Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 05/147

maj 2018

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
Maj, nadzieja na ujście do oceanu

Przemysław Wielgosz
Mit ‘68

John Bellamy Foster
Ekosocjalizm to idea Marksa

Joseph Grim Feinberg
Rok 1948 w Czechosłowacji

Evelyne Pieiller
Do czego służy Spinoza?

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Joseph Grim Feinberg
Rok 1948 w Czechosłowacji

Siedem dekad temu w Czechosłowacji doszło do wielkiego społecznego przewrotu, który nosił wszelkie znamiona rewolucji. Partia Komunistyczna doszła do władzy pokojowo i na fali masowego ruchu. Szybko jednak nadzieje na prawdziwą władzę klas ludowych rozwiały się. Jak do tego doszło?

Dnia 21 lutego 1948 r. tysiące robotników i studentów ruszyło na praski rynek. Do wieczora ludowe milicje i komitety rewolucyjne formowały się w całej Czechosłowacji, a związki zawodowe wysyłały delegatów do prezydenta Edvard Beneša, domagając się od niego respektowania woli ludu i sformowania nowego, prawdziwie socjalistycznego rządu. Dwa dni później jakieś 2,5 mln robotników rozpoczęło strajk (przy populacji kraju liczącej ok. 11 mln) a komitety okupowały biura w całym kraju. 25 lutego ogromna manifestacja zapełniła plac Wacława i groziła marszem na praski zamek, ważny symbol władzy Czechosłowacji, jeśli prezydent odmówiłby ustąpienia. Wieczorem Beneš zaakceptował rewolucyjne propozycje sformowania nowego rządu i lider komunistów Klement Gottwald powrócił na plac Wacława, by obwieścić zwycięstwo wiwatującemu tłumowi.

Milan Kundera w swojej powieści z 1969 r., pt. Życie jest gdzie indziej [1], opisuje przejęcie władzy przez komunistów w Czechosłowacji w 1948 r., jako moment masowej euforii. Pierwsza rocznicę tego wydarzenia, ochrzczonego nawet mianem „lutowej rewolucji", obchodzono z prawdziwą radością. Ale już wtedy zaczęły się represje i tylko wzniosłe ideały przysłaniały coraz bardziej paskudną rzeczywistość. Kundera wcześniej był socrealistycznym poetą, rozczarowany jednak tym, co zobaczył, poświęcił resztę swojego życia na cyniczną prozę. Wielu ludzi ciągle miało jednak wystarczająco dużo całkiem prozaicznych powodów, żeby wspierać nowy porządek, nawet kiedy jego wzniosłe hasła odchodziły już do lamusa. Redystrybucja bogactwa przynosiła wielu realne benefity, a gwałtowna industrializacja podnosiła biedniejsze części kraju ze straszliwego ubóstwa. To zwiększenie bezpieczeństwa materialnego nie szło jednak w parze z powiększaniem się władzy ludu. Związki zawodowe, rady fabryczne, komitety i ludowe milicje, zostały poddane kontroli Partii Komunistycznej, a nie ich członkom. Partia natomiast była podporządkowana liderom, a ci liderzy swoim liderom z Moskwy. Niemal natychmiast po zwycięskim lutym zarówno lewicowa, jak i prawicowa opozycja zostały zmiażdżone przez potężny aparat policyjny, a od 1950 r. po procesach pokazowych zamordowano wielu wybitnych krytyków poczynań partii. W 1952 r. nawet niektórzy liderzy partyjni padli ofiarą oskarżeń w radzieckim stylu, nie wyłączając sekretarza generalnego Rudolfa Slánskiego i ministra spraw zagranicznych Vladimíra Clementisa.

