Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 08/102

sierpień 2014

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
Kwestia „równowagi”

Przemysław Wielgosz
Izrael nie płaci

José Natanson
Argentyna: czy nadciąga
koniec kirchneryzmu?

Renaud Lambert
Pomysły w Shangri-La Palace

Wojciech Wojciechowski
Wokół Snowdena

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Lori Wallach
Dyktatura firm wielonarodowych

Achille Mbembe
Mandela i decyzje
których nie oczekiwano

Magda Qandil
Ucieczka z zastępczego raju

KOMENTARZE I POLEMIKI

Wywiad z Barbarą Prądzyńską
Pociąg do Meksyku

Przemysław Wielgosz
Prorocy na puszczy

Mikołaj Ratajczak
Odzyskać społeczną kreatywność

Warto przeczytać

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Bernard Stiegler
Jak przemysł kulturowy
niszczy jednostkę

LMD - czerwiec 2008

Przemysław Wielgosz
Izrael nie płaci

Po 30 dniach niszczycielskich ataków prowadzonych przez armię izraelską z powietrza, morza i lądu w Strefie Gazy ogłoszono rozejm humanitarny. Dlaczego akurat wtedy, a nie w pierwszym dniu ofensywy, gdy katastrofa humanitarna w Gazie była już faktem, bo przecież trwa ona nieustannie od niemal 7 lat za sprawą blokady nałożonej przez Izrael i Egipt na tę najgęściej zaludnioną strefę miejską na świecie? Być może po prostu dlatego, że po 5 tys. nalotów lotniczych i wystrzeleniu ok. 50 tys. pocisków artyleryjskich wielkich kalibrów w Gazie nie zostało już nic, co można by zniszczyć. Szkoły, meczety, uniwersytet, ośrodki zdrowia, domy starców, sklepy, bazary, kawiarnie, domy mieszkalne, całe dzielnice, infrastruktura wodno-kanalizacyjna i energetyczna – wszystko to leży w gruzach. Do 3210 ofiar izraelskich ataków na Gazę począwszy od roku 2005, w ciągu miesiąca po 8 lipca tego roku trzeba było dodać 1843 kolejnych, w niemal 80% cywilów. A przecież rachunek wciąż jest otwarty. Armia izraelska przyzwyczaiła Palestyńczyków zarówno w Gazie jak i na Zachodnim Brzegu czy Jerozolimie Wschodniej do tego, że nigdy tego rachunku nie zamyka. Rósł on na długo przed tym jak rakiety obrońców Gazy kolejny raz stały się pretekstem do zmasowanego uderzenia, które przygotowywano od wielu miesięcy.

Pamiętajmy, że przez 14 ostatnich miesięcy Hamas przestrzegał zawieszenia broni, mimo że Izrael nie uczynił tego nawet na jeden dzień, kontynuując blokadę Gazy, ostrzał snajperski w strefach buforowych, ataki floty na rybaków, a wreszcie wielokrotne naloty na „cele w Strefie". To co się stało w minionych tygodniach było gigantyczną eskalacją przemocy, z którą 1,8 mln mieszkańców Gazy ma do czynienia na co dzień. Trzeba sobie zdać z tego sprawę, aby zrozumieć dlaczego wielu z nich nie chce kolejnych humanitarnych rozejmów. Samo przerwanie ognia nie kończy przecież rozciągniętej w czasie i dosłownie zabójczej przemocy blokady.

Elity Unii Europejskiej wydają się w tej sprawie wyjątkowo słabo poinformowane. W odpowiedzi na apel ONZ o natychmiastową pomoc humanitarną dla Gazy w wysokości 369 mln dolarów UE z właściwym sobie poczuciem humoru ogłosiła, że zwiększy swoją tegoroczną 31-milionową pomoc dla Strefy o… 5 mln euro. Czy jednak można było się spodziewać większej hojności od przywódców, którzy każdą wypowiedź w sprawie bombardowań Gazy i okupacyjnego terroru na Zachodnim Brzegu zaczynają od inwokacji do izraelskiego prawa do obrony? Czy można liczyć na organizację, która jedną ręką daje kilkadziesiąt milionów na pomoc dla Palestyńczyków, a jednocześnie importuje towary z nielegalnych osiedli izraelskich na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej za 230 mln euro rocznie?

