Powstanie
Warszawskie daleko

Warto przeczytać

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Bernard Stiegler
Jak przemysł kulturowy
niszczy jednostkę

LMD - czerwiec 2008

Jan Malewski
Europa sprzedaje służbę zdrowia

Publiczna służba zdrowia w Europie uważana jest przez świat biznesu za wielkie źródło dochodów, do którego jeszcze kapitał nie ma wolnego dostępu w wielu krajach. Dlatego właśnie stara się doprowadzić do jej komercjalizacji i prywatyzacji. W jej obronie zawiązuje się już jednak ogólnoeuropejska sieć oporu.

Od 20 lat we wszystkich krajach Unii Europejskiej jesteśmy świadkami podważania prawa obywateli do ochrony zdrowia. Tymczasem, jak głosi Konstytucja Światowej Organizacji Zdrowia: „Korzystanie z najwyższego, osiągalnego poziomu zdrowia jest jednym z podstawowych praw każdej istoty ludzkiej bez różnicy rasy, religii, przekonań politycznych, warunków ekonomicznych lub społecznych” [1]. Z tego też powodu ochrona zdrowia w znacznej mierze uniknęła podporządkowania stosunkom rynkowym.

Komercjalizacja, prywatyzacja

Służba zdrowia stała się jednak ofiarą rozwijającej się liberalizacji gospodarczej, wprowadzonej w życie przez Światową Organizację Handlu w 1995 r. i skonkretyzowanej w Układzie Ogólnym o Handlu Usługami (GATS), a przyspieszonej po wybuchu „baniek spekulacyjnych” w 2001 i 2007 r. Potencjalnie jest ona bowiem dużym sektorem dla akumulacji kapitału, a systemy zdrowotne jawią się w oczach kapitalistów, szukających nowych źródeł zysków, jako kury znoszące złote jajka.

W efekcie wprowadzania neoliberalnych polityk, głównym zmartwieniem rządów UE stała się kwestia finansowania ochrony zdrowia z powodu rosnącego rozdźwięku między jej wpływami (zmniejszonymi przez różne ulgi składkowe przyznane przedsiębiorcom) i wydatkami (które rosną z powodu starzenia się społeczeństw oraz wzrostu cen lekarstw i wyposażenia medycznego). Jako że zasada konkurencji znajduje się w centrum konstrukcji europejskiej, próby „opanowania wydatków” służby zdrowia, czyli cięcia budżetowe, pociągnęły za sobą wprowadzenie mechanizmów bliskich rynkowym: reforma niemiecka z 1992 r., wzmocniona w 1997 r., wprowadziła konkurencję między kasami chorych. We Francji otwarto drogę do konkurencji na rynku ubezpieczeń zdrowotnych, a dotychczasowe współistnienie w służbie zdrowia systemów publicznych, prywatnych nie nastawionych na zysk i komercyjnych zmieniło wprowadzenie taryfikatora od usług sprzyjającego firmom prywatnym. W Wielkiej Brytanii reforma z 1990 r. wprowadziła konkurencję na poziomie regionalnych agencji zdrowia i gabinetów lekarskich, a zarządzanie nieruchomościami służby zdrowia powierzono sektorowi prywatnemu. Kolejna reforma, z 1999 r., dodatkowo wzmocniła tę konkurencję. Mechanizmy quasi-rynkowe, wprowadzone w Anglii, posłużyły też za wzór reformy w Hiszpanii. Tam najdalej rozwinięta została konkurencja między instytucjami publicznymi i prywatnymi w Katalonii. Te zmiany, przekształcające lekarzy w „przedsiębiorców zdrowia” i tworzące wizję „szpitala przedsiębiorstwa”, oznaczały równocześnie menedżerskie reformy zarządzania szpitalami, czemu towarzyszyła zmiana profilu socjologicznego ich kierownictw. Ideologiczna hegemonia neoliberalizmu doprowadziła do upowszechnienia konkurencji między dostarczycielami usług i wprowadzenia narzędzi oceny ich jakości, tak jak do przekazywania „gotowych rozwiązań” (schematy organizacyjne itp.) z jednego kraju do drugiego. W branży zdrowotnej, podobnie jak w innych, pojawiła się prawdziwa elita międzynarodowa „specjalistów”, narzucająca w swoich krajach neoliberalne zalecenia wypracowane na poziomie europejskim i światowym [2].