Marzenie o innej drodze do socjalizmu

Jednakże w 1948 r. trudno było domyślać się, że właśnie taka będzie droga, jaką podążą zwycięscy komuniści. Nawet ci, którzy rozumieli rzeczywistość stalinowskiego Związku Radzieckiego, mieli dużo dobrych powodów by sądzić, że rewolucja czechosłowacka podąży w zupełnie innym kierunku. Sama Partia Komunistyczna zadeklarowała poparcie dla idei „czechosłowackiej drogi do socjalizmu", w której miano respektować i wypełniać demokratyczne tradycje przedwojennej Republiki Czechosłowackiej. Poza tym, w przeciwieństwie do innych partii w środkowej i wschodniej Europie, Czechosłowacka Partia Komunistyczna sama zbudowała swoją potęgę. Od momentu powstania Kominternu czechosłowacka partia stanowiła w nim najliczniejszą grupę, a w 1928 r. liczba jej członków była większa niż Komunistycznej Partii Niemiec. Czechosłowacka partia stała się największą komunistyczną partią poza Związkiem Radzieckim i to nie per capita, ale w liczbie członków w ogóle! W tym okresie liczyła ona 138 tys. członków i miała ich dwa razy więcej niż francuska odpowiedniczka i pięć razy więcej niż Komunistyczna Partia Chin. Jej polityczna aktywność była w tym czasie dodatkowo wspierana przez potężny ruch związkowy i rozkwitającą lewicową inteligencję – wielu wiodących w kraju pisarzy było członkami partii lub jej sympatykami.

Czechosłowacja miała również dużą bazę przemysłową. Nawet jeśli to uprzemysłowienie nie dotknęło w równym stopniu całego kraju, to czechosłowaccy komuniści nigdy nie musieli mierzyć się z dylematem budowania socjalizmu w sytuacji ledwie rozpoczętej budowy kapitalizmu, jak bolszewicy w Rosji. W zachodniej uprzemysłowionej części Czechosłowacji (Czechy) komunizm rzeczywiście był masowym ruchem wśród robotników. W części słowackiej ruch rósł powoli, ale kiedy komuniści objęli przywództwo w walce antyfaszystowskiej, także i tam poparcie dla komunistów zaczęło wzrastać.

Czechosłowacja na wielu poziomach reprezentowała podręcznikowy wręcz przykład rewolucji socjalistycznej. Nie zabrakło w niej żadnego z kryteriów wymaganego przez ortodoksyjny marksizm. Problemem była tylko jedna rzecz: partia komunistyczna. Miała ona duże umiejętności zarówno w kreowaniu wyobrażeń o władzy ludu jak i w skutecznym podporządkowywaniu demokratycznych struktur dla swoich instytucjonalnych potrzeb. Kiedy koniec wojny przyczynił się do nagłego wzrostu poparcia dla idei socjalistycznych w Europie, czechosłowaccy komuniści byli już na tyle dobrze osadzeni w kraju, że mogli obwieścić się przewodnią siłą w urzeczywistnianiu tych idei. Do czasu pierwszych powojennych wyborów liczba członków czeskiej partii wzrosła do miliona, a po zakazie funkcjonowania dla partii faszystowskich i ich kolaborantów te, które pozostały, jednoczyły się pod programami, odwołującymi się do wielu długofalowych komunistycznych żądań: poprawa warunków socjalnych, nacjonalizacja dużego i średniego przemysłu, stopniowe zwiększanie robotniczej kontroli nad zakładami.

Wyborcza droga do władzy

W 1946 r. czescy komuniści uzyskali 38% głosów i był to jeden z najwyższych wyników, jakie kiedykolwiek uzyskała jakakolwiek partia komunistyczna w uczciwych wyborach. Porównując, w tym samym roku potężna Francuska Partia Komunistyczna uzyskała 28% głosów, a włoska 19% rok przed osiągnięciem wyniku 30% głosów w 1948 r. Z kolei taka Węgierska Partia Komunistyczna w 1945 r. zdobyła zaledwie 17% głosów. Dodatkowo do Komunistycznej Partii Czechosłowacji dołączyli także socjaliści ze swoimi 12% głosami, którzy po wojnie coraz bardziej się radykalizowali i skłaniali ku ściślejszej współpracy. Pozostałe głosy w Czechosłowacji rozdzieliły się między tradycyjnie centrystycznymi partiami, które i tak na fali dominujących nastrojów zmierzały w stronę narodowego odkupienia i społecznego postępu. Dodatkowo, w przeciwieństwie do Węgier i Polski, gdzie powojenne wybory odbyły się pod presją radzieckiej okupacji, Armia Czerwona wycofała się z Czechosłowacji pod koniec 1945 r. Komuniści stworzyli więc w ramach parlamentarnej demokracji wielką koalicję łączącą wszystkie partie w organizację o nazwie Front Narodowy, a przywódca partii komunistycznej – Klement Gottwald – został wybrany premierem.

