Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 10/140

październik 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Zbigniew Marcin Kowalewski
Rewolucja w Katalonii

Przemysław Wielgosz
1917: rewolucja peryferii

Serge Halimi
Stulecie Lenina

Martine Bulard
Pertraktować z Pjongjangiem

Evelyne Pieiller
Rewolucja w sztuce

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Polsce co jakiś czas mamy okazję oglądać karnawał moralności, który z tego jak powinniśmy postępować na co dzień, czyni element publicznego spektaklu zamieniającego nasz humanitaryzm i solidarność w reality show. Takim wydarzeniem niewątpliwie jest impreza Jerzego Owsiaka nazywana jak przystało na karnawał „finałem". Ale zostawmy na boku pastwienie się nad tą imprezą i dobroczynnością dająca się precyzyjnie przeliczyć na złotówki – mokry sen postoperaistycznego marksizmu. WOŚP ma jedną niezaprzeczalną zaletę – szczytuje tylko przez jeden dzień, aby potem stać się moralnym bankiem wypłacającym na jakiś szczytny cel pieniądze. Istnieje w tym jakiś zmysł praktyczny i intuicja, które powodują, że wpłacone złotówki stają się namacalnym efektem tej utylitarnej etyki. Przecież mogłoby być gorzej, wyobraźmy sobie moralną mobilizację, która wykorzystując widok cudzego cierpienia staje się elementem politycznej publicystyki – pustym gestem, którego wykonawcy nawet nikomu nie pomagając stają się moralnymi zwycięzcami. Przepis na taki gest jest dosyć prosty: Eksportujemy naszą moralność na odległość 2,5 tys. km (tyle mniej więcej wynosi odległość miedzy Sopotem a Aleppo), tam gdzie nikt nas nie widział, nie zna i nie ma pojęcia o naszych planach ani istnieniu. 16 grudnia – apel mieszkańców do radnych. 19 grudnia – rezolucja rady Miasta Sopotu.

Formułujemy prośbę o sprowadzenie do swojego miasta sierot oraz rodzin z Aleppo. Prośbę adresujemy do polskiego anty-uchodźczego rządu, na którym spoczywa odpowiedzialność za powodzenie naszego gestu – pismo prezydenta Sopotu do premier polskiego rządu Beaty Szydło.

Czekamy…

Powodzenie tak skrojonego działania mamy w rękawie: jeśli rząd się zgodzi pomożemy garstce ludzi, w końcu to żaden wysiłek dla najbogatszej gminy w Polsce. W przypadku odmowy również wychodzimy na moralnych zwycięzców, którzy chcieli dobrze. Jednocześnie obnażamy hipokryzję polityków odwołujących się na każdym kroku do chrześcijaństwa. Asekuracyjnie już wcześniej uderzamy w ten bęben, formułując naszą prośbę w okolicach świąt Bożego Narodzenia oraz przypominając o tym, że nadchodzący rok będzie czasem spod znaku brata Alberta – patrona bezdomnych i potrzebujących.

Dostajemy odmowną odpowiedź – pismo MSWiA z dnia 27 stycznia.

Problem w tym, że prezydent miasta Sopotu Jacek Karnowski formułując swoją prośbę, powinien wiedzieć jaka będzie reakcja rządu (chyba że cała akcja ma przynieść inne korzyści). Zresztą w Trójmieście jeszcze przed oficjalną odpowiedzią rządu mówiło się, że politykę integracji imigrantów należy uprawiać odpowiedzialnie i praktycznie. Dlatego antycypowano jako najbardziej prawdopodobny scenariusz odmowy rządu na apel Sopotu. Nie trzeba być geniuszem, aby spodziewać się takiej reakcji, śledząc wypowiedzi o imigrantach Błaszczaka, Waszczykowskiego, Kaczyńskiego i rasistowskie materiały emitowane przez TVP. Jako że alternatywny scenariusz ze sprowadzeniem uchodźców z Aleppo jest mało prawdopodobny, samorządowcy mają trochę czasu na przygotowanie się do burzy medialnej.

Tymczasem obrazy osieroconych dzieci zostają obsadzone w roli idealnego samograja, którym okładają się wszystkie strony konfliktu. We wzajemnej szarży argumentów wszystko jest dozwolone – nawet bohaterowie całego zamieszania zostają podmienieni stając się z „osieroconych dzieci i rodzin" „dziesięciorgiem sierot". Wiadomo przecież, że już nie o przyzwoitość i odruch moralny chodzi, a zgrabność retorycznej figury, którą będziemy walić po głowie swojego przeciwnika. Mało?!!! – ktoś mógłby zapytać. Amputujmy zatem kończyny dzieciom, o które prosimy. Wiadomo przecież, że najlepiej stymuluje przetarcie sobie twarzy obrazami kalekich dzieci. Moralne porno wymaga silnych bodźców.