Niedawny raport sektora badań Deutsche Bank [3], poświęcony możliwemu wzrostowi zysków z konkurencji, wskazuje, że są „zyski mogące pochodzić z prywatyzacji rządowych służb interesu powszechnego, przykładowo instytucji zdrowia”, gdyż „fundamentalnie, chodzi o towary”. Autorzy raportu tłumaczą, że „wyposażenie (takie jak szpitale), które nie pokrywają kosztów swej działalności i/lub są zadłużone”, powinny zostać sprywatyzowane i że „to sposób dla rządu na zmniejszenie swych późniejszych zobowiązań finansowych przy daniu tym instytucjom okazji do dokonania udanej restrukturyzacji przez prywatnych właścicieli”. A ponieważ rządy mają obowiązki w dziedzinie ochrony zdrowia, raport zapowiada, że w wyniku prywatyzacji „rząd będzie mógł uzyskać te usługi od prywatnych dostawców płacąc za nie” i podaje jako przykład „rezerwację miejsc w szpitalach w okresie kryzysów, takich jak epidemie”... Krótko mówiąc, rządy powinny sprzedać instytucje systemu zdrowia, by potem płacić za korzystanie z nich. Autorzy sygnalizują również, że jeśli rządy mogą się wahać w sprawie sprzedaży dóbr publicznych, z powodu krytyki obywatelskiej i oskarżeń o „sprzedaż klejnotów rodzinnych”, to „ważna część tego potencjału znajduje się na poziomie lokalnym, gdyż samorządy lokalne są mniej lub bardziej autonomiczne, co stanowi kluczową kwestię w przypadku inicjatyw prywatyzacyjnych” – w domyśle, radni lokalni są bardziej „dostępni”... lub łatwiejsi do skorumpowania.

Te recepty zmierzające do restrukturyzacji służby zdrowia, polegają zarazem na podważeniu zdobyczy pracowników tej branży (płace, warunki pracy, ochrona socjalna...) w perspektywie ograniczenia kosztów pracowniczych i reorganizacji instytucji zdrowia, w celu dokonania selekcji między rentownymi usługami, które można sprywatyzować, a tymi, które nie przynoszą zysku.

… i ich rezultaty

Polska jest przykładem rezultatów takiej polityki. Finansowanie usług zostało przekazane Narodowemu Funduszowi Zdrowia, podzielonemu na struktury regionalne, które finansują roczne i ściśle określone kontrakty usług świadczonych przez placówki medyczne. Ten system najpierw pozwolił na zablokowanie wydatków, a potem pogłębił deficyt szpitali publicznych, mających obowiązek leczenia, nawet kiedy przekroczyły swoje kontrakty. Własność szpitali została także przeniesiona na władze lokalne, które jednak nie dysponują wystarczającymi środkami na ich utrzymanie. Nowa reforma zakładała, że wszystkie szpitale zadłużone powinny zostać skomercjalizowane (przekształcone w spółki prawa handlowego), w przeciwnym wypadku ich „właściciele” publiczni będą musieli spłacić długi szpitalne w ciągu 6 miesięcy. Stało się to, na co liczyli rządzący: szpitale zaczęły być masowo prywatyzowane. Te szpitale prywatne, nastawione na maksymalizację zysków, korzystają ze wszystkich wad systemu finansowania. Niedawny raport z badań dokonanych przez Uniwersytet Medyczny z Gdańska, stwierdza, że „jednostki niepubliczne: 1. oferują mniejszy zakres świadczeń, często wykorzystując ponad połowę swojego kontraktu na jedną procedurę; 2. przeprowadzają procedury, które są najlepiej wycenione przez NFZ; 3. unikają pacjentów, których hospitalizacja byłaby dłuższa; 4. w niektórych sytuacjach może dochodzić do selekcji pacjentów pod względem wieku; 5. pacjenci w sytuacjach zagrożonych powikłaniami są odsyłani do szpitali publicznych także w okresie hospitalizacji”. [4]