Problem pomocy nie ogranicza się jednak do jej wielkości. Dotyczy jej sensu. Nikt nie twierdzi, że ludziom pozbawionym dachu nad głową nie potrzeba natychmiastowego schronienia, chorym leków, głodnym chleba, a odciętym od wodociągów, wody pitnej. Stawką zaspokojenia tych potrzeb jest biologiczne przetrwanie setek tysięcy ludzi. Niezależnie od tego jednak nie sposób nie zauważyć, że pieniądze na odbudowę demoralizują okupanta – zdejmują z Izraela obowiązek sfinansowania okupacji i dokonanych w jej wyniku zniszczeń. Podobnie jak pomoc amerykańska dla Tel Awiwu (1,5-3 mld dolarów rocznie – tyle ile wynoszą roczne koszty utrzymania reżimu okupacyjnego i blokady Gazy) pieniądze z UE – 700 mln euro dla Palestyńczyków od 2000 r. – sprawiają, że okupacja nie stanowi zbytniego obciążenia dla budżetu Izraela. Cokolwiek siły okupacyjne niszczą, jest odbudowywane przez organizacje finansowane przez Brukselę lub Waszyngton. W Strefie Gazy są szkoły i ośrodki zdrowia, które odbudowywano już po kilka razy – za każdym razem na końcu odbudowy było ponowne zniszczenie… i kolejna humanitarna dotacja.

Czy zatem Palestyńczycy potrzebują przede wszystkim kroplówki naszej pomocy humanitarnej i rozwojowej? Okupacja zbyt długo trwa, aby mogli zadowolić się uczynieniem jej nieco bardziej znośną. Palestyna potrzebuje nade wszystko wsparcia politycznego i politycznych rozwiązań. U źródeł jej problemów nie leży przecież brak żywności czy infrastruktury. Przyczyną deficytów w tych sferach jest okupacja. To polityczna decyzja władz izraelskich skazuje 5 mln Palestyńczyków na ubóstwo, bezrobocie, niedożywienie, strach i życie w przypominających wielkie więzienia bantustanach we własnym kraju.

Co zatem można zrobić? Nawet jeśli nie ma co marzyć o strefie zakazu lotów nad Gazą – co było możliwe w Iraku i Libii – bez trudu można sobie wyobrazić sankcje wobec Izraela, takie choćby jak te nałożone na Rosję. Tylko w ten sposób społeczność międzynarodowa mogłaby dać Izraelowi odczuć koszt prowadzonej przezeń polityki i zarazem nie zaogniać przemocy jeszcze bardziej. Tyko tak można zmusić okupanta, aby wreszcie uznał, że nim jest, i że w związku z tym to na nim spoczywa całkowita odpowiedzialność za to, co dzieje się z ludnością okupowaną. W realiach okupacji nie można domagać się ustępstw od obu stron. Okupowani nie mają skąd ustępować. Ci, którzy od Palestyńczyków tego żądają, chcą – jak robi to Izrael w Strefie Gazy – zepchnąć ich do morza. Ustąpić musi okupant. Niestety wszystko wskazuje, że UE i USA robią co mogą, aby odwlec moment uświadomienia sobie tej prawdy przez izraelską klasę polityczną. I pewnie to nie nastąpi, dopóki Izrael nie zacznie płacić za swoje czyny.

Ewentualne sankcje mogłyby się stać pokojowym sposobem wystawienia Izraelowi rachunku za okupację i kolonizację. Tymczasem ponura prawda jest taka, że jedyna cena jaką Izrael płaci za masakrowanie ludności Strefy Gazy i innych palestyńskich terytoriów okupowanych to ta, którą egzekwuje na nim Hamas.

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Biblioteka LMD 
Jarosław Urbański. Prekariat i nowa walka klas

Jarosław Urbański analizuje prekaryzację w kontekście historycznym, socjologicznym i ekonomicznym. Skupia się na formach oporu wypracowywanych przez prekariat, podkreślając, że wprawdzie nie jest on żadną nową klasą, ale niepewni pracownicy nie są bezbronni wobec nowych postaci wyzysku ukrytych pod fasadą elastyczności.

Galeria książek

LMD  poleca
John Bellamy Foster, Robert W. McChesney. Kryzys bez końca

Rzecz o współczesnych, światowych gospodarkach realnego kapitalizmu, w których monopolizacja i finansjeryzacja doprowadziła do permanentnego stanu stagnacji – kryzysu bez końca. Przejmujący opis i analiza wyzysku megakorporacji, których realna konkurencja ogranicza się do znajdowania coraz to nowych miejsc i sposobów eksploatacji siły roboczej – od Stanów Zjednoczonych po Chiny i Azję Południową.

Galeria książek

Bestseller  LMD
Leokadia Oręziak. OFE: katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce

Dzięki tej gigantycznej, imponująco zakrojonej pracy zyskujemy zupełnie inną perspektywę w ocenie OFE niż ta, która dominuje w obiegu publicznym w Polsce. Autorka daje kapitalny przegląd dyskusji nad przyczynami wprowadzenia filara kapitałowego i przedstawia wpływ OFE zarówno na przyszłe emerytury, jak i finanse publiczne. Wpływ, dodajmy, katastrofalny.

Galeria książek

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji za zalicze- niem pocztowym.