Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 04/134

kwiecień 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Stefan Zgliczyński
Policyjne państwo bezprawia

Przemysław Wielgosz
Wojna już trwa

Maxime Audinet
RT, rosyjska agencja wpływu

James M. Cypher
Pomysły Trumpa szokują sąsiadów

Łukasz Dąbrowiecki
KIm był Pierwszy Polak

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

James M. Cypher
Pomysły Trumpa szokują sąsiadów

Zaledwie w kilka dni po wejściu w skład administracji Trumpa, jeden z sekretarzy jego gabinetu, Wilbur Ross, oświadczył, że Stany Zjednoczone znajdują się w stanie „wojny handlowej" i zapowiedział, że Waszyngton ustanowi – „miejmy nadzieję, że w ciągu roku" – nowy reżim handlu z Meksykiem, przed przewidywanym frontalnym starciem z Chinami.

Północnoamerykański Układ o Wolnym Handlu (NAFTA), podpisany przez Meksyk i USA w grudniu 1993 r., stworzył ramy, w których firmy produkcyjne z USA mogą przenosić zakłady i miejsca pracy do Meksyku, podnosząc swoją stopę zysku i zapewniając stały wzrost produkcji, eksportowanej do Stanów Zjednoczonych i generującej po stronie Meksyku ciągłe nadwyżki w handlu między tymi dwoma krajami.

Składana przez administrację Trumpa solenna obietnica obalenia lub gruntownej restrukturyzacji układu NAFTA była dotąd przedstawiana w niejednoznaczny sposób. Może to wynikać z nieprzewidzianych opóźnień w procesie zatwierdzania uprawnień sekretarza ds. handlu, Wilbura Rossa, dyrektora Narodowej Rady ds. Handlu przy Białym Domu, Petera Navarro, oraz naczelnego negocjatora handlowego, Roberta Lightizera, którzy mają koordynować przestawianie amerykańskiej polityki handlu zagranicznego na nacjonalistyczne tory. Uwaga ekipy Trumpa skupia się na całkowitej wielkości ciągłego deficytu handlowego – pół biliona dolarów w 2016 r. (pomimo boomu na krajową ropę i gaz) – w którym handel z Meksykiem odgrywa pomniejszą rolę (ok. 12% całej sumy). Mimo to, Ross oznajmił, że formalny, 90-dniowy proces renegocjacji rozpocznie się prawdopodobnie przed końcem marca 2017, zwracając przy tym uwagę, że „geograficzne przesunięcie" łańcuchów dostaw „potrwa jakiś czas". Owo przesunięcie geograficzne oznaczałoby, że duża część zakładów i wyposażenia zostanie przeniesiona do USA, by położyć kres domniemanemu przez pana Trumpa udziałowi Meksyku w procesie dezindustrializacji Stanów Zjednoczonych.

Ross w istocie skierował uwagę na kluczowy element strategii eksportowej Meksyku: jego podstawowa przewaga konkurencyjna Meksyku tkwi w arbitrażu pracy. Ewentualny wzrost płac robotniczych w Meksyku pociągnąłby za sobą skurczenie się deficytu handlowego USA [1]. Jak ujął sprawę Ross, meksykańska polityka zamrażania płac bądź utrzymywania ich znacznie poniżej tego, co uzasadniałyby poziomy wydajności (np. w przemyśle samochodowym, jak wskazywały wyniki badań jakiś czas temu, płace meksykańskie wynosiły 1/10 tego, co w USA przy porównywalnej wydajności), stanowi „nielegalne subsydium", którego Stany Zjednoczone nie będą tolerować, ani też nie będą odwoływać się do rozstrzygnięć WTO, ponieważ mogą przywołać Meksyk do porządku przy użyciu swojej asymetrycznej siły.

Równocześnie Ross będzie koncentrować się na egzekwowaniu „reguł pochodzenia" towarów i reguł co do przedmiotu handlu, co oznacza, że korporacje spoza strefy NAFTA będą miały utrudnione działanie w Meksyku. Przyjąwszy to ostrzeżenie, korporacje spoza NAFTA już teraz rezygnują z planów rozbudowy swoich zakładów na terenie Meksyku, a równocześnie tak samo zachowują się korporacje z USA.