Gazeta Wyborczapodsumowała: „Pacjent z powikłaniami, wymagający długiego pobytu w szpitalu nie trafi do placówki prywatnej, bo jest nieopłacalny. Gdzie będzie leczony? W szpitalach publicznych, gdzie większość chorych jest tak jak on równie nieopłacalna” [5].

Druga strona medalu: pracownicy zaczęli tracić umowy o pracę. Pracownica szpitala w Piekarach Śląskich, przekształconego w spółkę, napisała w liście do prasy: „Nasza szefowa miała genialny pomysł, aby wszystkie salowe zwolniły się z pracy i zatrudniły na umowę zlecenie. (…) Kobiety mające za sobą 25 lat pracy, zmęczone swą ciężką harówką, godząc się na takie umowy, nie będą już miały opłacanych urlopów, nie będą mogły wziąć chorobowego, gdyż każdy grosz będzie dla nich ważny. I jaka parodia – one nie zostaną zwolnione, one muszą same się zwolnić!”.

Z prawdziwym kryzysem zdrowotnym mamy do czynienia w Grecji – wskutek wprowadzenia zaleceń Trojki (MFW, Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny). Podczas gdy ruchy społeczne w latach 80. wywalczyły tam darmową służbę zdrowia, teraz pozostały z niej tylko ruiny. W ciągu 9 pierwszych miesięcy 2010 r. budżet służby zdrowia obcięto o 60%, co spowodowało zamykanie placówek służby zdrowia, likwidację miejsc pracy i zmniejszenie płac. Szpitale psychiatryczne, uznane za zbędne, zamknięto. Prawie 1/3 ludności – 3 mln osób znalazło się bez żadnego zabezpieczenia socjalnego, gdyż ubezpieczenie zdrowotne związane jest z zatrudnieniem. Szpitale nie mają już środków, by wykupić lekarstwa. Każda konsultacja w placówce zdrowia kosztuje minimum 5 euro. Pojawiła się w końcu ofensywa rasistowska biorąca na cel imigrantów, jako „odpowiedzialnych za deficyt”, i żądano nawet od lekarzy, aby odmawiali leczenia nielegalnych imigrantów. Kobietom-imigrantkom „konfiskowano” ich nowonarodzone dzieci, które oddawano dopiero po pokryciu kosztów porodu! [6]

Przykłady polskie i greckie nie są wyjątkami. Alexis Benos pisze: „Sytuacja w różnych krajach jest podobna. Belgia anulowała prawo do powszechnego dostępu do służby zdrowia i zalegalizowała selekcję pacjentów w imię korzyści pacjentów sektora prywatnego. W Wielkiej Brytanii wydłuża się lista zabiegów, które nie są pokrywane przez bezpłatne świadczenia służby zdrowia, gdyż bezpośrednio nie stanowią zagrożenia dla życia. Na tej liście są już nawet chirurgia kolana, czy operacja katarakty! W Hiszpanii, po likwidacji łóżek w szpitalach publicznych, zdrowie jest uznane obecnie przez prawo za towar. W Niemczech 30% szpitali publicznych trafiło do sektora prywatnego. We Włoszech udział pacjentów w opłacaniu kosztów lekarstw wzrósł z 35 do 40%” [7].

