MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY
Numer bieżący Archiwum Prenumerata Redakcja Kontakt
NR 10 (20)   PAŹDZIERNIK 2007

 WYBRANE ARTYKUŁY

W numerze październikowym

Ignacio Ramonet
Sarkozy

Przemysław Wielgosz
Lewica nie na czasie

Tomasz Kalita
Co LiD ma wspólnego z lewicą?

Christophe Charle
Edukacja pod indeks giełdowy

Michał Kozłowski
Mit wielkiego skoku

John Berger
Czy można wymazać przeszłość?


 KOMENTARZE I POLEMIKI

Paweł Rogaliński
„Odnowa moralna” IV RP

K. Chmielewska i T. Żukowski
Bóg, honor, lustracja

Przemysław Wielgosz
Mity globalnego kapitalizmu


 WARTO PRZECZYTAĆ

Pierre Bourdieu
O europejski ruch społeczny
LMD - kwiecień 2006

Immanuel Wallerstein
Czy kapitalizm przetrwa 500 lat?
LMD - maj 2006

Richard Sennett
Miasto obcych sobie osób
LMD - październik 2006

Roman Kuźniar
Tarcza zimnowojennej iluzji
LMD - marzec 2007


 BIBLIOTEKA LMD

Etienne Balibar, Filozofia Marksa


Filozofia Marksa Etienne’a Balibara jest jedną z najważniejszych książek po­ś­wię­co­nych myśli autora Kapitału.

W pre­zen­cie dla pre­nu­me­ra­to­rów edycji polskiej Le Monde diplomatique !

Do nabycia w księgarniach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w re­dak­cji LMD (za zaliczeniem pocz­to­wym w cenie 20 zł plus 10 zł za prze­sył­kę) pod adresem ele­ktro­nicz­nym:

redakcja@monde-diplomatique.pl



Niemcy w ogniu krytyki

Stefan Zgliczyński: Tomku, startujesz do Sejmu z warszawskiej listy Lewicy i Demokratów i prosiłeś mnie żebym na ciebie głosował. Udowodnij mi więc, że twoja partia jest lewicowa nie tylko z nazwy. Dla utrudnienia przypomnę ci kilka „osiągnięć” rządów Millera i Belki: liberalizacja kodeksu pracy i skrajnie liberalna polityka ekonomiczna, likwidacja funduszu alimentacyjnego, pomimo 4-letniego istnienia Pełnomocnika ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn nieprzegłosowanie ustawy równościowej i niezliberalizowanie ustawy antyaborcyjnej (za utrzymaniem tego skandalicznego prawa opowiadał się nawet ówczesny prezydent, a dziś wasz lider – Kwaśniewski), uległa polityka wobec Kościoła katolickiego, wreszcie – last but not least – wysłanie wojsk polskich do Iraku. Przyznasz, iż jak na rząd nominalnie lewicowy, to jego dokonania są ewenementem chyba na skalę międzynarodową...

Tomasz Kalita: Zmiana polityki SLD na bardziej lewicową była widoczna już pod koniec kadencji jego rządów. Przypomnę wprowadzenie dodatków dla najuboższych emerytów i rencistów. Kiedy nie było nas stać na waloryzację zdecydowaliśmy, że ci, którzy dostają świadczenia w wysokości 500-600 zł dostaną jednorazowy dodatek. Powiesz, że to mało i ja się z tobą zgodzę – powinna być waloryzacja, likwidacja starego portfela. Druga rzecz jaką się udało stworzyć to Fundusz im. Komisji Edukacji Narodowej zasilany z zysków z prywatyzacji w wysokości 1% każdej transakcji, a który miałby wspierać najuboższe rodziny w kształceniu dzieci. Ten Fundusz zlikwidowało PiS, a przypomnę, iż nie był to twór biurokratyczny – to rady miast i powiatów przyznawać miały to wsparcie. OK, ta zmiana na lewicowość pod koniec naszych rządów była po części koniunkturalna – moi starsi koledzy doszli po prostu do wniosku, że trzeba zatrzymać poparcie tradycyjnej lewicy. Ale niewątpliwie była to jakaś zmiana w kierunku tworzenia realnych programów społecznych.