Okazało się to szokiem dla meksykańskich oligarchów i elity politycznej. Jak na ironię, przekonali się oni, że sami także mogą ucierpieć z powodu modelu zależności, który narzucili ogółowi ludności. Jak to możliwe, że projekt nowego amerykańskiego prezydenta może tak mocno się odbić na kraju ościennym?

W ślad za ratyfikacją układu NAFTA przez USA, i uchwaleniem zaraz potem przez Meksyk ustawy o inwestycjach zagranicznych z 1993 r., która praktycznie całą gospodarkę – oprócz złóż ropy – otworzyła na nieograniczony udział własności zagranicznej, błyskawicznie wzrósł zasięg i siła oddziaływania amerykańskiego kapitału ponadnarodowego w Meksyku. Proces ten zrazu uradował meksykańską elitę polityczną. Przewodnicząc ostatecznemu utrwalaniu nowej struktury zależności Meksyku, Ernesto Zedillo (1994-2000) wprowadził do obiegu pojęcie „globalfobii", którym się posługiwał, by wyśmiewać każdego ekonomistę sceptycznego wobec wyobrażenia, że coraz ściślejsza globalna integracja handlowa, inwestycje transgraniczne oraz globalne systemy produkcji zapoczątkują bezprecedensową erę pomyślności i wzrostu gospodarczego dla każdej ze stron. Zedillo, tak jak wielu jego ówczesnych kolegów i przyjaciół neo-científicos (zob. drugi artykuł), swój doktorat z ekonomii uzyskał na jednym z „najbardziej znaczących" uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych.

Prezydentury Carlosa Salinasa (1988-1994) i Zedillo odegrały kluczową rolę w budowaniu drugiego meksykańskiego projektu rozwoju, napędzanego przez eksport. W odróżnieniu od pierwszej takiej fazy za rządów Díaza, opartej na boomie eksportowym w górnictwie i rolnictwie, tym razem Meksyk raptownie stał się eksporterem wyrobów przemysłowych. Z wydatną pomocą Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju, oraz przy pełnym poparciu wiodących organizacji biznesowych meksykańskiej oligarchii – takich jak CCE (Rada Koordynująca Przedsiębiorczości), Coparmex (Konfederacja Pracodawców Meksyku) oraz COMCE (Meksykańska Rada Przedsiębiorców ds. Handlu Zagranicznego) – siły Salinasa zorganizowały wielką transformację.

Ustawy, sankcjonujące powstanie specjalnych, zwolnionych od ceł zakładów montażowych maquiladoras (charakteryzujących się tanią siłą roboczą i niskim zaawansowaniem technologicznym), ulokowanych wzdłuż granicy amerykańsko-meksykańskiej, obowiązują już od lat 60., ale do lat 80., kiedy to politykę krajową przestawiono na promocję eksportu, maquiladoras były tylko mało znaczącym fenomenem regionalnym. W latach 1981-2000 jednak eksport z maquiladoras gwałtownie się rozwijał, średnio w tempie 16% rocznie, podczas gdy eksport produktów przemysłowych z innego typu zakładów osiągnął maksimum wzrostu na poziomie 13%. W roku 2004 już 80% ogółu eksportowanych towarów pochodziło z przemysłu wytwórczego, przy czym 90% całego eksportu (w tym ropy naftowej oraz usług, np. turystycznych) szło do USA [2].

Powyższe statystyki eksportu są jednak zwodnicze, jeśli brać je za miarę prężności meksykańskiego przemysłu – 42% ogólnej wartości owego eksportu wyrobów przemysłowych w 2004 r. stanowił „wkład" części i komponentów importowanych, w przeważającej większości z USA. Państwo Meksyk swą rentierską rolę, jak tylko mogło, zapewniając szeroką gamę zwolnień podatkowych i subsydiów, włącznie z wielkimi nakładami na infrastrukturę, towarzyszącymi budowie całej serii parków przemysłowych – przeszło 260 do roku 2009. Zabiegi te, które można określić mianem dumpingu fiskalnego, po części tłumaczą fale bezpośrednich inwestycji zagranicznych, zapoczątkowane jeszcze nieco przed ratyfikacją NAFTA. Mimo to, Meksyk pozostał bierny: nie mógł wnieść nowych mocy technologicznych, a zresztą oligarchowie (poza bardzo rzadkimi wyjątkami) nie kwapili się inwestować w fabryki, wyposażenie i kadry menedżerskie, by aktywnie uczestniczyć, jako lokalni dostawcy, w nastawionym na eksport modelu. Rola Meksyku ograniczała się do dumpingu – oferowania taniej siły roboczej, dumpingu środowiskowego oraz fiskalnego [3].

