Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 06/136

czerwiec 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
Szalone lata

Przemysław Wielgosz
W Palestynie nic się nie dzieje

Evelyne Pieiller
Patologie demokracji

Ioulia Shukan
Białoruś: krucha równowaga

J. Grzegorczyk, K. Rakowska
Wycieczka po uwięzionym kraju

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Stefan Zgliczyński  (LMD - grudzień 2016)
„Miasta śmierci” pod butem Persaka

Książka Mirosława Tryczyka „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów", która ukazała się w zeszłym roku, wywołała duże zainteresowanie mediów i instytucji historycznych. Zdawałoby się, że jest na wagę złota – oto w czasie „dobrej zmiany" gloryfikującej polskich antysemitów i faszystów ukazuje się książka pokazująca udział polskich antykomunistów w Holocauście. Dlaczego więc Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, na czele z jej szefową, robi wszystko, aby książkę tę zdezawuować?

Książka wydmuszka (…) która udaje poważną, udokumentowaną monografię naukową, a w rzeczywistości jest nieudolnie skonstruowanym kolażem cytatów z chaotycznie dobranych źródeł. Jest pracą (…) w znaczącym stopniu niesamodzielną, której autor z jednej strony ignoruje dorobek naukowy poprzedników, z drugiej w zakamuflowany z niego korzysta, przekraczając niekiedy granicę plagiatu. Rozprawą nieopartą na fundamencie pogłębionej wiedzy historycznej i znajomości kontekstów opisywanych faktów, charakteryzującą się za to dużą śmiałością w formułowaniu jednostronnych i naginanych interpretacji. (…) [P]racą słabą, pozbawioną profesjonalnego warsztatu naukowego, wtórną poznawczo i jałową intelektualnie. Książkę tę i towarzyszącą jej (auto)promocję traktuję jako egzemplifikację szerszego, zasmucającego zjawiska w polskiej debacie publicznej. W warunkach kryzysu krytyki naukowej, słabości rynku wydawniczego (zwłaszcza oficyn naukowych) i tendencji do zaniku profesjonalnego, wnikliwego dziennikarstwa szansę rozgłosu i zaistnienia w dyskursie publicznym uzyskują publikacje epatujące mocnymi i kontrowersyjnymi, acz jednostronnymi tezami. Rzadko natomiast słyszy się publicznie sformułowany głos, że ‘król jest nagi’. (…) Miasta śmierci to niewiele więcej niż dyletanckie wypisy ze źródeł. (…) Siłą napędową Tryczyka jest jego ignorancja i dezynwoltura w stawianiu karkołomnych tez. (…) (T)o praca nierespektująca podstawowych standardów warsztatowych, mająca niewiele wspólnego z rzetelnością badawczą, stawiająca tezy niewytrzymujące krytyki naukowej."

Czyżby wyszła nowa książka Jana Tomasza Grossa? Bo takimi słowy zwykle opisywali jego przełomowe prace prawicowi „niepokorni" dziennikarze i historycy. Nie, to Krzysztof Persak, historyk, autor dwóch głośnych książek Wokół Jedwabnego (wraz z Pawłem Machcewiczem) i Sprawy Henryka Hollanda, wyrzucony niedawno (po 16 latach pracy) z Instytutu Pamięci Narodowej recenzuje Miasta śmierci Mirosława Tryczyka [1] na łamach najnowszej Zagłady Żydów. Już sam ten przytoczony fragment winien skłonić czytelnika Zagłady Żydów do wyrzucenia książki Tryczyka do śmieci, bo skoro za recenzją stoi autorytet najlepszego krajowego pisma piszącego o Holokauście i jego redaktorów, których prace nie mają sobie równych w Polsce na tym polu, to co tu czytać? A jednak, poza inwektywami, omówienie książki Tryczyka zajęło Persakowi aż 18 stron zwartego druku, może więc warto zastanowić się w czym rzecz?

Tym bardziej, że w książce znalazły się entuzjastyczne opinie profesorów Zygmunta Baumana, Aleksandry Jasińskiej-Kani i Piotra Rozwadowskiego, czyli autorytetów w dziedzinie Holocaustu i historii najnowszej, których Persak cytuje na początku swojej recenzji, aby pokazać, kogóż to zdołał otumanić hochsztapler Tryczyk. Lista Persakowych głupców zafascynowanych Tryczykowym humbugiem jest zresztą znacznie dłuższa. Znajdują się na niej m.in. Joanna Tokarska-Bakir, Zbigniew Gluza i Muzeum Historii Żydów Polskich Polin (za zorganizowanie debaty z udziałem Tryczyka), kwartalnik historyczny Karta (za publikowanie jego tekstów), Gazeta Wyborcza i jej dziennikarz Marcin Kącki (za współpracę z nadmienionym), tygodnik Newsweek (za wywiad) itd. Brakuje tylko tygodnika NIELe Monde diplomatique – edycja polska, które również drukowały recenzje i fragmenty książki Tryczyka.