Dlaczego popieram SLD? Bo w nim mogę zrobić coś konkretnego, mogę pomóc konkretnym ludziom zwracającym się do nas o pomoc. Będąc w jakimś innym ugrupowaniu lewicowym nie miałbym na to szans, nie mógłbym – ze względu na oczywistą słabość nie-eseldowskiej lewicy – zmieniać rzeczywistości, a to jest moim celem. Np. jako wiceszef funduszu stypendialnego mogę chociażby załatwiać ludziom stypendia.

Odbudowanie lewicy na wzór, powiedzmy przedwojennego PPS-u, może się dokonać, moim zdaniem, tylko na bazie SLD. Nie udały się żadne inne próby stworzenia innej, mającej jakieś realne poparcie partii lewicowej w Polsce – jak chociażby PPS Lipskiego czy Unia Pracy. Znam wiele osób lewicowych, które starają się coś robić poza SLD – ale ich wpływ na rzeczywistość jest, nie oszukujmy się, znikomy.

Wróćmy jednak do lewicowości LiD-u. Czy np. przyjęcie na listę wyborczą pana Smoktunowicza, współzałożyciela PO i zdecydowanego zwolennika obowiązującej ustawy antyaborcyjnej nie jest symptomatyczny dla obecnego prawicowego kursu SLD? Czy na tym tle ostatnie pomysły Kaczyńskiego jak np. przywrócenie funduszu alimentacyjnego, zachowanie emerytur pomostowych czy znaczące podwyższenie płacy minimalnej nie jawią się Polakom bardziej prosocjalnie niż program twojej partii? Przecież w PiS-ie też byś miał wpływ na rzeczywistość, może nawet większy niż w LiD-zie...

Nie oszukuję się. Daleko jest LiD-owi do mojej wymarzonej partii lewicy. Ale jednak, w odróżnieniu od PO czy PiS, jest to lewica. A ja, jako człowiek o przekonaniach lewicowych, chcę działać w partii lewicowej. A SLD jest jedyną liczącą się strukturą lewicową w kraju i dlatego zdecydowałem się w jej ramach odbudowywać pozycję lewicy. Taka jest moja filozofia. Np. udało nam się napisać i uchwalić lewicową konstytucję programową partii. Poczytuję to sobie za sukces. Nasi koledzy z Partii Demokratycznej mówią o niej, że jest lewacka – i to, moim zdaniem, jest wystarczającym dowodem na jej lewicowość.

Może na takiej zasadzie jak dla niektórych prawicowych oszołomów Adam Michnik jest trockistą...

Może, ale w mojej opinii jest to realnie istniejący projekt lewicowy, który pokazuje, że mogę mieć wpływ na zmianę mentalności SLD i uzasadnia moją w nim obecność. Zmiana mentalności na lewicy to dla mnie sprawa kluczowa...

Czyli powrót do czasów sprzed Millera i jego pomysłów w stylu podatku liniowego?

Ja myślę, że SLD od początku miała problemy z lewicowością. To był konglomerat ludzi z poprzedniego systemu powiązanych towarzysko, którzy niejednokrotnie na lewicy znaleźli się zupełnie przypadkowo. Oczywiście, zawsze w Sojuszu była cała masa wartościowych, ideowych działaczy, ale władzę sprawowali zwykle ci o najsilniejszych powiązaniach towarzyskich z przeszłości. Choć muszę przyznać, że SLD miało swoje sukcesy – rządy Cimoszewicza, koalicja z PSL-em w latach 1993-97 obfitowały w realne projekty społeczne – zwiększono znacznie wydatki na pomoc społeczną, edukację, itp. Natomiast wciąż widoczne jest to borykanie się polskiej lewicy z mentalnością jeszcze z PRL-u...

Powiedz mi szczerze, czy uważasz, że ludzie, którzy zagłosują na LiD w nadchodzących wyborach zrobią to, bo będą przekonani, że głosują na lewicę, czy po prostu zagłosują na was jako na mniejsze zło – żeby odsunąć od władzy PiS? Pytam o to, bo ci spośród moich znajomych, którzy są zdecydowani głosować na was zrobią to wyłącznie z tego drugiego powodu.

Jestem przekonany, że te osoby, które na nas będą głosować nie mają wątpliwości, że jesteśmy lewicą i właśnie dlatego nas poprą. Oczywiście widzą w nas również jaskrawe przeciwieństwo PiS, co nam również może pomóc. A w jakim procencie spełniamy ich lewicowe preferencje? To jest pytanie. Obecnie lewica w Polsce jest w stanie transformacji i trudno mówić teraz o SLD czy o LiD jako formacjach w 100% lewicowych. Lewica musi się na nowo określić.

