Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 3/61
Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

Rozmowa z Sahar Francis
Zapomniani więźniowie Izraela

ARTYKUŁY

Andrzej Papuziński
Ekoestetyka

Wywiad z Hosseinem Bashiriyehem
Kontrrewolucja i rewolta w Iranie

Marcin Pazurek
Egipt – tu wszystko się zaczyna

KOMENTARZE I POLEMIKI

Jerzy Szygiel
Polska, Izrael i neonaziści

Nafeez Mosadek Ahmed
Tunezja, Egipt i przewlekły upadek
amerykańskiego imperium

Ryszard Rauba
Ostatni artykuł Jeana Jaurèsa

Warto przeczytać

Philip S. Golub
Bieda buduje miasta
LMD - kwiecień 2010

Martine Bulard
Systemy opieki zdrowotnej
na świecie

LMD - marzec 2010

Akram Belkaïd
Ratować euro – po co i dla kogo?
LMD - czerwiec 2010

François Ruffin
Jak działa lobbing w Brukseli?
LMD - czerwiec 2010

Anne-Cécile Robert
Afryka, demokracja i my
LMD - marzec 2010

Ryszard Rauba
Ostatni artykuł Jeana Jaurèsa

W niedzielę 28 czerwca 1914 r., w Sarajewie, stolicy okupowanej wówczas przez Austro-Węgry Bośni, którą zamieszkiwała w znacznym stopniu ludność serbska, dokonano udanego zamachu na austriackiego następcę tronu, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię. Szybko okazało się, iż organizatorami zamachu byli spiskowcy serbscy. W związku z tym Austro – Węgry zażądały w kategoryczny sposób od rządu Królestwa Serbii natychmiastowej zgody na przeprowadzenie na jej terytorium przez władze austriackie wnikliwego śledztwa w sprawie zabójstwa arcyksiążęcej pary. Serbia po konsultacjach z carską Rosją – swoją wypróbowaną polityczną sojuszniczką odrzuciła żądania wysunięte przez rząd w Wiedniu pod jej adresem. We wtorek, 28 lipca 1914 r. Austro – Węgry zapewniwszy sobie wcześniej całkowite poparcie i pomoc ze strony swojej sojuszniczki – Rzeszy Niemieckiej zainteresowanej w roznieceniu konfliktu austriacko – serbskiego wypowiedziały wojnę Królestwu Serbii. W państwach Europy Zachodniej zaczęło się wielkie odliczanie i nieznośna wojna nerwów.

Trzy dni później, w piątek 31 lipca 1914 r., na łamach dziennika „L´Humanité” - ówczesnego czołowego organu prasowego Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Robotniczej (SFIO – Section Française de L' international Ouvriere) ukazał się artykuł pod wielce wymownym tytułem: Konieczna zimna krew. Jego autorem był założyciel i wydawca „L' Humanité”, filozof, republikanin, nauczyciel i wykładowca akademicki, publicysta, parlamentarzysta, pełen niespożytej energii mówca, obrońca podstawowych wartości ogólnoludzkiej kultury, jeden z najważniejszych i najwybitniejszych przywódców francuskiego ruchu robotniczego, współzałożyciel SFIO, wybitny teoretyk, działacz Drugiej Międzynarodówki, żarliwy propagator idei socjalizmu, szczery patriota oraz konsekwentny, nieustępliwy krytyk zjawisk militaryzmu, szowinizmu, nacjonalizmu i przede wszystkim wojny - „Jan Złotousty” czyli Jean Jaurès.

W obliczu wytworzonej w Europie Wschodniej latem 1914 r. katastrofalnej sytuacji politycznej Jean Jaurès nie mógł i nie chciał zachować milczenia. Taka postawa była całkowicie przeciwna jego charakterowi i naturze. Musiał zabrać głos w obronie zagrożonego w całej Europie nie tylko w jednej jej części pokoju.

„Jan Złotousty” nie spodziewał się w ogóle, iż tego dnia zabierze głos po raz ostatni w swoim pracowitym i wypełnionym licznymi obowiązkami życiu.

W pierwszym, otwierającym publikację zdaniu Jean Jaurès z wyczuwalnym aż nadto dramatyzmem apelował do wszystkich czytelników „L´ Humanité”: „Wolno, jeśli się chce, przypuszczać najgorsze, wolno snuć najbardziej idące hipotezy i podejmować odpowiednie środki ostrożności, ale na Boga zachowajmy wszyscy jasność umysłu i zdrowy rozsądek”.