Krytyka à la IPN

Czyżbyśmy wszyscy pogłupieli i dali się oszukać książce „wtórnej poznawczo i jałowej intelektualnie", która jest niczym innym jak „nieudolnie skonstruowanym kolażem cytatów z chaotycznie dobranych źródeł"? Pisząc „wszyscy" nie mam oczywiście na myśli publicystów i historyków prawicowych, których publikacje – w stylu recenzji Persaka – zmusiły Tryczyka do zmiany pracy i miejsca zamieszkania (nieustanne groźby, wyzwiska skierowane również do członków rodziny oraz szykany). Lecz towarzystwo skrajnie prawicowych oszołomów bynajmniej Persakowi nie przeszkadza (16 lat w IPN-ie, w tym dyrektorowanie sekretariatowi Prezesa IPN, jak mawiał klasyk – wystarczy, żeby zgłupieć), toteż powołuje się na krytykę Miast śmierci, jaką w Do Rzeczy opublikował Piotr Zychowicz (w odróżnieniu od Tryczyka zapewne prawdziwy historyk), autor bestsellerów m.in. o tym jak to Polacy powinni byli pod przewodnictwem Adolfa Hitlera bić bolszewików. No, skoro dla Persaka autorytetem jest nie Bauman, a Zychowicz, to rzeczywiście trudno mu zrozumieć sens pracy Tryczyka.

Przeczytałem recenzję Persaka dwukrotnie i to, co wywarło na mnie najsilniejsze wrażenie, to nie jego krytyka konkretnych błędów Tryczyka (których zapewne jest niemało, pierwotna wersja książki miała 900 stron!) w czytaniu i cytowaniu dokumentów, ale jej obrzydliwa, chciałoby się rzec „pogromowa" aura, przypominająca jako żywo „recenzje" książek Grossa w prawicowej i antysemickiej prasie. Wszystko można książce Tryczyka zarzucić, ale nie to, że jest „wydmuszką", jak zatytułował swój tekst (będący w istocie paszkwilem) Persak! Książka, składająca się w ¾ z relacji i zeznań o potwornych mordach, których w 1941 r. na Podlasiu dokonywali Polacy na swoich żydowskich sąsiadach w co najmniej kilkudziesięciu miejscowościach, dosłownie zwala z nóg. Co do konkretnych zarzutów Persaka, że autor Miast śmierci nie cytuje tych źródeł co powinien, czyta tylko materiały archiwalne (a nie ich „krytyczne opracowania"), „kamufluje" książkę anonimizując nazwiska sprawców (Tryczyk nie chciał piętnować żyjących członków rodzin) czy wymyśla istnienie antykomunistycznego i antysemickiego podziemia zbrojnego na opisywanych terenach (choć Tryczyk powołuje się tu na wydaną w 2004 r. książkę Tomasza Strzembosza), to może na nie odpowiedzieć sam oskarżony. Szkoda, że redakcja Zagłady Żydów nie dała mu tej możliwości w tym samym numerze pisma, gdyż ze względu na roczny cykl wydawania, jego odpowiedź w następnym numerze nie ma sensu. Nie świadczy to najlepiej o obyczajach redakcyjnych, ale to moja subiektywna ocena.

To, co wydaje mi się najważniejsze, to powód takiej irytacji i steku obelg, jakie ze strony doktora historii spotkały innego – jakby nie było – doktora nauk humanistycznych i to na łamach pisma, które zwykle stroniło od takiego języka, co najwyżej poprzestając na ironii i sarkazmie. Otóż Miasta śmierci, podobnie jak i inne publikacje Tryczyka na temat mordowania Żydów na Podlasiu, wywracają do góry nogami post-Grossową narrację obecną we wspomnianej książce Persaka i Machcewicza, a także innych pracach m.in. Anny Bikont czy Barbary Engelking. Tryczyk uważa bowiem, że pogromy, jakich dopuścili się Polacy wobec swoich żydowskich sąsiadów, były zaplanowaną i kierowaną przez endeckie i oenerowskie (później też AK-owskie) podziemie czystką etniczną, mającą na celu oczyszczenie tych terenów z ludności żydowskiej. Według niego eskalacja tych potwornych mordów nie była w pierwszej kolejności wynikiem „tradycyjnego" chłopskiego antysemityzmu i chęci wzbogacenia się (w przeciwieństwie do tego, co eksponuje się w opracowaniach przytaczanych przez Persaka), lecz przede wszystkim wynikiem zorganizowanej akcji zbrojnego podziemia antykomunistycznego, które wroga widziało nie w Niemcach, a w Żydach-bolszewikach.