Okres między pokonaniem nazistów w maju 1945 i zwycięstwem komunistów w lutym 1948 r. był w Czechosłowacji pełen sprzeczności. Na obszarze Czech koniec nazistowskiej okupacji przyniósł nadzieję na urzeczywistnienie przez naród społecznych idei promowanych przez pierwszego Czechosłowackiego prezydenta, lewicującego filozofa Tomáša Garrigue Masaryka. Z kolei na ziemiach słowackich, z domorosłą wojenną dyktaturą, partyzanci nasycili ruch oporu alternatywną narracją o narodowym wyzwoleniu jako kroku w stronę rewolucji społecznej. W atmosferze szeroko zakrojonej politycznej i intelektualnej wolności, gorąco dyskutowano wizje przyszłości, a lewicowe tendencje w kulturze okresu przedwojennego powróciły ze zdwojonym wigorem. Był to jednak także okres rozczarowania. Choć wdrażano program nacjonalizacji, wszystko szło zbyt wolno dla tych, którzy wierzyli, że właśnie nadszedł czas na radykalną zmianę. Partia komunistyczna chciała się prezentować jako przewodząca „demokratycznej" rewolucji, ale wahała się w kwestii nacjonalizacji, upierając się, że czas jeszcze nie dojrzał do socjalizmu, nawet mimo presji wywieranej przez związki i socjaldemokratów. Co więcej, komuniści poprosili robotników o zaakceptowanie „czasowych" polityk oszczędnościowych i powstrzymanie się do strajków w interesie budowy nowego powojennego społeczeństwa, choć nowe prawo umożliwiało przejęcie przez robotników kontroli nad przemysłem. Poza tym, czule dzisiaj wspominana atmosfera wolnej politycznej debaty, kwitła, kiedy pozbawiano majątków i wypędzano 2-3 mln etnicznych Niemców. Podobny los miał spotkać pół miliona etnicznych Węgrów, choć to udało się tylko częściowo. Partie rządzące zjednoczyły się nie tylko na podstawie retorycznego poświęcenia na rzecz ludzkiego postępu i społecznej sprawiedliwości, ale także przez pragnienie budowania wolnego od Niemców dwunarodowego państwa pod kontrolą Czechów i Słowaków. A jednocześnie proklamacje partyjnych aktywistów nie pozostawiały wątpliwości co do ich oczekiwań wpisania społecznej zmiany w międzynarodową walkę o emancypację.

Rewolucja czy przewrót pałacowy?

Kiedy komuniści wezwali do rewolucyjnej antyrządowej akcji w lutym 1948 r. zrobili to z dwuznacznej pozycji partii już rządzącej. W pewnej perspektywie wydarzenia z lutego mogą wydawać się oddolną rewolucją, można je jednak uznać także za przewrót pałacowy. Po wyborach 1946 r. partia komunistyczna objęła kontrolę nad 9 ministerstwami, włączając Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, którego zaczęła używać do nękania przeciwników politycznych. I to właśnie sytuacja w MSW doprowadziła do kryzysu, kiedy chciano się pozbyć niekomunistycznych oficerów z policji. 13 lutego 1948 r. ministrowie z partii centrystycznych formalnie zażądali śledztwa w sprawie czystki w policji, grożąc rezygnacją jeśli ich żądania nie zostaną spełnione. Grali na obalenie rządu i dalsze negocjacje lub nowe wybory. Zamiast tego jednak Partia Komunistyczna zmieniła kryzys w rządzie na kryzys całego sytemu politycznego.