Choć pierwsze zdanie brzmiało z pewnością dramatycznie to autor tekstu nie miał zamiaru uprawiać na łamach „L´ Humanité” jakiegokolwiek czarnowidztwa. Nie zamierzał ponadto nawet w najmniejszym stopniu straszyć swoich czytelników. Wręcz przeciwnie.

Kolejne dwa zdania jego publikacji świadczą, iż nie tracił ani optymizmu ani nadziei: „sądząc na podstawie wszystkich znanych elementów, nie wydaje się, aby sytuacja międzynarodowa była beznadziejna „ - podkreślał J. Jaurès dodając, iż: „jest ona z pewnością groźna, ale istnieją jeszcze szanse pokojowego rozwiązania”.

Swój optymizm i autentyczną nadzieję, że Europa uniknie wojny J. Jaurès uzasadniał w swoim tekście następującą argumentacją: „jest oczywiste, że gdyby Niemcy zamierzały nas zaatakować, posłużyłyby się osławioną metodą nagłego ataku. Tymczasem tak się nie stało” - zauważał ze swoistą ulgą J. Jaurès - „mijają dni, a zwłokę tę wykorzystały zarówno Rosja, jak i Francja; Rosja – dla przeprowadzenia częściowej mobilizacji [1], Francja – dla podjęcia wszystkich środków ostrożności jakie można podjąć w czasie pokoju. Z drugiej strony, Austria i Rosja wszczęły bezpośrednie rokowania. Rosja zapytała Austrię, co zamierza uczynić z Serbią. Austria odpowiedziała, że uszanuje „całość jej terytorium”. Rosja uważa, że to nie wystarcza, że należy ponadto „zagwarantować prawa Serbii do suwerenności”.

W związku z powyższym Jean Jaurès nie tracąc optymizmu zakładał i przewidywał jednocześnie, iż skoro: „rozmowy są nawiązane i gdyby nawet ujawniła się różnica zdań między Austrią i Rosją , można będzie ustalić tę różnicę i zająć się rozwiązaniem problemu, którego elementy są znane. I właśnie wtedy – jak się zdaje – wysunięta będzie angielska idea arbitrażu [2], która nie znalazła jeszcze właściwej formy i właściwych środków wyrazu, ale w końcu na pewno weźmie górę” - prognozował J. Jaurès.

Dlaczego autor tak wysoko oceniał a nawet przeceniał ideę arbitrażu? Otóż dlatego, że idea arbitrażu odpowiadać miała – jak zauważał J. Jaurès z jednej strony „głębokim uczuciom ludów” a z drugiej natomiast „także pragnieniom samych rządów” [3].

W dalszej części swojej „zdroworozsądkowej” publikacji J. Jaurès posługując się terminem „kryzys dyplomatyczny” wskazywał czytelnikom „L´ Humanité” gdzie tkwić miało wówczas – jego zdaniem największe niebezpieczeństwo. Odnosząc się do tej sprawy stwierdzał: „W chwili obecnej największe niebezpieczeństwo nie tkwi – jeśli tak można powiedzieć - w samych wydarzeniach – pisał J. Jaurès – Nie tkwi również w rzeczywistych, najbardziej nawet niecnych zamierzeniach rządów ani też w rzeczywistej woli narodów; tkwi ono we wzmagającym się zdenerwowaniu, w zaraźliwym niepokoju, w żywiołowych odruchach zrodzonych ze strachu, z dręczącej niepewności, z długotrwałego stanu napięcia”.

Jak długo miał potrwać ów „niebezpieczny stan napięcia”? W tej kwestii J. Jaurès stwierdzał krótko: „trzeba być przygotowanym na to, że stan ten może trwać długie tygodnie” gdyż jak przekonywał czytelników autor „bitwy dyplomatyczne, rozciągające się obecnie na całą Europę i wprowadzające w ruch cały ogromny i liczny aparat potężnych mocarstw, trwają z konieczności wiele tygodni”.

J. Jaurès wychodząc z założenia, iż mimo wszystko zainteresowanym rządom europejskim uda się jednak zażegnać widmo szerszego konfliktu zbrojnego wyłącznie na drodze negocjacji dyplomatycznych przygotowywał wszystkich czytelników „L´ Humanité” na wielką próbę – próbę czasu i wytrzymałości: „żeby wytrzymać taką próbę – pisał J. Jaurès – potrzebne są ludziom stalowe nerwy, a raczej potrzebny im jest jasny, spokojny i niezmącony rozum. Trzeba nam dziś apelować do inteligencji ludu, do jego zdolności myślenia, jeżeli chcemy, żeby zachował panowanie nad sobą, żeby przezwyciężył panikę, opanował zdenerwowanie i czuwał nad zachowaniem sie ludzi i nad rozwojem wypadków, ażeby na czas ocalić ludzkość od koszmaru wojny”.