Ucieczka od odpowiedzialności

Różnica jest fundamentalna. Tak jak polska prawica nacjonalistyczna z Jarosławem Kaczyńskim i Andrzejem Dudą na czele (żeby nie wspomnieć o min. edukacji Zalewskiej, która nie wie, kto mordował Żydów w Jedwabnem i Kielcach) gloryfikuje „żołnierzy wyklętych", choć często byli oni zwykłymi bandytami w okrutny sposób mordującymi ocalałych z Zagłady Żydów oraz chłopów litewskich, białoruskich czy ukraińskich, i sprawy tak ewidentne jak Jedwabne przemilcza bądź bagatelizuje jako nic nie znaczący margines, przeciwstawiając im rzekome miliony Polaków zaangażowane w pomoc dla Żydów, tak narracja drugiej strony (z przepraszającym za Jedwabne Kwaśniewskim) pokrywa się mniej więcej z tym, co pisze Persak pouczając Tryczyka:

„Geneza pogromów w regionie łomżyńskim latem 1941 r. jest w ogólnym zarysie znana. Wśród przyczyn wymienia się splot takich czynników, jak datujący się jeszcze sprzed wojny antysemityzm, wzrost napięć międzyetnicznych podczas okupacji sowieckiej, chaos, anomię i próżnię władzy w pierwszych dniach po wyparciu z tego terenu Sowietów, stopniowo nakręcającą się spiralę antyżydowskiej przemocy, zachętę i przyzwolenie ze strony Niemców, wreszcie motywy rabunkowe sprawców".

I już. Po co drążyć? Anomia, chaos i antysemityzm. Tryczyk tak prostego (czy raczej prostackiego) wyjaśnienia nie kupuje. Opisuje antysemickie akcje propagandowe przedwojennych elit endeckich, które przy wsparciu miejscowych księży przygotowywały już przed wojną grunt pod czystkę etniczną. Wskazuje na konkretne przykłady świadczące, że pogromy te nie byłyby możliwe bez planu i koordynacji oraz że motyw rabunkowy schodził na drugi plan (mordowano mężczyzn, kobiety i dzieci, które nie miały nic). Stawia tezę o czystce etnicznej i kluczowej w niej roli członków antykomunistycznego podziemia. Nie rozstrzygam, czy ma rację. Ale oburza mnie, że książka, która rozeszła się już w nakładzie wielokrotnie wyższym niż wszystkie publikacje Centrum Badań nad Zagładą Żydów i wywołała szeroki rezonans oraz dyskusję na temat zbrodni Polaków podczas Holocaustu, została potraktowana przez badaczy Centrum gorzej niż antysemickie i negacjonistyczne brednie piętrzące się na półkach księgarskich Rzeczypospolitej „dobrej zmiany".

Żeby znów zacytować klasyka – nic nie jesteście warci panowie (i panie) profesorowie…


Krzysztof Persak, „Wydmuszka. Lektura krytyczna Miast śmierci" Mirosława Tryczyka", Zagłada Żydów. Studia i materiały. Pismo Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFIS PAN, nr 12, Warszawa 2016.

[1] Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wydawnictwo RM, Warszawa 2015.

Współpraca wydawnicza
Biblioteka  LMD
Paweł Mościcki

Jak patrzy uchodźca? Jak patrzeć na niego? W jaki sposób widzialność migracji wpływa na kulturę oraz wypracowane przez nią formy komunikacji i transmisji? Książka jest poświęcona obrazom uchodźców, choć zaproponowana w niej perspektywa różni się od tej, jaka dominuje w głównym nurcie debaty publicznej. Autor stara się przede wszystkim przesunąć akcent z migrantów rozumianych jako przedmiot reprezentacji, na doświadczenie wygnania jako coś, co każe przemyśleć na nowo podstawowe kategorie związane z funkcjonowaniem obrazów.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Co to za gra?

Trudno powstrzymać się od myśli, że żyjemy w wielkim cyrku. [...] Raporty Crédit Suisse i Oxfam pokazują nam wielką przepaść dzielącą właścicieli gry i widzów: 8 miliarderów posiada więcej bogactwa niż najbiedniejsze 50% mieszkańców kuli ziemskiej, a 1% najbogatszych posiada więcej niż pozostałe 99%. Czy oni to wszystko produkują? [Fragment Wstępu]

Galeria książek

LMD  poleca
Tramwaj zwany uznaniem

Książka zapowiada nadejście feminizmu zwykłych kobiet, feminizmu zarazem queerowego i kontestującego przywileje klasowe, rasowe, społeczne i płciowe. Jest opowieścią o feministycznej praktyce, teorii i sztuce, połączeniem analizy z publicystyką, polityki z krytyką kultury. Przyglądając się Czarnemu Protestowi i Strajkowi Kobiet, ale też wczytując w teorie polityki i estetyki oraz analizy kultury, prezentuje syntetyczny i wielowątkowy proces feministycznej walki.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.