Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 06/148

czerwiec 2018

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Walter Benn Michaels
Kto ma prawo mówić o rasizmie?

Rasizm jest codzienną rzeczywistością społeczeństw Europy i Ameryki Północnej. Być może ma się lepiej niż dwie dekady temu. A przecież walka z tym zjawiskiem trwa od dekad. Czy pewne antyrasistowskie strategie skoncentrowane na kwestii tożsamości i ślepe na ich systemowe uwarunkowania nie stanowią części problemu?

W sierpniu 1955 roku pobito na śmierć Emmetta Tilla, pochodzącego z Chicago czternastoletniego Afroamerykanina. Zbrodnia miała miejsce w stanie Mississippi, gdzie chłopiec odwiedzał rodzinę. Jego dwóch białych zabójców zatrzymano i osądzono. Sędziom wystarczyła godzina, by wydać wyrok – „niewinni".

W samym mordzie nie było nic szczególnego – zniesienie w 1954 r. przez Sąd Najwyższy segregacji rasowej wywołało falę oporu, często bardzo brutalnego. Wyjątkowość tej sprawy bierze się raczej z faktu, że sprawcy zostali osądzeni i że pojawiły się po niej liczne reakcje, zwłaszcza dzięki decyzji matki Emmetta Tilla, by uroczystości pogrzebowe odbyły się przy otwartej trumnie. „Niech ludzie zobaczą, co zrobili mojemu synkowi" – powiedziała. Fotografie zmasakrowanej twarzy chłopca obiegły całe Stany Zjednoczone.

W marcu 2017 r. na biennale w muzeum Whitney na Manhattanie pokazano obraz białej artystki Dany Schutz zatytułowany Open Casket („otwarta trumna"), który pewien krytyk nazwał „mocną malarską odpowiedzią na słynne zdjęcie pogrzebowe zmasakrowanego Emmetta Tilla". Dzieło nie zostało jednak odebrane jako dodatkowa broń w toczonej dziś walce z rasizmem, lecz jako przejaw rasizmu. Brytyjska artystka Hannah Black opublikowała list otwarty żądający wycofania z wystawy obrazu, przed którym zbierali się też protestujący. Podobne wydarzenie miało miejsce w Saint–Louis – protestowano przeciw dziełom, do stworzenia których użyto fotografii czarnych demonstrantów pobitych przez policję w Selmie w 1965 r., oraz w Minneapolis, gdzie sprzeciw wzbudziła instalacja upamiętniająca stracenie 38 Indian Dakota w 1862 roku. Wybuchł światowy skandal. W lutym 2018 r. czarny artysta Parker Bright, który manifestował przeciw wystawieniu Open Casket na Whitney Biennial odkrył, że jego zdjęcie znalazło się w Palais de Tokyo na wystawie francusko–algierskiego artysty Neila Beloufa. Wściekły Bright zorganizował crowdfundingową kampanię, żeby udać się do Paryża i „odzyskać swój wizerunek". Ostatecznie Belouf wycofał zdjęcie.

Świadectwo, czy przedmiot rywalizacji?

Zrekapitulujmy: w 1955 r. wspólnym wysiłkiem chciano pokazać jak największej liczbie osób zdjęcie Emmetta Tilla, dziś mobilizuje się ludzi, by nikt nie zobaczył obrazu pokazującego Emmetta Tilla. Demonstrantom nie chodzi o istotę dzieła, tylko o tożsamość jego autora. „Biali artyści (…) wykorzystują traumę czarnych, śmierć czarnych i ból czarnych" – mówi dziennikarka Zeba Blay [1]. Hannah Black pisze, że matka Emmetta Tilla udostępniła twarz syna „czarnym, żeby była dla nich natchnieniem i przestrogą. (…) Osoby, które nie są czarne muszą zaakceptować, że nigdy nie będą w stanie powtórzyć ani zrozumieć tego gestu. (…) Nie chodzi tu o samą Schutz [2]". Krótko mówiąc czarny ból należy do czarnych artystów.

Czy raczej: „Nie możemy zgodzić się, żeby biały ciągnął korzyść z cierpienia czarnych…" Danę Schutz oskarża się o rasizm nie dlatego, że broni zabójców Emmetta Tilla (z tego punktu widzenia Open Casket jest tym mniej kontrowersyjny, że dziś nikt nie usprawiedliwia tego morderstwa), lecz dlatego, że się dzięki niemu wzbogaciła – być może nie bezpośrednio (artystka ogłosiła, że jej obraz nie jest na sprzedaż), lecz w ten sposób, że zajmuje w „instytucjach prestiżowych jak Whitney" miejsce, które mogliby zająć czarni artyści. Parkera Brighta do szału doprowadza fakt, że wywołana przez niego „dyskusja o niesprawiedliwości rasowej w łonie świata artystycznego" zostaje „zawłaszczona" w Palais de Tokyo przez artystę, który nie jest czarny. Innymi słowy, kiedy „elitarne, w większości białe instytucje" lansują antyrasistowskie dzieła, powinny to robić oddając swoje zasoby wyłącznie ofiarom rasizmu. Jeśli ktoś ma „ciągnąć korzyści" z cierpienia czarnych, to tylko czarni.

