Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 05/135

maj 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Polsce co jakiś czas mamy okazję oglądać karnawał moralności, który z tego jak powinniśmy postępować na co dzień, czyni element publicznego spektaklu zamieniającego nasz humanitaryzm i solidarność w reality show. Takim wydarzeniem niewątpliwie jest impreza Jerzego Owsiaka nazywana jak przystało na karnawał „finałem". Ale zostawmy na boku pastwienie się nad tą imprezą i dobroczynnością dająca się precyzyjnie przeliczyć na złotówki – mokry sen postoperaistycznego marksizmu. WOŚP ma jedną niezaprzeczalną zaletę – szczytuje tylko przez jeden dzień, aby potem stać się moralnym bankiem wypłacającym na jakiś szczytny cel pieniądze. Istnieje w tym jakiś zmysł praktyczny i intuicja, które powodują, że wpłacone złotówki stają się namacalnym efektem tej utylitarnej etyki. Przecież mogłoby być gorzej, wyobraźmy sobie moralną mobilizację, która wykorzystując widok cudzego cierpienia staje się elementem politycznej publicystyki – pustym gestem, którego wykonawcy nawet nikomu nie pomagając stają się moralnymi zwycięzcami. Przepis na taki gest jest dosyć prosty: Eksportujemy naszą moralność na odległość 2,5 tys. km (tyle mniej więcej wynosi odległość miedzy Sopotem a Aleppo), tam gdzie nikt nas nie widział, nie zna i nie ma pojęcia o naszych planach ani istnieniu. 16 grudnia – apel mieszkańców do radnych. 19 grudnia – rezolucja rady Miasta Sopotu.

Formułujemy prośbę o sprowadzenie do swojego miasta sierot oraz rodzin z Aleppo. Prośbę adresujemy do polskiego anty-uchodźczego rządu, na którym spoczywa odpowiedzialność za powodzenie naszego gestu – pismo prezydenta Sopotu do premier polskiego rządu Beaty Szydło.

Czekamy…

Powodzenie tak skrojonego działania mamy w rękawie: jeśli rząd się zgodzi pomożemy garstce ludzi, w końcu to żaden wysiłek dla najbogatszej gminy w Polsce. W przypadku odmowy również wychodzimy na moralnych zwycięzców, którzy chcieli dobrze. Jednocześnie obnażamy hipokryzję polityków odwołujących się na każdym kroku do chrześcijaństwa. Asekuracyjnie już wcześniej uderzamy w ten bęben, formułując naszą prośbę w okolicach świąt Bożego Narodzenia oraz przypominając o tym, że nadchodzący rok będzie czasem spod znaku brata Alberta – patrona bezdomnych i potrzebujących.

Dostajemy odmowną odpowiedź – pismo MSWiA z dnia 27 stycznia.

Problem w tym, że prezydent miasta Sopotu Jacek Karnowski formułując swoją prośbę, powinien wiedzieć jaka będzie reakcja rządu (chyba że cała akcja ma przynieść inne korzyści). Zresztą w Trójmieście jeszcze przed oficjalną odpowiedzią rządu mówiło się, że politykę integracji imigrantów należy uprawiać odpowiedzialnie i praktycznie. Dlatego antycypowano jako najbardziej prawdopodobny scenariusz odmowy rządu na apel Sopotu. Nie trzeba być geniuszem, aby spodziewać się takiej reakcji, śledząc wypowiedzi o imigrantach Błaszczaka, Waszczykowskiego, Kaczyńskiego i rasistowskie materiały emitowane przez TVP. Jako że alternatywny scenariusz ze sprowadzeniem uchodźców z Aleppo jest mało prawdopodobny, samorządowcy mają trochę czasu na przygotowanie się do burzy medialnej.

Tymczasem obrazy osieroconych dzieci zostają obsadzone w roli idealnego samograja, którym okładają się wszystkie strony konfliktu. We wzajemnej szarży argumentów wszystko jest dozwolone – nawet bohaterowie całego zamieszania zostają podmienieni stając się z „osieroconych dzieci i rodzin" „dziesięciorgiem sierot". Wiadomo przecież, że już nie o przyzwoitość i odruch moralny chodzi, a zgrabność retorycznej figury, którą będziemy walić po głowie swojego przeciwnika. Mało?!!! – ktoś mógłby zapytać. Amputujmy zatem kończyny dzieciom, o które prosimy. Wiadomo przecież, że najlepiej stymuluje przetarcie sobie twarzy obrazami kalekich dzieci. Moralne porno wymaga silnych bodźców.