Niespójna nowa gospodarka, która się tym sposobem wyłoniła, stworzyła rozłam między rosnącym eksportem a zacofaną, pogrążającą się w zastoju gospodarką wewnętrzną. A nawet gorzej: postanowienia NAFTA umożliwiły wysoce dotowanym amerykańskim konglomeratom agrobiznesowym przenikanie na meksykański rynek towarów pierwszej potrzeby, zwłaszcza fasoli, ryżu i kukurydzy, od dawna stanowiących podstawowe produkty miejscowego rolnictwa, z których uprawy utrzymywały się miliony drobnych plantatorów. W tym samym czasie wygłodzone finansowo małe i średnie krajowe firmy produkcyjne, kwitnące w warunkach polityki industrializacji z lat 30., nie dawały sobie rady z zagraniczną konkurencją, która pojawiła się, odkąd neoliberalnym przywódcom Meksyku udało się, w roku 1986, wepchnąć kraj z nieprzygotowaną na to bazą przemysłową do GATT, później do NAFTA, i wreszcie, w 1995 r., do WTO. Jednym z łatwych do przewidzenia skutków była przymusowa emigracja ubogich mieszkańców meksykańskiej wsi: w szczytowym okresie 2000-2005 wyjeżdżało do USA ponad 400 tys. osób rocznie. Do roku 2009 siły rozpętane przez neoliberalną politykę, za którą optowali neo-científicos, doprowadziły do tego, że w Stanach Zjednoczonych znalazło się w przybliżeniu 12 milionów urodzonych w Meksyku emigrantów. Wzrost zatrudnienia w sektorze produkcji na eksport został przyćmiony przez liczbę miejsc pracy utraconych: (1) w obrębie krajowej bazy przemysłowej, (2) w sektorze rolnictwa samowystarczalnego, oraz (3) w pracochłonnej branży sprzedaży detalicznej, zdziesiątkowanej przez centralizujące siły kapitału ponadnarodowego, dzięki którym korporacja Walmart, z siedzibą w USA, stała się największym pracodawcą sektora prywatnego.

W rezultacie powstał nowy „dualizm" – wynędzniała gospodarka wewnętrzna, w której rozklekotanych ramach obraca się życie większości Meksykanów, koegzystuje przestrzennie z drążącymi ją korytarzami firm produkcyjnych należących do kapitału zagranicznego. W pewnych obszarach sektora eksportowego – zwłaszcza w branżach montażu samochodów i części do nich – pojawiły się szanse intratnego zatrudnienia. Przeciętne płace jednak utrzymywały się w okresie 1988-2015 na z grubsza niezmiennym poziomie 60-70% wysokości osiągniętej w 1981 r.

Od roku 2000, kiedy stało się pewne, że Chiny wejdą do WTO, uzyskując swobodny dostęp do rynku konsumenckiego w USA, aż po 2016 r., meksykański model eksportowy kulał. Tempo wzrostu eksportu towarów i usług zwolniło, ze sporymi fluktuacjami, do średnio 4,1% w skali roku. Pełzający wskaźnik wzrostu PKB osiągał przeciętnie, według danych Banku Światowego, 2,0% rocznie. Przy przeciętnym przyroście liczby ludności w tempie 1,4% – gdyby efekty rosnącego PKB rozkładały się równo – ogólna poprawa standardu życia byłaby więc znikoma.