Czyli jeszcze bardziej na prawo? Z wypowiedzi Kwaśniewskiego jasno wynika, iż nie miałby nic przeciwko koalicji z PO. Wygląda więc na to, że o tzw. żelazny elektorat jesteście spokojni, bo oni i tak nie mają poza wami na kogo głosować, a chcecie zdobyć nowy w centrum i na prawicy.

Niekoniecznie. Na LiD nie można patrzeć jak na jedną całość. Są w nim różne nurty. Są tacy ludzie jak ja, którzy np. uważają, że konfliktu między pracą a kapitałem zatrzeć się nie da – co zresztą znalazło swój wyraz w konstytucji SLD – a więc, że nonsensem jest twierdzenie tzw. trzeciej drogi i byłego premiera Blaire’a, że można pogodzić pracę z kapitałem.

No tak, ale pierwsze miejsce na listach dostają właśnie zwolennicy trzeciej drogi, a nie ludzie myślący jak ty...

Chcę powiedzieć czytelnikom LMD i ewentualnym wyborcom, że jest w SLD nurt – nie boję się tego powiedzieć – socjalistyczny. I że warto go wspierać, aby miał większy wpływ na kształt ideowy polskiej lewicy. Powtarzam – można wyjść i trzasnąć drzwiami z SLD zniesmaczony różnymi posunięciami jego liderów. Ale co to da? Przyłączysz się wtedy jedynie do grona krytyków piszących np. na portalu lewica.pl, ale nie mających kompletnie żadnego wpływu na rzeczywistość. Mnie to nie interesuje – ja chcę zmieniać rzeczywistość poprzez zmianę SLD na bardziej lewicową oczywiście. Tak jest we wszystkich dużych europejskich formacjach socjaldemokratycznych – są ludzie, którzy mają poglądy liberalne i którzy w ogóle nie powinni się znaleźć w tych partiach, popierający np. wojnę w Iraku, tłumacząc ją jako interwencję humanitarną, ale są też takie osoby jak ja, które w swoim programie wyborczym mają m.in. doprowadzenie do jak najszybszego wycofania obcych wojsk z tego kraju. Zwróć uwagę, że w poprzednim parlamencie nie było osoby konsekwentnie nawołującej polski rząd do wycofania żołnierzy z Iraku. Ja chcę być tą osobą i przy każdej okazji chcę tę kwestię podnosić. Nie było też osoby, która protestowałaby, że obrady Sejmu odbywają się pod wiszącym krzyżem – ja chcę o tym głośno mówić. O uczestnictwie Kościoła w życiu politycznym, o wycofaniu religii ze szkół – te tematy były niemalże tabu w poprzedniej kadencji. Ja chcę to zmienić.

To wszystko jest w naszym programie, ale nie ma osoby, która by o tym mówiła. Zauważam pewien dysonans pomiędzy naszym programem, a tym, co mówią niektórzy nasi politycy. Wspomniałeś o Smoktunowiczu. Zastąpił on na liście do Senatu prof. Marię Szyszkowską, osobę szeroko znaną ze swoich bezkompromisowych lewicowych poglądów. Opublikowałem w tej sprawie list protestacyjny na swoim blogu i rozesłałem go dość szeroko, bowiem ta zamiana mnie też bardzo uderzyła. Jest bowiem dowodem siły liberalnego nurtu SLD. Ale, powtarzam, jest również w SLD nurt przeciwstawny, socjalistyczny, który warto prezentować, wspierać i głosować na jego reprezentantów.

Jak silny jest ten nurt? Masz na myśli młodzież czy też raczej starych działaczy rozczarowanych polityką nowego kierownictwa.