Dodajmy, że w Niemczech o 11% wzrosły obciążenia finansowe rodzin, a więc ograniczono dostęp do służby zdrowia, natomiast w Belgii, gdzie szpitale (jeszcze) należą do prywatnego sektora niekomercyjnego (stowarzyszenia, spółdzielnie...), usługi są powoli zlecane podwykonawcom prywatnym, do których trafia coraz większa część subsydiów publicznych. We Włoszech rząd premiera Mario Montiego przygotował plan oszczędnościowy, w którym zapowiedział zmniejszenie wydatków zdrowotnych o 1,5 mld euro [8].

Zwycięskie walki

Wspomniane działania, usprawiedliwione wymogami budżetowymi, zmierzają w rzeczywistości do uzyskania rentowności przez znaczną część służby zdrowia, w celu jej prywatyzacji. To żądania kapitału określają projekty „restrukturyzacji”. Przykładowo, fundusz inwestycyjny Penta, który związek słowackich lekarzy LOZ/LUP zaatakował jako beneficjenta prywatyzacji szpitali, napisał na swojej stronie internetowej odnośnie „kryteriów inwestycyjnych”, że „poziom rentowności wewnętrznej wynosi minimum 20% w przypadku każdej inwestycji”. By szpitale mogły osiągnąć taki pułap, rząd słowacki musiał złamać protest lekarzy, wysuwających żądania płacowe.

Na Słowacji, po tygodniach akcji protestacyjnych lekarzy i strajkach studentów medycyny w obronie publicznej służby zdrowia, oraz po bezowocnych negocjacjach z rządem, 1/3 lekarzy zapowiedziała zwolnienie z pracy 30 listopada 2011 r., jeśli ich żądania nie zostaną spełnione. Dotyczyły one przestrzegania prawa pracy i regulaminów bezpieczeństwa pracy, zmiany systemu finansowania szpitali, który nie uwzględnia rzeczywistych kosztów, zatrzymania procesu przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego, zagwarantowania płac lekarzy na poziomie 1,5- i 3-krotności średniej krajowej.

Chociaż rząd wprowadził stan wyjątkowy (narzucający obowiązek pracy w szpitalach) i ściągnął lekarzy wojskowych z Czech, 1,5 tys. lekarzy odpowiedziało na apel związku LOZ/LUP, blokując w ten sposób funkcjonowanie szpitali i zmuszając rząd do kapitulacji 5 grudnia 2011 r. „W wyniku tej akcji lekarze uratowali publiczny charakter usług medycznych na Słowacji. Przekształcanie szpitali w spółki zostało zatrzymane. Przyjęto ustawę dotyczącą minimalnych płac lekarzy” [9].

W Rumunii, pod koniec grudnia 2011 r., w ramach oszczędności narzuconych przez Trojkę, ekipa prezydenta Basescu wzięła się za system zdrowia. Jej kontrreforma zakładała m.in. komercjalizację instytucji służby zdrowia, w tym systemu ratownictwa medycznego (SMURD). Raed Arafat, lekarz o palestyńskich korzeniach, twórca SMURD i podsekretarz państwa ds. zdrowia, skrytykował tę reformę w programie telewizyjnym 12 lutego 2012 r. Prezydent Basescu interweniował na żywo, podczas programu, atakując Arafata, a ten – również na wizji – podał się do dymisji. Następnego dnia tłumy wyszły na ulice Bukaresztu i innych miast: narodził się ruch rumuńskich Oburzonych. Chociaż prezydent zapowiedział wycofanie reformy i Arafat wrócił do rządu, mimo śniegu i mrozu, tysiące osób okupowało ulice, doprowadzając do dymisji gabinetu premiera Eila Boca 6 lutego. Nowy rząd koalicji partii prawicowych podał się do dymisji 3 miesiące później, a przyspieszone wybory parlamentarne zapowiedziano na listopad 2012 r. To przykład tego, jak mobilizacja przeciwko „reformie” służby zdrowia otwarła drogę do kontestacji wszystkich polityk oszczędnościowych!

