Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 05/135

maj 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Nicolas Autheman
Uchodźcy – doskonały biznes

Wojny, susze, kryzysy żywnościowe... słowa te nie dla każdych uszu brzmią złowrogo. Militaryzacji polityki międzynarodowej i coraz częstszym interwencjom zbrojnym Zachodu na globalnym Południu towarzyszy rozwój nowego sektora gospodarki zwanego przemysłem pomocowym. Wart 25 mld dolarów rocznie stał się łakomym kąskiem dla wielkich korporacji. Prywatne i publiczne organizacje humanitrane coraz częściej współpracują z biznesem i przejmują jego zasady. Uchodźcy muszą kupować oferowaną im „pomoc", a prywatni sponsorzy decydują, kto i kiedy ją otrzyma.

Jak na wszystkich międzynarodowych targach stoiska są tu oklejone plakatami w żywych kolorach oraz wymownymi fotografiami i obsługiwane przez eleganckie hostessy. Kłaniający się mężczyźni w garniturach zamaszystymi gestami wymieniają wizytówki. Na stojakach wystawowych stoją wielkie makiety równo ustawionych kontenerów; miniaturowe miasteczka, w których panuje porządek i czystość. „Mogę panu wysłać wszelkie informacje na temat naszych obozów. Górnicze, naftowe, wojskowe, obozy dla uchodźców: czego pan sobie życzy", zapowiada dumnie przedstawicielka hiszpańskiej spółki logistycznej ERPA pani Romero mężczyźnie, który przedstawia się po prostu jako reprezentant „afrykańskiego rządu". Za jej stoiskiem wisi ogromne zdjęcie obozu, na którym widać różnego typu namioty i helikoptery. „Jesteśmy przede wszystkim dostawcami wyposażenia wojskowego dla hiszpańskiego Ministerstwa Obrony, lecz przyjechaliśmy tutaj, by zyskać rozeznanie na rynku pomocy humanitarnej. To bardzo złożony rynek, na który składają się różnego typu agencje" kontynuuje pani Romero.

Przemysł pomocowy ma się dobrze

Targi, organizowane przy okazji pierwszego Światowego Szczytu Humanitarnego ONZ w maju 2016 r. w Stambule, którym towarzyszyła ogromna reklama, zgromadziły ponad 600 wystawców z całego świata. Odzwierciedlają one ewolucję organizacji międzynarodowych prowadzących obozy dla uchodźców polegającą na coraz ściślejszym włączeniu sektora prywatnego w akcję humanitarną. Kilka razy w roku, w Dubaju i Brukseli, ogromne targi gromadzą wielkie agencje oenzetowskie, tradycyjne organizacje pozarządowe oraz firmy prywatne, od młodych lokalnych przedsiębiorstw po największych międzynarodowych gigantów. W Stambule stoiska sprzedawców dronów, lamp solarnych i zestawów żywnościowych sąsiadują ze stanowiskami spółek usług finansowych MasterCard Worldwide lub dużych firm audytu przedsiębiorstw i redukcji kosztów takich jak Accenture czy Deloitte Consulting. Na spotkaniu poświęconym przemieszczaniu uchodźców natrafiamy na przedstawiciela internetowego serwisu rankingu hoteli Tripadvisor.

„To dziś ogromny rynek. Niektórzy mówią nawet o przemyśle pomocowym. Wiemy, że jest on wart co najmniej 25 mld euro rocznie. Oczywiście, z handlowego punktu widzenia, można na nim zrobić wielkie pieniądze, a przemysł ten musi wykazać się niezwykłą wydajnością" stwierdza Ben Parker, do 2013 r. dyrektor Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (UNOCHA) w Syrii i Afryce Wschodniej.

Jak się zarabia na uchodźcach?

Doskonale widoczne pomiędzy setkami wystawców, szczególnie oblężone stoisko pozwala lepiej pojąć działającą tu logikę. Znajduje się tu namiot dla uchodźców, w którym wokół atrapy serwisu do herbaty widać naturalnej wielkości zdjęcia wyjątkowo ujmującej syryjskiej rodziny. Stoisko należy do największego zarządcy obozów uchodźczych na świecie, Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR). Namiot sponsorowany jest z kolei przez znaną szwedzką markę meblową IKEA. Przewodniczący fundacji IKEA odpowiedzialnej za ten program Per Heggenes rozpływa się w zachwytach nad swoim nowym produktem, który zdemontowany i zapakowany wygląda podobnie jak meble sprzedawane zwykle klientom indywidualnym. „Nie jest prześwitujący, tak jak inne namioty, więc lepiej chroni prywatność uchodźców. Ma zamykane drzwi, okna, izolację. Oferuje inną jakość życia osobom długotrwale przesiedlonym. (…) Model jest znacznie solidniejszy, a zatem na dłuższą metę UNHCR będzie ponosił mniejsze koszty".