To bardzo różnie. Zakładamy, że możemy opierać się na ludziach starszych, czyli tradycyjnym elektoracie lewicy. Nie – jak to dziś nazywa propaganda prawicowa – „funkcjonariuszach zbrodniczego systemu”, ale na ludziach, którzy w PRL-u widzieli również dobre strony i wśród których nie ma zgody na określenie ich dorobku życiowego mianem służby totalitarnemu państwu, jak to od lat wmawia nam prawica. Oni widzą w PRL-u państwo wyrównywania szans, powszechnej edukacji, pracy, opieki medycznej i wypoczynku. I oczekują od lewicy dzisiaj, aby tych zdobyczy broniła. Może niedobrze, że o tym teraz mówię, bo być może moi starsi koledzy partyjni będą chcieli nas teraz wyciąć – pocieszam się, że nie czytają LMD (oczywiście żartuję) – ale zdecydowaliśmy się na budowę takiego środowiska lewicowego w SLD i LiD-zie i myślę, że z dobrym skutkiem.

Historia pokazała, że odbudowa lewicy w Polsce poza SLD jest niemożliwa. I tyle. Kiedyś przyjdzie taki moment, że się policzymy, ale już dziś mamy pierwsze sukcesy – konstytucja programowa SLD, twarda walka na konwencji SLD w sprawie rezolucji na temat wojny w Iraku. Pierwszy raz zobaczyłem SLD dyskutujące o dokumentach! Wcześniej w SLD zajmowałem się kontaktami z europejskimi partiami lewicy i widziałem jak dużą wagę przywiązuje się tam do rezolucji i dokumentów partyjnych. Tego w SLD nie było. Do ostatniej konwencji SLD i potyczki pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami obecności polskich wojsk w Iraku.

Z jakim skutkiem?

Uchwała jest kompromisowa, ale ciąży w kierunku potępienia decyzji o wysłaniu wojsk. To jest jeden z dowodów, że udało się tę partię ożywić. Masz przykład Niemiec – tam Partia Lewicy stara się odbudować tradycyjną lewicę w opozycji do SPD...

Hmm... Przypominam ci, że oni powstali m.in. z rozłamu w SPD – czyżbyś chciał powtórzyć ten scenariusz w SLD?

Skąd! Moim zdaniem w Polsce można to zrobić tylko ewolucyjnie i tylko w ramach SLD. Tworzenie obok SLD jakiegoś innego lewicowego tworu jest, moim zdaniem, nonsensem politycznym.

Ale są takie ugrupowania. Jak wyglądają wasze wzajemne stosunki?

Z PPS-em mamy stosunki doskonałe, to w ogóle jest moje marzenie żeby SLD było takim przedwojennym PPS-em. Ale to ugrupowanie marginalne. Żałuję bardzo, że nie udało się PPS-owi Lipskiego. Mam nadzieję, że nie dostanę po głowie za moją szczerość...

... za szczerość zawsze się dostaje...

... ale moim zdaniem po prostu nie było wtedy miejsca na partię nie wywodzącą się z układu okrągłostołowego. Jedynym fenomenem, który powstał od dołu to jest Samoobrona, ale też dużą w tym rolę miały media – te płonące blokady działały na wyobraźnię. Ja znam środowiska lewicy pozaparlamentarnej i muszę przyznać, że tam co osobowość, to partia polityczna. To jest największy ból tych środowisk, one nie potrafią się porozumieć. Weźmy przykład Młodych Socjalistów. W ostatnich wyborach samorządowych doszli do wniosku, że trzeba zafunkcjonować w konkurencji politycznej i np. w Gdańsku osiągnęli całkiem przyzwoity wynik. Dopóki te środowiska nie zewrą szeregów i nie zmierzą się z konkurencją, to nie będą miały żadnych szans. Brakuje w nich minimum myślenia pragmatycznego, a polityka przecież też na tym polega.

Pytałeś o nasze wzajemne stosunki. A więc Racja np. nas popiera. Oficjalnie poparli Szyszkowską na naszej liście...

... której już nie ma...

Natomiast jeśli chodzi o kontakty z Polską Partią Pracy to niestety do tanga trzeba dwojga. Oni nie chcą mieć z nami żadnych kontaktów. Proponowaliśmy np. wszystkim partiom lewicy wspólną akcję w obronie 1 Maja. Wszystkie partie się pod nią podpisały, poza PPP, która miała jeden warunek – bez SLD.

Powiedz coś na koniec o swoim programie, w końcu kandydujesz...