To przeciwstawienie się kulturowemu przywłaszczeniu łączy się więc z żądaniem kapitału kulturowego. Ta walka w pewnym sensie pokazuje, jak imponujące postępy poczyniła prywatyzacja każdej rzeczy, łącznie z cierpieniem. Stanowi też wariację na znajomy temat: sprawiedliwość rasowa rozpuszczająca się w równości dostępu do elitarnych instytucji, roszczenie, które zawsze grało główną rolę w ruchu praw człowieka w Stanach Zjednoczonych, z przewidywalnymi skutkami. Coraz więcej Afroamerykanów należy do wyższej klasy średniej (jeżeli nie do elity) – 21% z nich zarabia co najmniej 75 tys. dolarów rocznie, a procent ten od 1970 do 2014 r. wzrósł ponad dwukrotnie. Liczba Afroamerykanów, którzy zarabiają ponad 100 tys. dolarów rocznie wzrosła czterokrotnie i sięgnęła 13% Jednak dla zdecydowanej większości średni dochód roczny nie przekracza 43.300 dolarów, zaś prawie 11 mln żyje w ubóstwie [3]. Co więcej, sukces mniejszości nie pomaga większości, przeciwnie, przyczynia się do dalszego jej szkodzenia. W imię sprawiedliwości rasowej tworzy się wyobrażona solidarność rasowa, która miałaby polegać na tym, że sukces garstki czarnych – tych, których wystawia się na Whitney Biennial, którzy studiują na prestiżowych uniwersytetach i dołączyli do wyższej klasy średniej – jest też zwycięstwem tej zdecydowanej większości czarnych, którzy z niego nie skorzystali. Absurd takiego rozumowania bije po oczach, gdy zastosować je do białych – czy biali artyści, którym nie udało się wystawić swoich dzieł na biennale w Whitney Museum, czują się reprezentowani przez tych, których tam wybrano? Czy biali biedacy pysznią się faktem istnienia białych bogaczy? Jasne, że nie. To, że niektóre białe osoby są bogate, zaś większość jest biedna, nie stanowi rozwiązania, tylko jądro problemu.

Czego nie widać przez rasowe okulary?

Problem ten znika w cudowny sposób, kiedy pisarze tacy jak Hannah Black uważają, że dowiedli niezdolności białych do zrozumienia poświęcenia matki Emmetta Tilla: „Czarni wciąż giną w rąk białym suprematystów, czarne społeczności wciąż żyją w skrajnej biedzie kilka kroków od muzeum wystawiającego to wartościowe dzieło…". Ci, którzy wzbogacili się dzięki kapitalizmowi chętnie przyklasną sugestii, że bieda jest skandalem tylko wtedy, gdy bierze się z rasizmu. Innymi słowy, nawet jeśli aktualne kontrowersje wokół „kulturalnego przywłaszczenia" ostatecznie są tylko żądaniem „rasowej renty" dla małej frakcji czarnej burżuazji, przynosi to w sumie korzyść całej burżuazji, a więc głównie białym.

Otwarta trumna Emmetta Tilla stanowi idealny totem dla neoliberalnego kultu lewicy. Białym artystom daje okazję do opłakania ofiary białej dominacji, której przecież szczerze nienawidzą. Dla czarnych artystów ostentacyjnie noszona przez białych żałoba oznacza raczej trwałość białej supremacji, która była przyczyną tej śmierci. W obu przypadkach konflikt między bogatymi a biednymi znika za walką z białą supremacją, walką ograniczającą się w tym wypadku do ustalenia, kto jest uprawniony wyrażać artystycznie swoją odrazę wobec zamordowania Emmetta Tilla.

A przecież pierwotna intencja pogrzebu z otwartą trumną była całkiem inna. W książce The Blood of Emmett Till (Simon & Schuster, 2017), historyk Timothy Tyson przypomina, że United Packinghouse Workers of America (UPWA), związek zawodowy, który opisuje jako najbardziej zaangażowany w walkę o prawa obywatelskie, wysłał międzyrasową delegację obserwatorów na proces, w czasie którego uniewinniono zabójców Emmetta. Był to związek bardzo lewicowy, który ostro walczył przeciw fatalnym warunkom pracy w wielkich rzeźniach i przeciw wciąż obowiązującemu na południu segregacjonizmowi. Dwóch członków UWPA i Partii Komunistycznej na wieść o śmierci Emmetta Tilla wystąpiło do związku o wsparcie finansowe dla rodziny Tillów. Towarzyszyli także Mamie Till, kiedy ciało jej syna zostało przywiezione do Chicago. „Kiedy zostało odsłonięte – opowiada związkowczyni Arlene Brigham – wszyscy byli przerażeni, stali nie mogąc wymówić ani słowa. Byli tam dziennikarze, ale stwierdzili, że nie zrobią zdjęć. Gus Savage był za zewnątrz. Poprosiłam go o zrobienie fotografii… Wydawał małe pismo pod tytułem The American Negro. Tam zdjęcia ukazały się po raz pierwszy. Potem zaczął je publikować cały świat".