Od 2010 r. Fundacja IKEA z siedzibą w Holandii, w pełni finansuje projekt społeczny Better Shelter („lepsze schronienie"). Umiejscowiona w Szwecji spółka podpisała z UNHCR kontrakt na dostawę 30 tys. namiotów na sumę prawie 35 mln euro. Namioty do zmontowania są już wysyłane do obozów dla uchodźców UNHCR w Etiopii, Iraku, Sudanie Południowym oraz Kenii. W opinii Pera Heggenesa, to partnerstwo w interesach nie kłóci się z ideą pomocy humanitarnej: „Moim zdaniem nie mamy tu do czynienia z wyborem między zarabiać albo zajmować się pomocą humanitarną, chodzi raczej o to, by osiągać zysk z jednej strony, a jednocześnie przyczyniać się do rozwoju (…). Tak czy inaczej, zyski z projektu Better Shelter powinny być reinwestowane w przedsięwzięcia socjalne lub w działania naszej fundacji".

O ile szwedzki gigant informuje dziś wszem i wobec o sukcesie owego partnerstwa w swoich katalogach, o tyle Ben Parker ma znacznie większe wątpliwości odnośnie jego roli w obozach: „Gdy pracowałem w Kenii, w 2011 r., nadeszła poważna susza w tej części kraju, w której znajduje się olbrzymi obóz dla somalijskich uchodźców w Dadaab. Zapowiedziano nam wówczas, że IKEA przekaże 60 mln dolarów tylko dla Dadaab. To wartość nowo zaprojektowanych namiotów, magicznym schronieniem opracowanym po to, by zapewnić uchodźcom świetne warunki życia. Tylko czy Dadaab rzeczywiście najbardziej potrzebował wówczas designerskich konstrukcji? Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się. Sektor prywatny próbuje dziś zdobyć nowe rynki za pomocą sektora pomocy charytatywnej, to prawdopodobnie to, co właśnie robi IKEA. To działanie adresowane raczej do akcjonariuszy, nie jestem przekonany, że chodzi tu o uchodźców". W 2016 r. IKEA nie tylko dostarczała namioty, lecz była również największym prywatnym darczyńcą dla UNHCR przekazawszy mu 32 mln euro.

Imponująca szklana siedziba oenzetowskiej organizacji w Genewie, zatrudnia prawie tysiąc pracowników, zajmujących się przede wszystkim zarządzaniem obozami dla uchodźców w państwach, które nie są w stanie same zająć się logistyką. Pewna szczególna okoliczność: o ile agencja formalnie zależy od ONZ, o tyle w rzeczywistości jest finansowana przez kilka mocarstw, które decydują o jej polityce i priorytetach. W 2016 r. Stany Zjednoczone zapewniły prawie 40% jej budżetu sięgającego niemal 7 mld euro. Tradycyjnie rocznego budżetu organizacji dopełniają Niemcy, Wielka Brytania, Japonia i Szwecja. „Wchodzimy obecnie w partnerstwo z sektorem prywatnym, by być bardziej skutecznym", wyjaśnia rzecznik prasowy organizacji w Genewie Melissa Fleming. „To oznacza w pewnym stopniu profesjonalizację naszej pracy. System humanitarny dojrzał; praca humanitarna stała się zawodem".

Donatorzy decydują komu pomagać

Jednak jest to zawód cierpiący na brak środków. Aby je zaoszczędzić, agencja utworzyła w 2012 r. wydział nazwany „Laboratorium innowacji", którego zadaniem jest nawiązywanie nowej współpracy partnerskiej: z IKEĄ w dziedzinie zakwaterowania, z amerykańską firmą dostawczą UPS w dziedzinie logistyki w sytuacjach nagłej potrzeby, a wkrótce z Google w dziedzinie nauczania szkolnego. Zapytany, czy nie obawia się, że spółki te zaczną odgrywać coraz większą rolę w procesie decyzyjnym, UNHCR odpowiada niezmiennie, że ich udział finansowy jest nadal marginalny w porównaniu z udziałem państw. Jednakże partnerstwa, zawierane początkowo jako zwykłe donacje, przybierają dziś nową formę. Zdaniem Parkera agencja weszła na drogę, z której trudno będzie zawrócić: „Fundacja IKEA obiecała UNHCR dziesiątki milionów dolarów. Teraz przysłała tu kogoś ze Szwecji, by sprawdził, co się dzieje z pieniędzmi. Myślę, że na początku UNHCR spodziewała się jedynie otrzymywania bezpłatnego personelu i darów. Teraz przekonuje się, że sektor prywatny nie do końca działa w ten sposób. (…) Przedsiębiorstwa nie angażują się, nie dostając nic w zamian. Co powie, gdy IKEA zdecyduje się na przykład na testowanie nowego materiału w obozach dla uchodźców?" I jak zareagować, gdy europejskie parlamenty ujawniają, jak miało to miejsce w lutym 2016 r., że IKEA jest wplątana w aferę podatkową na wielką skalę, unikając płacenia podatków w krajach, które pozwalają UNHCR na sfinansowanie jego budżetu (La Tribune, 13 lutego 2016)? Agencja ONZ nigdy się z tym nie zetknęła.