Daleko zaszła prywatyzacja szpitali w Niemczech. Decentralizacja systemu zdrowia doprowadziła władze lokalne do próby pozbycia się obciążeń związanych ze służbą zdrowia. W ten sposób rada miejska Drezna próbowała połączyć dwa szpitale miejskie w spółkę, której zarząd miał być przekazany grupie prywatnej – pierwszy krok na drodze do prywatyzacji. W opozycji do tego pomysłu powstał Sojusz na rzecz Szpitali, grupujący pracowników szpitali, związkowców z Ver.di, partie polityczne (Die Linke, SPD). Zebrano 37 tys. podpisów pod petycją w sprawie utrzymania dotychczasowego statusu szpitali. 29 stycznia 2012 r. odbyło się referendum, podczas którego na pytanie: „Czy szpitale Dresden-Friedrich oraz Dresden-Neustadt powinny utrzymać status przedsiębiorstw komunalnych w Dreźnie?”, twierdząco odpowiedziało 84% uczestników. W referendum wzięło udział 37% uprawnionych, a więc powyżej przyjętego progu 25%, co oznacza, że rezultaty referendum są wiążące dla władz w ciągu następnych 3 lat.

Kapitał nie potrzebuje partnerów społecznych

Trzy wspólne cechy charakteryzują te zwycięskie walki. Po pierwsze, mobilizują one ludzi także spoza grona pracowników służby zdrowia, jak w Rumunii, czy w Dreźnie. Ponadto dominujące centrale związkowe, należące do Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, nie odgrywają w tych walkach dużej roli, a czasem ich nawet nie popierają. Zdarza się, jak na Słowacji, że główną rolę odgrywa związek branżowy. Ostatecznie, EKZZ, dysponująca ogromnymi możliwościami i środkami, które pozwoliłyby jej choćby przetłumaczyć i upowszechnić we wszystkich krajach UE informacje o antyspołecznych atakach i o toczonych w związku z tym walkach, nie dostarcza ich nawet swoim związkowcom. Podczas gdy kapitaliści dysponują wieloma strukturami koordynacyjnymi, europejska koordynacja walk prowadzonych przez pracowników służby zdrowia wciąż pozostaje do zbudowania. To struktury powstałe ad hoc, a czasem europejskie stowarzyszenia branżowe (jak Europejska Federacja Lekarzy Etatowych) dają znać na zewnątrz państw o żądaniach wysuwanych podczas protestów w obronie służby zdrowia.

Pękniecie baniek spekulacyjnych (czyli zawalenie się tego, co Marks nazywał „kapitałem fikcyjnym”) i recesja (inaczej mówiąc ograniczenie możliwości inwestycji kapitału na poziomie ocenianym jako „rentowny”) przyspieszyły poszukiwania nowych przestrzeni dla kapitalizacji. W służbie zdrowia prowadzi to do jakościowego skoku „liberalizacji” i przyspieszenia „restrukturyzacji”, by „otworzyć na rynek” sektor, który był jeszcze przed nim chroniony. To „wspólna polityka międzynarodowa, której cechy są podobne. Jej głównymi etapami pozostają komercjalizacja usług zdrowotnych (stworzenie rynku wewnętrznego), rozbicie publicznego systemu zdrowia i ochrony socjalnej (co opiera się na ich niedofinansowaniu, powodując starzenie wyposażenia, redukcję zatrudnienia, likwidację usług, grabież publicznych funduszy ubezpieczeniowych itp.), a w końcu prywatyzacja usług, charakteryzująca się przeniesieniem kosztów na pacjenta i jego rodzinę” [10].