Epoka nieprzerwanej władzy Instytucjonalnej Partii Rewolucyjnej (PRI) zakończyła się w 2000 r., ale 12-letnie interludium prawicowych rządów PAN w niczym nie zmieniło opłakanej sytuacji projektu eksportowego. Powrót PRI do władzy zdobył szeroki poklask jako nadejście „meksykańskiego momentu" – wielkie zmiany strukturalne, takie jak uchwalenie (antypracowniczego) prawa pracy czy prywatyzacja państwowej firmy naftowej PEMEX w 2013 r., miały zażegnać długi okres stagnacji. Tymczasem, o ile od czasu powrotu PRI do władzy pod koniec 2012 r. wystąpił w ogóle jakiś wzrost, to miał on miejsce przede wszystkim w ramach nieudolnie realizowanych, finansowanych długiem i przeżartych korupcją programów rządowych, zakończonych do roku 2016. Próba wyprzedaży meksykańskich złóż ropy naftowej posuwała się kulawo z powodu światowej nadprodukcji. Oligarchia i klasa polityczna, milczące, ilekroć coś się rozsypywało (co się działo nierzadko), teraz pospiesznie starały się wykorzystać pozytywny szum związany z „meksykańskim momentem". Przykładowo, wydano w szerokim nakładzie głupawą książkę, mającą empirycznie wykazać, że Meksyk staje się społeczeństwem klasy średniej. Jednak już w roku 2016 zapanowała powszechna konsternacja z powodu niekompetencji rządu PRI pod kierownictwem Peńa Nieto – poparcie społeczne dla jego neoliberalnej polityki spadło do najniższego poziomu, jaki kiedykolwiek zanotowano – ok. 12%.

Będąc intelektualnymi bankrutami, elity polityczne i oligarchia, której one służą, nie mogły być gorzej przygotowane na prowadzoną przez prezydenta Trumpa politykę nagłaśniania NAFTA, jako najgorszej umowy handlowej w dziejach Stanów Zjednoczonych. Od czasu wejścia w życie układu NAFTA, bezmyślnie dryfowały one na biegu jałowym, i oto teraz nie posiadają się ze zdumienia dojściem Trumpa do władzy i w osłupieniu słuchają upartych stwierdzeń jego administracji, jakoby NAFTA była jednym z głównych motorów procesu dezindustrializacji Stanów Zjednoczonych. Przez cały czas, gdy Meksyk realizował strategie dumpingu socjalnego, środowiskowego i fiskalnego, będące filarami jego przewagi konkurencyjnej, napomnienia ze strony zwolenników „uczciwego handlu" nigdy nie przenikały przez grube mury pałacu prezydenckiego. Codziennie natomiast zasiadający w nim prezydent Peńa Nieto słuchał rad wpływowego sekretarza skarbu, Luisa Videgaraya. Do momentu, gdy Trump, przybyły na zaproszenie Videgaraya, wzburzył swoim dyskursem pasywnych zwykle obywateli, którzy poczuli, że urażony został ich „honor", Videgaray wydawał się żyjącą reinkarnacją Limantoura, sekretarza skarbu z czasów Díaza. Teraz prezydent Peńa Nieto uznał za konieczne usunąć Videgaraya ze swojego gabinetu, ale już w kolejnych miesiącach stanął on na czele sekretariatu spraw zagranicznych. Pozostaje tam niezręczną marionetką w rękach swojego długoletniego mentora, Pedro Aspe, ministra finansów w rządzie Salinasa – jako dobitny przykład licznych powiązań, świadczących o przemożnym wpływie Salinasa na obecny rząd.

