Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 5/75

maj 2012

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
Nowe rozdanie kart

Przemysław Wielgosz
Pozory mylą

Krzysztof Król
Kto płaci za Euro 2012

Aleksander Bikbow
Jak się robi klasę średnią w Rosji

Laurence Allard
Dyplomacja telefonu komórkowego

Tylko na stronie www
Warto przeczytać

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Bernard Stiegler
Jak przemysł kulturowy
niszczy jednostkę

LMD - czerwiec 2008

Stefan Zgliczyński
Chiny blisko, Powstanie Warszawskie daleko

Kiedy jakiś czas temu przeczytałem w Gazecie Wyborczej krytyczną recenzję z najnowszego numeru Krytyki Politycznej, że numer poświęcony Chinom, a nie ma w nim, że to państwo totalitaryzmu i gułagu, pomyślałem, że może być dobrze. I nie pomyliłem się. 29-ty numer KP „Chiny blisko” jest bardzo interesujący.

Rozpoczynają go dwa felietony Andrzeja Ledera i Jakuba Majmurka o zapoznanej rewolucji i to jednej z najważniejszych, jeśli nie najważniejszej w naszych dziejach – emancypacji chłopstwa polskiego po II wojnie światowej. Oba frapujące i aktualne, szczególnie w perspektywie szalejącej reprywatyzacji i prób odebrania tej klasie społecznej przywilejów uzyskanych w PRL-u.

Dalej kilka ciekawych artykułów i rozmów okołochińskich, szczególnie Macieja Gduli o sporze w sprawie Chin dwóch z najbardziej znanych myślicieli antykapitalistycznych końca XX w. – Davida Harvey’a i Giovanni’ego Arrighi’ego. Harvey, znany w Polsce z wydanej w 2008 r. książki Neoliberalizm. Historia katastrofy traktuje Chiny jak jeszcze jedno państwo neoliberalne; Arrighi zaś, którego fragment książki o Chinach Adam Smith w Pekinie, również znajdziemy w tym numerze, a którą niebawem wyda w całości Wydawnictwo Krytyki Politycznej, wskazuje na istotne różnice w chińskiej drodze do kapitalizmu i szczególnej w niej roli państwa. Kubeł zimnej wody na neoliberalnych komentatorów gospodarczych (w Polsce inni chyba nie występują) wylewa brytyjska ekonomistka Jane Hardy (autorka znakomitego Nowego polskiego kapitalizmu, wydanego w Polsce w 2010 r.). Otóż nie tylko nie wierzy ona, że Chiny gospodarczo dogonią, a nawet przegonią Stany Zjednoczone, że oszałamiający wzrost gospodarczy Chin uzdrowi światową gospodarkę, ale zauważa pierwsze symptomy zbliżającego się kryzysu ­– który jest jej zdaniem nieunikniony przy tak silnym powiązaniu Chin z gospodarką światową.

W króciutkim, prześmiewczym tekście „Tomasz Piątek tłumaczy Ewę Milewicz”, felietonista Krytyki i Przekroju rozkłada na łopatki „balcerowiczowskie” myślenie polskich elit o Polsce i świecie. A właściwie niemyślenie, prowincjonalizm, zadufanie i kompletną ignorancję. Piątek komentuje akapit po akapicie tekst jednej z czołowych polskich dziennikarek Ewy Milewicz „Ryba po grecku na kartki” (Gazeta Wyborcza 29-30.10.11), w którym publicystka GW poucza Greków, że ich wyrzeczenia są niczym wobec tego, co musieli przejść Polacy w latach 80. i 90. Pocierpieliśmy ale się nie daliśmy i teraz jesteśmy szczęśliwi, zaciśnijcie pasa, przestańcie chuliganić na ulicach, zabierzcie się do roboty, a „już za 10 lat będzie poprawa” – rysuje Grekom optymistyczny scenariusz Milewicz. I tylko Piątek nie rozumie dlaczego ten tekst ukazał się w Polsce, a nie w Grecji...