Pomijając już rzeczywistą użyteczność namiotów IKEA, nasuwa się kwestia modelu ekonomicznego oraz sił politycznych, których wpływom ulega dziś agencja odpowiedzialna za los milionów przesiedleńców na całym świecie. W zamkniętym i często zastrzeżonym kręgu pomocy humanitarnej French doctors, lekarze-posłańcy spraw beznadziejnych, którzy w latach 70. ubiegłego wieku wyruszali w pojedynkę tworzyć ośrodki zdrowia w Afryce, zostali obecnie zastąpieni przez menedżerów z dyplomami uczelni handlowych czy wydziałów prawa międzynarodowego globalnego systemu uniwersyteckiego. „Nie wyobraża sobie pan nawet, ile CV dostaję każdego dnia. Niewiarygodna liczba osób chciałaby zająć się tą pracą, zwłaszcza młodych, którzy poszukują sensu życia i którzy mówią Nie chcę pracować na Wall Street", opowiada Melisa Fleming. Dla tych nowych kadr pomocy humanitarnej, wychowanych często na neoklasycznych teoriach ekonomicznych, zastąpienie starych organizacji pozarządowych prywatnymi przedsiębiorstwami, uznawanymi za bardziej kompetentne, wydaje się oczywistością.

Jednakże owej ekspansji rynku w łonie agencji o rozszerzających się coraz bardziej zadaniach nie da się wyjaśnić jedynie zmianą pokoleniową. Stały wpływ wielkiego kraju donatorskiego, jakim są Stany Zjednoczone, prowadzi stopniowo agencję do dopasowania się do dominującego modelu zarządzania – modelu, który do skrajności doprowadza pojęcie wydajności oraz rentowności. Historyk obozów dla uchodźców z Uniwersytetu w Glasgow Benjamin White, od kilku lat obserwuje tę transformację: „Tworząc logikę finansowania poprzez przetargi, definiowania i nieustannej kwantyfikacji potrzeb, państwa, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, zmusiły organizację do funkcjonowania na zasadach przedsiębiorstwa, z serwisami marketingu, zobowiązań finansowych i ewaluacji, ze stałym budżetem. Duże organizacje pozarządowe, jak CARE czy Norwegian Refugee Council funkcjonują według tego samego modelu. W ich przypadku możemy mówić o przedsiębiorstwach humanitarnych". O ile agencja nie chce oficjalnie uznać tych bezpośrednich amerykańskich wpływów na jej sposób zarządzania, o tyle jej rzecznik prasowa przyznaje, że główny sponsor dokonuje klasyfikacji kryzysów: „To nie my wybieramy, niekiedy to nasi donatorzy podejmują decyzje. Sytuacje równie tragiczne jak w Syrii istnieją na przykład w Sudanie Południowym czy Republice Środkowoafrykańskiej, jednakże fundusze zostały przyznane jedynie na Syryjczyków".

Obozy uchodźców jak galerie handlowe?

W żółtobrunatnym świetle poranka pylista ziemia wznosi się, tworząc ogromne chmury i rozhuśtując przewody elektryczne przymocowane do brzegów pożółkłych kontenerów. Otoczone przez niegościnną pustynię dzieci bawią się na zaimprowizowanej huśtawce zrobionej ze starych opon. Bardzo różny od wygładzonych i błyszczących obrazków makiet na targach humanitarnych obóz Zaatari, otwarty przez UNHCR w 2012 r. w Jordanii, niecałe 12 kilometrów od granicy z Syrią, gości dziś ponad 80 tys. uchodźców z tego kraju. Trzy lata po jego otwarciu Światowy Program Żywnościowy (WFP), agenda ONZ odpowiedzialna za dystrybucję żywności, postanowiła po raz pierwszy w swojej historii wprowadzić tam gospodarkę rynkową. Paczki żywnościowe zostały zastąpione przez dwa konkurujące ze sobą supermarkety Safeway – przypadkowa zbieżność nazw z amerykańskim gigantem – oraz Tazweed, filię kuwejckiej grupy spożywczej, która zajmuje się szczególnie obozami dla uchodźców. „Fakt posiadania dwóch supermarketów o wyraźnie handlowej logice, w których – mając dolara na dzień – można wydać to, co się ma i kupić, co się chce, zmienił ludzi w zadowolonych konsumentów", oświadcza Kilian Kleinschmidt, który kierował obozem z ramienia UNHCR w latach 2013-2016, i który za-żarcie broni nowego systemu, jego zdaniem znacznie tańszego.