Meksyk jest dziś o włos od popadnięcia w recesję, wzrost całkiem się zatrzymał. Postępująca w miarę upływu roku 2017 renegocjacja układu NAFTA z pewnością uderzy w Meksyk z największą możliwą siłą. Administracja Trumpa już wielokrotnie zapowiadała, że może wprowadzić 35% cło na import z sektora samochodowego. Równocześnie, Waszyngton wrze od dyskusji, czy pożądane jest obłożenie wszelkiego importu, niezależnie od kraju pochodzenia, tzw. podatkiem granicznym (Border Adjustment Tax) w wysokości mniej więcej 20% (podczas gdy eksport z USA pozostanie nieoclony). Wszystko wskazuje więc na to, że Meksyk może stanąć w obliczu co najmniej 20% cła na eksport do USA – co stanowiłoby miażdżący cios dla narodu, który dziś z eksportu do Stanów Zjednoczonych uzyskuje 28% swojego PKB (z czego 83% pochodzi z eksportu wyrobów przemysłowych). Dla meksykańskich producentów z prawie wszystkich sektorów 20% cło na produkty przemysłowe byłoby nie do przyjęcia. Niesłychanie trudno bowiem byłoby przeprowadzić jakiekolwiek znaczne cięcia kosztów, przede wszystkim dlatego, że przez całą epokę produkcji na eksport, płace w Meksyku i tak były utrzymywane na bardzo niskim poziomie. Niewielkie też byłyby szanse na przekierowanie handlu na inne kraje, jeśli miałoby się obyć bez przepełnienia globalnych rynków. W ten sposób, podatek graniczny lub cokolwiek w tym rodzaju wymusiłyby kolosalne „przekształcenie geograficzne". Najbardziej prawdopodobnym jego skutkiem byłoby przenoszenie zakładów do USA, co stanowi deklarowany cel administracji Trumpa. Takie geograficzne przesunięcie w rozmieszczeniu kapitału wywołałoby w Meksyku generalną depresję. Rynek krajowy, podkopywany przez (1) szerzące się ubóstwo, (2) utrzymywanie się ludności z „gospodarki nieformalnej", (3) mizerne płace w gospodarce formalnej oraz (4) ciasny, lichwiarski system kredytowy, nie wygeneruje równoważącego straty wzrostu agregowanego popytu, bez względu na najnowszy przypływ entuzjazmu Peńa Nieto dla polityki propagowania towarów „made in Mexico". O ile sprzeciw wobec polityki handlowej Trumpa wewnątrz jego własnej administracji nie zniweczy poczynań tego ekonomicznego nacjonalisty, gospodarcza zależność, od dawna hodowana przez oligarchów i elitę polityczną Meksyku, okaże się dla niego pułapką.

tłum. Jerzy Paweł Listwan


James M. Cypher – profesor ekonomii, program doktorancki badań nad rozwojem, Universidad Autónoma de Zacatecas, Meksyk.

[1] S. McGregor (2017) „Mexican Peso Surges After Comments From Wilbur Ross", Bloomberg News, 3 marca, https://www.bloomberg.com/news/articles/2017-03-03/mexican-peso-could-recover-with-sensible-nafta-deal-ross-says.

[2] Prezentowane tu i w kolejnej sekcji artykułu dane pochodzą z: J. Cypher, R. Delgado (2011) Mexico´s Economic Dilemma, oraz z: G. Palma (2005) „The Seven Main Stylized Facts of the Mexican Economy", Industrial and Corporate Change, vol. 14 (6).

[3] Kluczową rolę dumpingu środowiskowego w przyciąganiu kapitału zagranicznego dokumentuje studium przypadku z regionu Guadalajara: C. McCulligh (2017), Alcantarilla del progreso: Industria y estado en la contaminación del Río Santiago. CIESAS: programa doctoral en Ciencias Sociales, Guadalajara.

Współpraca wydawnicza
Biblioteka  LMD
Uszlachetniając przestrzeń

Czym jest gentryfikacja, w jaki sposób się rozwija oraz jak należy ją mierzyć? Odpowiedzi na te pytania kreśli Uszlachetniając przestrzeń - książka Łukasza Drozdy, będąca rzetelnym kompendium wiedzy o tym zjawisku, charakterystycznym dla współczesnej przestrzeni zurbanizowanej, a coraz bardziej widocznym również w Polsce.

Galeria książek

LMD  poleca
Czystki etniczne w Palestynie

W Czystkach etnicznych w Palestynie Ilan Pappé sięga do wydarzenia, bez którego nie można zrozumieć genezy izraelskiej okupacji Palestyny, a także charakteru najdłuższego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izraelski historyk pisze o Nakbie, brutalnej czystce etnicznej na 800 tys. ludzi, która stała się fundamentem państwa Izrael.

Galeria książek

LMD  poleca
Jean Ziegler

W Szwajcarii, złocie i ofiarach Jean Ziegler w bezpardonowy sposób rozprawia się z rzekomą „neutralnością” Szwajcarii podczas II wojny światowej. Opisuje też antysemityzm władz szwajcarskich (wydawanie na pewną śmierć uchodźców żydowskich), a także hipokryzję i zakłamanie szwajcarskich bankierów „piorących” przez całą wojnę hitlerowskie złoto zrabowane w podbitych krajach oraz podczas Holocaustu.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.