Na nieszczęście dla osieroconych dzieci i rodzin z Syrii temperatura sporu niedługo opadnie i okaże się, że nic z tego nie wynikło. Gdy już minie sentymentalna gorączką wszyscy będziemy pamiętać, że Sopot taki otwarty i Refugees Welcome, a rząd do luftu. To, że rząd odpowiadając Sopotowi, wskazał możliwość wsparcia dla 40 Syryjczyków, którzy są w Polsce, nikogo nie będzie interesować. Problem w tym, że taka pomoc wymaga działań mało spektakularnych i niemedialnych, choćby z uwagi na bezpieczeństwo oraz poszanowanie prywatności. To, że gmina Sopot ignoruje tę realną możliwość pomocy uchodźcom również będzie mało istotne. Stawką są przecież kalekie sieroty, których tutaj nigdy nie było i odebranie władzy symbolicznej będącemu u władzy PiS-owi. W końcu nie od dzisiaj wiadomo, że Pomorze należy do Platformy Obywatelskiej, a szantaż moralny jest idealnym narzędziem do partykularnej walki z PiS-owskim rządem.

Osobiście doceniam większość inicjatyw na rzecz uchodźców, uchodźczych sierot i innych. Zgadzam się tutaj z prezeską gdańskiego Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek Martą Siciarek, która przypomina i prosi zaangażowane osoby o „wspominanie w drugim zdaniu, że zależy nam jako społeczeństwu na włączeniu się rządu RP w procesy relokacji i przesiedleń. To jest główny problem (i wstyd...). Gdybyśmy solidarnie z Europą uczestniczyli w relokacjach można by spokojnie ściągać do Polski i sieroty, i dorosłych. Być może tocząca się teraz walka o „sieroty" – z uwagi na sentymentalne odczucia – to dobra droga, by przycisnąć PiS w sprawie uchodźców, by zyskać społeczne poparcie.

Jednak jeśli naprawdę chcemy naszymi działania delegitymizować postawę rządu i rozbrajać narastający rasizm i islamofobię, nie możemy posługiwać się obrazami osieroconych dzieci, o których nie jest tak łatwo powiedzieć, że są muzułmanami, a ich integracja byłaby po prostu asymilacją. Ryzyko konstruowania figury uchodźcy idealnego ćwiczyliśmy już wcześniej wybierając chrześcijan z Syrii, teraz testujemy wariant z sierotami. Niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie zmusiła do ucieczki miliony ludzi. Ta masowa migracja nie może być traktowana jak przestrzeń hipermarketu, w którym wrzucamy do koszyka wybrane produkty pomocowych fantazji. Utrwalanie tego typu postaw wzmacnia narrację rządu o zagrożeniu terrorystycznym, niepożądanych muzułmanach i uszczelnianiu granic.

Współpraca wydawnicza
Biblioteka  LMD
Co to za gra?

Trudno powstrzymać się od myśli, że żyjemy w wielkim cyrku. [...] Raporty Crédit Suisse i Oxfam pokazują nam wielką przepaść dzielącą właścicieli gry i widzów: 8 miliarderów posiada więcej bogactwa niż najbiedniejsze 50% mieszkańców kuli ziemskiej, a 1% najbogatszych posiada więcej niż pozostałe 99%. Czy oni to wszystko produkują? [Fragment Wstępu]

Galeria książek

LMD  poleca
Tramwaj zwany uznaniem

Książka zapowiada nadejście feminizmu zwykłych kobiet, feminizmu zarazem queerowego i kontestującego przywileje klasowe, rasowe, społeczne i płciowe. Jest opowieścią o feministycznej praktyce, teorii i sztuce, połączeniem analizy z publicystyką, polityki z krytyką kultury. Przyglądając się Czarnemu Protestowi i Strajkowi Kobiet, ale też wczytując w teorie polityki i estetyki oraz analizy kultury, prezentuje syntetyczny i wielowątkowy proces feministycznej walki.

Galeria książek

LMD  artystyka
Przemysław Witkowski

Brawurowy esej o relacjach pomiędzy współczesną popkulturą a polityką. Analiza najgłośniejszych zjawisk medialnych, seriali filmowych, postaci celebrytów i stylów muzycznych pod kątem kształtowania świadomości zbiorowej i podporządkowania jej regułom konsumpcji i akumulacji kapitalistycznej.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.