Gospodarka nieformalna, która rozwijała się powoli dzięki samym uchodźcom wokół targu w Zaatari musi dziś zmierzyć się z tymi dwoma nowymi graczami o agresywnym podejściu.

Wirtualna karta kredytowa zasilana przez UNHCR i WFP kwotą 50 dolarów miesięcznie dla każdego syryjskiego uchodźcy, lecz działająca jedynie w obu konkurencyjnych supermarketach w Zaatari, pozwala nowym „klientom" odnaleźć radość kupowania w sklepach wielkopowierzchniowych. „Specjalizujemy się w obozach. Pracowaliśmy już dla UNHCR w Iraku i Jemenie, wyjaśnia Laith al-Dżazi, odpowiedzialny za rozwój grupy Tazweed, stojąc pośród szerokich półek wypełnionych produktami importowanymi z Kuwejtu. Myślę, że konkurencja jest czymś zdrowym. To gwarantuje najlepsze usługi, najlepsze ceny dla uchodźców, lub raczej – jeśli mogę użyć tego słowa – dla beneficjentów".

Na tym zamkniętym rynku WFP zapewnia ograniczenie zysków obu supermarketów do 5% ich obrotów. Jednak Kleinschmidt, dziś niezależny i bardzo wpływowy konsultant w branży, chciałby posunąć jeszcze dalej ten system prywatnego podwykonawstwa i odejść od przestarzałego systemu opiekuńczej pomocy humanitarnej. Dlaczego by nie wystawiać rachunków bezpośrednio uchodźcom, otwierającym swoje kramiki w obozie, za pomoc humanitarną, którą otrzymują? „Moim zdaniem system upowszechnionej pomocy jest niezdrowy. Co potem? Wraca pan do swojego kraju pochodzenia i pyta władz: Co mogę dostać za darmo? Musimy zaakceptować fakt, że wszystko ma swoją cenę, a obecny system ekonomiczny
oparty jest na tym, że każda usługa, którą się otrzymuje, jest płatna".

Na początku lat 80. w trakcie akcji w sprawie boat people z Wietnamu, filozof Michel Foucault mówił: „Uchodźcy są pierwszymi uwięzionymi na zewnątrz". Czy przeszło mu przez myśl, że kiedyś jeszcze będą musieli za to płacić?

tłum. Ewa Cylwik

Współpraca wydawnicza
Biblioteka  LMD
Co to za gra?

Trudno powstrzymać się od myśli, że żyjemy w wielkim cyrku. [...] Raporty Crédit Suisse i Oxfam pokazują nam wielką przepaść dzielącą właścicieli gry i widzów: 8 miliarderów posiada więcej bogactwa niż najbiedniejsze 50% mieszkańców kuli ziemskiej, a 1% najbogatszych posiada więcej niż pozostałe 99%. Czy oni to wszystko produkują? [Fragment Wstępu]

Galeria książek

LMD  poleca
Tramwaj zwany uznaniem

Książka zapowiada nadejście feminizmu zwykłych kobiet, feminizmu zarazem queerowego i kontestującego przywileje klasowe, rasowe, społeczne i płciowe. Jest opowieścią o feministycznej praktyce, teorii i sztuce, połączeniem analizy z publicystyką, polityki z krytyką kultury. Przyglądając się Czarnemu Protestowi i Strajkowi Kobiet, ale też wczytując w teorie polityki i estetyki oraz analizy kultury, prezentuje syntetyczny i wielowątkowy proces feministycznej walki.

Galeria książek

LMD  artystyka
Przemysław Witkowski

Brawurowy esej o relacjach pomiędzy współczesną popkulturą a polityką. Analiza najgłośniejszych zjawisk medialnych, seriali filmowych, postaci celebrytów i stylów muzycznych pod kątem kształtowania świadomości zbiorowej i podporządkowania jej regułom konsumpcji i akumulacji kapitalistycznej.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.