Osoby takie jak Arlene Brigham biły się nie tylko o wyższe płace – walczyły z kapitalizmem, rozumiały, że walka z tym ustrojem gospodarczym jest nierozerwalnie związana z walką z rasizmem. Zimnowojenne polowanie na „czerwonych" sprawiło, że z szeregów związku zniknęły osoby o najbardziej radykalnych poglądach i bronione przez nich idee komunizmu. Nie przeszkodziło to jednak będącej własnością Ruperta Murdocha gazecie New York Post oskarżyć w 2016 r. Berniego Sandersa, ówczesnego kandydata w prawyborach demokratów, o bycie „zagorzałym komunistą" – bo podczas studiów w Chicago pracował dla UPWA. Z kolei część radykalnej lewicy zarzucała mu, że za bardzo troszczy się o sprawy gospodarcze, za mało o sprawiedliwość rasową.

Ziarno prawdy tkwiące w obu tych oskarżeniach dowodzi, że stawką w walce społecznej jest teraz przywłaszczenie kultury pewnej wspólnoty, a nie, jak dawniej, przywłaszczenie pracy robotnika. Prawica ma odrobinę racji uważając, że Sanders wciela to, co w amerykańskiej polityce najbardziej „socjalistyczne" (choć jednak nie komunistyczne). Lewica też nie do końca jest w błędzie – antyrasizm faktycznie do tego stopnia wyrugował antykapitalizm, że pragnienie Sandersa zmobilizowania całej klasy ludowej było odczytywane jako obojętność wobec czarnych. Skwapliwie wykorzystali to liberalni zwolennicy Hillary Clinton.

tłum. Anastazja Dwulit


[1] Zeba Blay, When white people profit off of black pain, HuffPost, 22 marca 2017.

[2] The Painting Must Go: Hannah Black pens open letter to the Whitney about controversial Biennial work, Art News, Nowy Jork, 21 marca 2017.

[3] The New York Times, 1 lutego 2016, „Pew Research Center", Waszyngton, DC, 22 czerwca 2016.

Współpraca wydawnicza
Biblioteka alternatyw
Grzegorz Konat, Przemysław Wielgosz

Rozwijana od lat 40. XX wieku teoria kapitału monopolistycznego oferuje analizę kapitalizmu realnego – fundamentalnie odbiegającą od wolnorynkowych wizji kreślonych w tekstach ekonomistów głównego nurtu. Koncepcje Paula M. Sweezy’ego, Paula M. Barana, Leo Hubermana, Harry’ego Magdoffa, Samira Amina czy Johna Bellamy’ego Fostera nigdy nie straciły na znaczeniu, ale dziś są aktualne jak nigdy dotąd. Na książkę składają się artykuły omawiające różne aspekty teorii kapitału monopolistycznego, jej historię, wpływ, a także prezentujące jej współczesne nurty. Redaktorzy tomu wybrali teksty Paula M. Sweezy’ego, Johna Bellamy’ego Fostera, Samira Amina, Jana Toporowskiego, Jerzego Osiatyńskiego i Mary V. Wrenn, a jeden z nich przeprowadził obszerne wywiady z J. B. Fosterem i Henrykiem Szlajferem.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Ewa Majewska

Teza autorki Kontrpubliczności ludowych i feministycznych jest w zasadzie prosta: w obliczu coraz wyraźniej obserwowanego kryzysu klasycznych strategii emancypacyjnych walk społecznych, warto zwrócić uwagę na pewną specyficzną formę tzw. słabego oporu, jakim jest tworzenie „kontrpubliczności” przez, jak to Majewska określa, podporządkowanych innych. Propozycja wydawnicza Ewy Majewskiej należy do bardzo wąskiej grupy książek, które po prostu ukazać się powinny. (z recenzji dr hab. Tomasza R. Wiśniewskiego)

Galeria książek

Bestseller  LMD
O rewolucji: 1905, 1917

O rewolucji: 1905, 1917 to zbiór tekstów Róży Luksemburg zainspirowanych i poświęconych wybuchom społecznym w Imperium rosyjskim na początku XX w. – rewolucjami 1905 i 1917 r. W pisanych na gorąco tekstach Luksemburg wykracza daleko poza doraźną publicystykę, umieszczając wydarzenia rewolucyjne w szerokim kontekście teoretycznym jaki tworzą jej oryginalne analizy historycznych tendencji kapitalizmu, wojny imperialistycznej, specyfiki Rosji oraz kryzysu i wyzwań stojących przed lewicą. Dzięki temu O rewolucji: 1905, 1917 jest nie tylko świadectwem wydarzeń kluczowych dla historii XX w., ale zachowuje aktualność także dziś.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.