Dla mnie jednak najciekawszym artykułem w numerze jest tekst Wojciecha Worotyńskiego „Niewyjaśniona zagadka Powstania” o tym jak wieczorem 1 sierpnia 1944 r., pierwszego dnia powstania warszawskiego ¼ powstańców wymaszerowała pod bronią do warszawskich lasów. Bez rozkazu dowództwa powstania, na podstawie decyzji poszczególnych zgrupowań, a czasem pojedynczych oddziałów. Nikt ich nigdy nie oskarżył o dezercję, ba, w co roku huczniej świętowanych rocznicach i innych patriotycznych szopkach w ogóle się o tym nie mówi. Więcej, nie wspominają o tym fakcie w swoich wspomnieniach ani komendant główny AK, ani inni dowódcy powstania.

A przecież już w kilka godzin po rozpoczęciu powstania dla jego dowódców stało się jasne, że główne jego cele, czyli opanowanie przez zaskoczenie centralnych punktów miasta i utrzymanie ich przez 2-3 dni, nie mają szans powodzenia. Z Ochoty, Mokotowa i Żoliborza wyszły uzbrojone oddziały (m.in. sławnego „Żywiciela”) do lasów i większość z nich nie brała już potem udziału w walkach. Powstanie na Pradze jej dowódca zakończył już trzeciego dnia, ratując w ten sposób dzielnicę i jej mieszkańców.

Oczywiście cel tego przemilczenia jest jasny – to jednak jakaś rysa na wizerunku powstania i jego dowódców, a skoro od blisko 20 lat jesteśmy pompowani niestrawną szowinistyczną papką, której lejtmotiwem są zmyślenia i legendy, a nie fakty, to lepiej się nie odzywać.

Muzeum Powstania Warszawskiego, jak pisze Worotyński, kwituje decyzję dowódców wycofywanych oddziałów jednym zdaniem, w którym mówi się o „braku łączności”.

Ciekawy jestem czy budowane w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich podobnie potraktuje fakt wymordowania co najmniej kilkudziesięciu tysięcy ukrywających się podczas okupacji Żydów przez ich rodaków-Polaków. Czy w ogóle będzie zgłębiać ten temat? Bo przecież bezpieczniej jest zostawić kłopotliwe fragmenty naszej najnowszej historii zawodowym patriotom z IPN, robiącym z niej dokładnie to samo, co PRL-owscy urzędowi historycy – teoretyczną podbudowę dla panującego systemu władzy.


LMD  artystyka

Jest to historia pociągu agitacyjnego, który na początku lat 20. XX wieku wyrusza z Moskwy do Berlina by zakończyć swój bieg na jednej z bocznic w Koluszkach niedaleko Łodzi. Tekst balansujący na granicy rozprawy historycznej i fikcji naukowej.


Galeria książek

LMD  poleca
François Chesnais

Kryzys długów publicznych uderzył w wiele krajów Europy. Według popularnego wyjaśnienia wszystko dlatego, że społeczeństwa Grecji, Portugalii, Irlandii, Hiszpanii czy Włoch „żyły ponad stan”. W rzeczywistości zadłużenie państw nie ma nic wspólnego z wydatkami socjalnymi i wysokością płac.
Długi spowodowała wieloletnia neoliberalna polityka rządów: obniżki podatków dla najbogatszych i od kapitału, deregulacje rynków finansowych, prywatyzacje usług publicznych i systemów emerytalnych.


Galeria książek

Biblioteka  LMD
Imperium hańby

Jean Ziegler analizuje tworzony system przemocy strukturalnej, który najlepiej widać w krajach globalnego Południa. Zręcznie łącząc elementy reportażu, eseju politycznego i analizy ekonomicznej, kreśli ramy tytułowego imperium hańby. Kładzie nacisk m.in. na kwestie utraty suwerenności żywnościowej, patentowania organizmów żywych i leków, prywatyzacji zasobów wody, ataków na prawa pracownicze i socjalne.


Galeria książek

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji za zalicze- niem pocztowym.