Ogromna większość dominujących central związkowych nie podejmuje inicjatyw w reakcji na tę nową sytuację, która wymaga zerwania ze związkową rutyną, tym bardziej, że w grę wchodzi samo istnienie związków zawodowych. Jak bowiem pokazuje przykład prywatyzacji szpitali w Polsce, kapitał nie potrzebuje już „partnerów społecznych”: przekształcenie pracowników w „samozatrudnionych” pozbawia ich możliwości zrzeszenia się w związku zawodowym, gdyż prawo związkowe w Polsce nie pozwala (i słusznie) skupiać w jego łonie przedsiębiorców. EKZZ, pogrążona w ideologii partnerstwa społecznego, ogranicza się co najwyżej do protestów, kiedy nie jest już nawet zapraszana do negocjowania na poziomie europejskim.

Powstaje europejski ruch oporu

Ta sytuacja doprowadziła działaczy związkowych, stowarzyszeniowych i politycznych do próby zgrupowania się na szczeblu europejskim. W maju 2011 r. w Amsterdamie, z inicjatywy Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” oraz francuskiej Nowej Partii Antykapitalistycznej, odbyła się pierwsza europejska konferencja w obronie publicznej służby zdrowia, w której wzięli udział działacze pochodzący z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Polski i Szwecji. Chodziło o wymianę doświadczeń walk i informacji o atakach przeciwko publicznej służbie zdrowia w różnych krajach. Wszyscy poparli pomysł kontynuowania tego doświadczenia, poprzez rozszerzenie sieci na większą liczbę państw Europy i wszystkie organizacje podzielające podobny punkt widzenia. Kolejne konferencje odbyły się w Katowicach w listopadzie 2011 r. oraz na Uniwersytecie w Nanterre (Francja). W tej ostatniej wzięły już udział delegacje 28 organizacji z Niemiec, Belgii, Hiszpanii, Francji, Grecji, Irlandii, Włoch, Polski i Słowacji. Uczestnicy konferencji przyjęli deklarację, wzywającą do „organizacji w każdym kraju Tygodnia akcji europejskiej na rzecz prawa do zdrowia społeczeństw i przeciwko niszczeniu publicznej służby zdrowia oraz jej urynkowieniu w dniach od 1 do 7 października 2012 r. ” i zdecydowali o wzięciu udziału w „Białym Miasteczku Europejskim” w Warszawie 6 października oraz o organizacji następnego dnia kolejnej konferencji europejskiej w tym mieście [11].

Te decyzje stanowią spory krok naprzód. Zgrupowanie działaczy związkowych, politycznych, stowarzyszeniowych na szczeblu europejskim wcale nie było tak oczywiste i łatwe. Historia europejskiego ruchu robotniczego stworzyła bariery między związkami zawodowymi i partiami politycznymi, gdyż wciąż pozostaje w pamięci dawne podporządkowanie związków zawodowych partiom stalinowskim i socjaldemokratycznym, ale także różne są ich zdolności mobilizacyjne... Nawet jeśli tego typu sojusze, czego byliśmy niedawno świadkami, prowadzą zwycięskie walki w obronie publicznej służby zdrowia (jak w Dreźnie), a podobne inicjatywy istnieją w niektórych państwach („Notre sante en danger” we Francji, czy „Keep our NHS public” w Wielkiej Brytanii), wciąż odciska się na nich piętno historii. To konieczność stawienia czoła skoordynowanym atakom kapitału przeciwko publicznej służbie zdrowia i gorzkie stwierdzenie nieskuteczności europejskich superstruktur związkowych, zmusiły do próby współpracy różne organizacje gotowe do działania: związki zawodowe, które tego chcą, organizacje polityczne, stowarzyszenia, koordynacje krajowe i regionalne.

Jak pisze Vladimir Nieddu, francuski związkowiec, tydzień akcji „zorganizowany w odpowiedniej do każdego kraju formie” od 1 do 7 października „nie jest uznawany za zakończenie, ale za punkt wyjścia do rozszerzenia mobilizacji na inne kraje i organizacje, które nie były obecne w Nanterre” [12].