Na nieszczęście dla osieroconych dzieci i rodzin z Syrii temperatura sporu niedługo opadnie i okaże się, że nic z tego nie wynikło. Gdy już minie sentymentalna gorączką wszyscy będziemy pamiętać, że Sopot taki otwarty i Refugees Welcome, a rząd do luftu. To, że rząd odpowiadając Sopotowi, wskazał możliwość wsparcia dla 40 Syryjczyków, którzy są w Polsce, nikogo nie będzie interesować. Problem w tym, że taka pomoc wymaga działań mało spektakularnych i niemedialnych, choćby z uwagi na bezpieczeństwo oraz poszanowanie prywatności. To, że gmina Sopot ignoruje tę realną możliwość pomocy uchodźcom również będzie mało istotne. Stawką są przecież kalekie sieroty, których tutaj nigdy nie było i odebranie władzy symbolicznej będącemu u władzy PiS-owi. W końcu nie od dzisiaj wiadomo, że Pomorze należy do Platformy Obywatelskiej, a szantaż moralny jest idealnym narzędziem do partykularnej walki z PiS-owskim rządem.

Osobiście doceniam większość inicjatyw na rzecz uchodźców, uchodźczych sierot i innych. Zgadzam się tutaj z prezeską gdańskiego Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek Martą Siciarek, która przypomina i prosi zaangażowane osoby o „wspominanie w drugim zdaniu, że zależy nam jako społeczeństwu na włączeniu się rządu RP w procesy relokacji i przesiedleń. To jest główny problem (i wstyd...). Gdybyśmy solidarnie z Europą uczestniczyli w relokacjach można by spokojnie ściągać do Polski i sieroty, i dorosłych. Być może tocząca się teraz walka o „sieroty" – z uwagi na sentymentalne odczucia – to dobra droga, by przycisnąć PiS w sprawie uchodźców, by zyskać społeczne poparcie.

Jednak jeśli naprawdę chcemy naszymi działania delegitymizować postawę rządu i rozbrajać narastający rasizm i islamofobię, nie możemy posługiwać się obrazami osieroconych dzieci, o których nie jest tak łatwo powiedzieć, że są muzułmanami, a ich integracja byłaby po prostu asymilacją. Ryzyko konstruowania figury uchodźcy idealnego ćwiczyliśmy już wcześniej wybierając chrześcijan z Syrii, teraz testujemy wariant z sierotami. Niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie zmusiła do ucieczki miliony ludzi. Ta masowa migracja nie może być traktowana jak przestrzeń hipermarketu, w którym wrzucamy do koszyka wybrane produkty pomocowych fantazji. Utrwalanie tego typu postaw wzmacnia narrację rządu o zagrożeniu terrorystycznym, niepożądanych muzułmanach i uszczelnianiu granic.

Współpraca wydawnicza
LMD  artystyka
Robotnik. Performanse pamięci

Tytułowa figura robotnika i związane z nią performanse pamięci przedstawione są z punktu widzenia kulturoznawstwa, filozofii, historii sztuki, teatrologii i muzykologii. Autorki i autorzy przyglądają się rzeczywistości fabryki i ulicy jako miejscom kształtowania się tożsamości proletariatu przemysłowego, figurom robotnicy i robotnika w projektach awangardy teatralnej i artystycznej. Analizują przy tym wielostronne praktyki kulturowe: od strajków i demonstracji przez film awangardowy, teatr polityczny, scenę kabaretową i socrealistyczne przedsięwzięcia kulturalne po projekty kuchni modernistycznej, sport robotniczy i sztukę proletariacką.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Dariusz Stoll

Płynna nowoczesność to kategoria teoretyczna wprowadzona przez niedawno zmarłego wybitnego socjologa Zygmunta Baumana, która obok globalizacji stanowi podstawę jego teorii społecznej. Obie kategorie są ze sobą ściśle powiązane, gdyż wedle Baumana płynna nowoczesność jest skutkiem globalizacji. Niniejsza książka stanowi nie tylko prezentację poglądów Baumana w tej kwestii, ale jest zarazem polemiką i krytyką poglądów wybitnego myśliciela i to – co rzadkie – z lewicowej i alterglobalistycznej perspektywy.

Galeria książek

 LMD artystyka
Ruchome modernizacje

Ruchome modernizacje to śmiała i nowatorska próba nakreślenia antropologii polskiej modernizacji. Dwoje autorów przygląda się autostradzie A2 i „starej dwójce” (DK92), drogom łączącym Polskę z Zachodem Europy. Monografia stanowi znakomity klucz do uchwycenia źródeł jego sukcesów i porażek w pierwszych kilkunastu latach XXI w. Zderzenie wizji nowoczesności budowanej przez inwestycje infrastrukturalne (drogi, dworce, lotniska, stadiony) z aspiracjami i interesami społecznymi, pozwala zrozumieć dlaczego sukcesy polskiej modernizacji mogą nie kłócić się z realnym doświadczeniem „Polski w ruinie”.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.