Podniesienie płacy minimalnej do 50% średniej krajowej to dla mnie sprawa podstawowa. Przyłączam się również do kampanii OPZZ, że wydajność pracy w Polsce w ostatnich latach wzrosła o ponad 40%, a płace ledwie kilkanaście – czyli ktoś ukradł pracownikom tę różnicę. A więc generalnie podniesienie płac, co przecież znakomicie napędzi gospodarkę. Tak dużo się ostatnio mówi o wzroście płac, a jakoś większość moich znajomych wciąż zarabia te 1200 brutto... Jeżeli nie będzie presji płacowej na przedsiębiorców, to większość Polaków wciąż będzie zarabiała za mało żeby normalnie żyć – czyli np. wynająć mieszkanie czy wziąć kredyt na jego kupno. Wciąż większości na to nie stać.

Acha, to jest trzecia rzecz, o której ci zapomniałem powiedzieć na początku naszej rozmowy, którą u schyłku rządów SLD zapisaliśmy w ustawie – czyli stały wzrost płacy minimalnej do 50% średniej krajowej.

Teraz wzrost płacy minimalnej obiecał Kaczyński.

Tak, ale to typowa kiełbasa wyborcza, bo i tak o tym decyduje parlament na drodze ustawy. A podniesienie płacy minimalnej zwiększy znacznie popyt i da kopa całej gospodarce, bo to konsumpcja napędza nowoczesną gospodarkę. Ludzie muszą mieć więcej pieniędzy, wbrew temu co nam od lat wmawiają liberałowie. Nie schłodzenie gospodarki, nie obniżki podatków dla przedsiębiorców, ale radykalne podniesienie płac stanowi clou rozwoju kraju. Kolejna rzecz o której głośno mówię to przywrócenie waloryzacji rent i emerytur, waloryzacji kwotowej, oraz zlikwidowanie „starego portfela”, które obiecuje się już emerytom od początku lat 90. Mam dużo spotkań z emerytami, na których skarżą się, że koszty życia rosną, a ich emerytury nie. Co najwyżej dorzucą im, jak ostatnio, kilkadziesiąt złotych. No i chciałbym się zająć przywróceniem dodatków dla najuboższych emerytów i rencistów, bo one również zostały zlikwidowane. Szokującym jest, że istnieje cała rzesza emerytów i rencistów, którzy otrzymują świadczenia na poziomie minimum socjalnego. To przecież skandal! Nie wolno nikogo zostawić na tym poziomie – natychmiast powinny tu zadziałać programy pomocowe.

Kolejną rzeczą, do której jestem bardzo przywiązany i którą mam nadzieję przeforsować to Narodowy Fundusz Stypendialny, który z pieniędzy budżetowych będzie fundował stypendia na naukę dla najbiedniejszej młodzieży. To jest już zresztą zapisane w programie LiD-u.

Wspomniałem już wcześniej, że chciałbym aby filozofia zastąpiła religię w szkołach, aby wprowadzić przedmiot wychowanie seksualne, zdjęcie krzyży z urzędów państwowych począwszy od parlamentu. No i wycofanie wojsk polskich z Iraku. Będę o to pytał do znudzenia (bądź efektu) na każdym zebraniu klubu parlamentarnego.

Jestem również przeciwnikiem dalszego obniżania podatków i zwolennikiem wprowadzenia czwartej stawki 50% dla najbogatszych. Jedyne ulgi, jakie mógłby odpisać od podatku pracodawca, to na studia i kształcenie swoich pracowników, w tym za np. kupowanie im biletów do kina i teatru. Bo mamy w Polsce ogromną rzeszę nie tylko wykluczonych społecznie z powodów materialnych, ale i kulturalnych.

No i ostatnia rzecz, która niezwykle mnie drażni i którą chciałbym zmienić – kontakt z posłem. Czy ty wiesz kto jest twoim posłem?

Owszem – nikt, bo nie głosowałem.

Posłowie są praktycznie niedostępni dla swoich wyborców. Raz na cztery lata zabiegają o głosy, a potem hulaj dusza piekła nie ma. Chciałbym to zmienić. Na każdej mojej ulotce jest numer mojego telefonu, który odbieram, mam adres na gadu-gadu i jest e-mail. Jeśli się dostanę do Sejmu to tak pozostanie. Po pierwszych trzech miesiącach posłowania chcę się rozliczyć z wyborcami z tego co zrobiłem, i będę to robić regularnie.

Życzę powodzenia.


Z Tomaszem Kalitą, szefem biura programowego SLD, rozmawiał Stefan Zgliczyński

Powrót do początku tekstu