Autor tekstu jako zdeklarowany pacyfista, który nie raz był z tego powodu piętnowany przez przeciwników politycznych miał pełną świadomość , iż gra toczyła się wówczas o naprawdę bardzo wysoką stawkę.

Zachowując wewnętrzny optymizm i pogodę ducha J. Jaurés starał się uspokajać czytelników swojego artykułu zwracając im przy tym w wyczuwalny sposób uwagę, że w takich nadzwyczajnych sytuacjach emocje to najgorszy z możliwych doradców i przewodników. Zdaniem J. Jaurèsa koniecznym warunkiem uratowania pokoju w Europie miało być w jego przekonaniu przyjęcie i utrzymanie właściwej to znaczy nieeksponującej czynnika emocjonalnego wewnętrznej, właśnie zdroworozsądkowej postawy względem zachodzących wówczas w Europie niepokojących wydarzeń politycznych.

Mówiąc wprost – aby nie ulec „szaleńczej panice”, która mogłaby wpłynąć na podejmowane decyzje należało – zdaniem J. Jaurèsa koniecznie zachować tytułową „zimną krew”: „niebezpieczeństwo jest wielkie – przyznawał otwarcie J. Jaurès – ale nie jest nieuchronne, pod warunkiem, że zachowamy jasny umysł i twarda wolę, że potrafimy zdobyć się równocześnie na heroizm cierpliwości i na heroizm działania. Jasna świadomość naszego obowiązku da nam siłę, żeby ten obowiązek spełnić” - stwierdzał J. Jaurès.

W konkluzji swojego artykułu z 31 lipca 1914 r., J. Jaurès nie przewidując kompletnie, iż tego dnia wieczorem zginie z rąk młodego fanatycznego nacjonalisty postrzegającego jego osobę jako „zdrajcę ojczyzny” i „niemieckiego agenta” przedstawił czytelnikom „L' Humanité” swoisty plan działania na najbliższe sierpniowe już dni. Wierzył przy tym głęboko w skuteczność akcji antywojennej francuskiej klasy robotniczej.

Ów plan działania wyglądać miał następująco: „wszyscy socjalistyczni działacze (...) są wezwani na niedzielę (- 2 sierpnia 1914 r.- przyp. R. R.) na zebranie w sali Wagram, gdzie omówi się sytuację międzynarodową oraz ustali akcję, jakiej oczekuje od nas Międzynarodówka. Licznie organizowane zebrania utrzymają w stanie pogotowia myśl i wolę proletariatu i przygotują manifestację , która będzie z pewnością imponującą i która poprzedzi prace międzynarodowego kongresu [4]. Najważniejsze – to ciągłość akcji, nieustanne budzenie myśli i świadomości robotniczej. Tu leży gwarancja przyszłości” - konkludował do końca zachowując optymizm i nadzieję J. Jaurès.

Jak potoczyły sie wypadki następnych dni dziś już wszyscy doskonale wiemy. W sobotę 1 sierpnia 1914 r. nazajutrz po zamordowaniu J. Jaurèsa, Rzesza Niemiecka wypowiedział wojnę carskiej Rosji, a 3 sierpnia 1914 r., uczyniła to samo wobec Francji będącej w sojuszu z Rosją. We wtorek 4 sierpnia 1914 r. w reakcji na przekroczenie przez armię niemiecką granic neutralnej Belgii, wojnę Rzeszy Niemieckiej wypowiedziała Anglia – sojusznik Francji.

Optymistyczne prognozy J. Jaurèsa zaprezentowane przez niego w ostatnim dniu lipca 1914 r. niestety w ogóle się nie sprawdziły w praktyce. Górę wzięły krwiożercze instynkty nie mające nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, o którego zachowanie apelował na krótko przed swoja tragiczną śmiercią przywódca francuskich socjalistów.