„Powstał ruch oporu przeciw prywatyzacji ochrony zdrowia, faworyzowaniu prywatnych placówek, nieodpowiedniemu traktowaniu pracowników i pacjentów” – mówiła Iwona Borchulska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych podczas konferencji prasowej w Warszawie 5 czerwca br. [13] „Na całym kontynencie prowadzona jest walka przeciwko komercjalizacji i prywatyzacji szpitali, poradni psychologicznych, ratownictwa medycznego. Organizacje pracowników służby zdrowia i pacjenci nie godzą się na urynkowienie zdrowia”, wtórował jej Zbigniew Zdónek, lekarz-związkowiec z WZZ „Sierpień 80”.

tłum. Dariusz Zalega


Jan Malewski – Redaktor naczelny francuskiego miesięcznika Inprecor.

[1] Polską wersję Konstytucji można znaleźć na stronie http://www.isk.infor.pl/dziennik-ustaw,rok,1948,nr,61/poz,477,konstytucja-swiatowej-organizacji-zdrowia--porozumienie-zawarte-przez-rzady.html.

[2] P. Hassenteufel, S. Dalaye, F. Pierru, M. Robelet i M. Serre, „La liberalisation des systemes de protection maladie europeens”, Politique europeenne, nr 2, 2001/1; http://www.cairn.info/revue-politique-europeenne-2001-1-page-29.htm#.

[3] Dieter Brauninger i Barbara Bottcher, „Revenue, competition, growth”, EU-Monitor, 1 grudnia 2011.

[4] http://www.rynekzdrowia.pl/Polityka-zdrowotna/Raport-GUMed-niepubliczne-szpitale-lecza-039-oplacalnych-039-pacjentow,120326,14.html.

[5] http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto

[6] Za: J. C. Delavigne, „Defendre le droit a la sante partout en Europe”, Tout-est-a-nous!, 14 czerwca 2012.

[7] Alexis Benos, „La conference europeenne de la sante a Nanterre”, Epohi, 28 maja 2012.

[8] Le Monde, 15 czerwca 2012.

[9] Pawel Oravec, wiceprzewodniczący LUZ/LEP, Report on the Slovak Health Care Situation (październik 2011 – maj 2012), http://www.fems.net/France/Pages/Documents.aspx.

[10] Alexis Benos, op. cit.

[11] Pełną wersję Deklaracji z Nanterre można znaleźć na stronie http://www.wzz.org.pl/posty/europa-zawalczy-w-warszawie-o-publiczna-sluzbe-zdrowia.

[12] Vladimir Nieddu, „Construire un mouvement social europeen dans la sante!”, Different, nr 35, lato 2012.

[13] „Pielęgniarski chcą zorganizować europejskie białe miasteczko”, Rzeczpospolita, 5 czerwca 2012.

Biblioteka  LMD

Podmiotowość nowoczesna powstaje poczynając od podboju Ameryki. Przed 1492 r. Europa Zachodnia nie posiadała efektywnej świadomości swojej wyższości. Była świadoma wyższości gospodarczej, umysłowej i politycznej świata muzułmańskiego, chińskiego i osmańskiego.


Galeria książek

LMD  poleca
François Chesnais

Eseje zebrane w tym tomie objaśniają zasadnicze cechy strukturalne inflacji finansów, która doprowadziła do kryzysu finansowego. Należy do nich nadmierne uzależnienie działalności gospodarczej od rynków finansowych wskutek oparcia finansowania na zwyżkujących cenach aktywów.


Galeria książek

LMD  artystyka
Imperium hańby

Sajewska udowadnia, że zaangażowany – i to zaangażowany politycznie – jest wszelki teatr, chociaż często sam nie jest tego świadom. Według Sajewskiej jest on zaangażowany – czy tego chce, czy nie chce – przede wszystkim dlatego, że współtworzy współczesne imperium mediów, uwikłany w panujące dyskursy i sam – jako wytwórca dyskursu – dążący do zawładnięcia publicznością.


Galeria książek

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji za zalicze- niem pocztowym.