Rozpoczęła się za to trwająca ponad cztery lata bezmyślna rzeź będąca po dziś dzień namacalnym dowodem jak przerażająco skomplikowanym i nieprzewidywalnym w działaniu mechanizmem jest jednostka ludzka kiedy kieruje się w życiu nie rozumem, ale wyłącznie irracjonalnymi emocjami. Jean Jaurès wiedział o tym doskonale i za obronę tej wiedzy przyszło mu zapłacić bardzo wysoką cenę. Warto abyśmy wszyscy będąc ludźmi cały czas o tym pamiętali bo „gdy rozum śpi budzą się demony”...


Dr Ryszard Rauba – pracownik naukowy w Instytucie Politologii Uniwersytetu Zielonogórskiego

[1] W środę, 29 lipca 1914 r., na wieść o wypowiedzeniu przez Austro – Węgry dzień wcześniej wojny Królestwu Serbii, car Rosji – Mikołaj II wydał rozkaz częściowej mobilizacji trzynastu korpusów. Decyzja cara Mikołaja II wymierzona była ewidentnie w Austro – Węgry. Następnego dnia – w czwartek, 30 lipca 1914 r., car Mikołaj II postawił sprawę jasno – zarządził w całej Rosji całkowitą mobilizację.

[2] J. Jaurès miał tu na myśli wysuniętą wówczas przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych – Edwarda Greya propozycję, aby ograniczyć operacje wojenne prowadzone między Austro – Węgrami i Serbią. W myśl tej propozycji Austro – Wegry po spodziewanym zajęciu Belgradu – stolicy Serbii przerwać miały działania wojenne wobec Serbii i rozpocząć następnie pod kontrolą Międzynarodowego Trybunału w Hadze rokowania z rządem Królestwa Serbii. Przyszłość pokazała, że z tej propozycji niestety, ale nic nie wyszło.

[3] Warto zauważyć tytułem dygresji, iż Jean Jaurès z całego serca popierał ideę arbitrażu międzynarodowego spierając się jednocześnie w tej kwestii m. in. z Różą Luksemburg dla której z kolei „idea arbitrażu między rządami burżuazyjnymi (...) oznaczała przyjęcie zasady obrony pokoju za wszelką cenę, a więc nawet obrony kapitalizmu”. J. Jaurès podchodził do idei arbitrażu w całkowicie odmienny sposób. Przede wszystkim usilnie akcentował głęboko tkwiący jego zdaniem w tej idei pierwiastek humanistyczny. Wychodził przy tym z założenia, że: „jeżeli w krajach, nad którymi unosi się widmo konfliktu, proletariusze wystąpią razem (...) żeby wymusić na swoich rządach odwołanie się do idei arbitrażu, oddadzą oni tym samym całej ludzkości, sprawie pokoju, sprawiedliwości i wolności narodów taką przysługę, że przyklaśnie im chyba każdy człowiek godny tego imienia”(J. Jaurès, Zajadli, „L' Humanité”, 18 VII 1914.).

[4] W dniu 23 sierpnia 1914 r. w Wiedniu miał sie odbyć kolejny (dziesiąty) Kongres Drugiej Międzynarodówki. Wybuch konfliktu austriacko – serbskiego spowodował zmianę planów w tej kwestii. Obradujące w Brukseli w dniach 29 – 30 lipca 1914 r. Międzynarodowe Biuro Socjalistyczne na wniosek J. Jaurèsa postanowiło przenieść obrady Kongresu Drugiej Międzynarodówki do Paryża. Kongres Drugiej Międzynarodówki miał tam rozpocząć obrady w niedzielę 9 sierpnia 1914 r. Kongres ten ja wiemy nie doszedł do skutku z powodu wybuchu wojny francusko – niemieckiej.

 
Biblioteka  LMD
Walden Bello

Fundamentalne wady współczesnego systemu handlu światowego znalazły swój wyraz w gwałtownych protestach na Globalnym Południu w reakcji na nagły wzrost cen żywności w latach 2006-2008. Kolejne uderzenie kryzysu żywnościowego nastąpiło w drugiej połowie 2010 r., a jedną z jego konsekwencji jest arabska Zima Ludów 2011 r. Książka ta, pełna śmiałych wizji i napisana z wielką pasją, stanowi protest przeciwko haniebnym nierównościom w dostępie do podstawowych dóbr między półkulą północną i południową.


Galeria książek

LMD  poleca

Kogo nie zadowala obraz i wizja rzeczywistości i środowiska naturalnego tylko na miarę folderu reklamującego np. urlop w Maroku czy wczasy pod gruszą, niech to czyta.


Galeria książek

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji za zalicze- niem pocztowym.