Nawet jeżeli CzPK użyła swojej strategicznej władzy w maszynie państwowej by sprowokować kryzys lutowy, prawdopodobnie nie doszłoby do niego bez poparcia dla komunistów wykraczającego daleko poza ich pozycję w strukturach państwa. Komuniści cieszyli się chociażby sporym wpływem wśród oficerów armii czechosłowackiej, na czele której stał Ludvík Svoboda, walczący przez większość wojny razem z armią radziecką. Dużo ważniejsza okazała się jednak organizacja mas, zdolna wywierać presję z zewnątrz na formalne struktury państwowe.

Po wojnie ruch związkowy gwałtownie rósł w siłę. Choć komunistyczni liderzy narzekali na związkowych syndykalistów i tendencje „lewackie", to właśnie komunistyczni aktywiści uzyskali większość pozycji w wewnętrznych wyborach związkowych. Rady fabryczne rozwijały się prężnie w całym kraju tworząc do połowy 1946 r. 12 tys. miejsc pracy. Rady i związki formalnie były autonomicznymi organizacjami, których członkowie często domagali się bardziej radykalnych zmian niż przewodzony przez komunistów rząd był skłonny wprowadzić, a jednocześnie to właśnie komuniści stanowili większość w przywództwach tych rad. Problemem było też to, że nie było ani jednej organizacji, która lokowałaby się na lewicy od komunistów, a która mogłaby stanowić bazę dla radykałów rozczarowanych polityką rządzącej partii. Lewe skrzydło socjaldemokratów było czasami bardziej radykalne niż komuniści w sprawie kontroli robotniczej i prawa do strajku, ale to było także to skrzydło, które najbardziej skłaniało się do współpracy z partią. W związku z tym lewicowi socjaldemokraci raczej niechętnie prezentowali się jako alternatywa i nigdy poważnie nie rzucili wyzwania komunistycznej dominacji w związkach i radach fabrycznych.

Premier wzywa do obalenia rządu

W tym czasie partia komunistyczna odpowiadała także za rozwiązanie „gwardii rewolucyjnych" złożonych z uzbrojonych robotników, które tworzyły się po wojnie. Ich członkowie chcieli być formalnie uznani za część nowego wojska – gałąź sił zbrojnych pod kontrolą Centralnej Rady Związków Zawodowych. Jeżeli wtedy decyzja partii rozczarowała najbardziej radykalnych robotników, to z pewnością pozytywnie zaskoczyła ich zmiana frontu w 1948 r. kiedy przywódca partii w odpowiedzi na kryzys lutowy wezwał do formowania ludowych milicji i komitetów rewolucyjnych, by przeć do natychmiastowej transformacji „rewolucji narodowo-demokratycznej" w rewolucję socjalistyczną. Łatwo zrozumieć jak wielu ludzi mogło dostrzec w tym powrót do działań, które niecierpliwi rewolucjoniści musieli porzucić trzy lata wcześniej. W tej nowej rewolucji jednak to raczej dobrze zorganizowana Partia Komunistyczna, niż bezpośrednia wola niezależnych robotników była zdolna do kierowania aktywnością nowych organów władzy.

W mowie z 21 lutego premier Gottwald odwrócił narrację prezentowaną przez ministrów protestujących przeciwko ostrej polityce komunistów. Gottwald zapewnił tłum na wiecu, że to nie Partia Komunistyczna szuka sposobności, żeby zerwać ludowo-demokratyczną koalicję. To raczej partie reakcyjne grożą zerwaniem ze względu na jakieś mało znaczące techniczne kwestie – proste zastąpienie 8 oficerów policji – pewnie dlatego, że reakcjoniści chcą powrotu dni, kiedy służby bezpieczeństwa były używane do represjonowania robotników, a nie do wspierania ich. Ale jeśli centryści mają nadzieję na to, że komuniści się wycofają z progresywnego programu rządu – twierdził premier – to komuniści są gotowi by podjąć ich wyzwanie. Następnie Gottwald wezwał prezydenta, żeby zaakceptował rezygnację tych ministrów i zastąpił ich nowymi ministrami wiernymi „oryginalnemu duchowi" Frontu Narodowego.

Partia komunistyczna stanowiła zarówno dominującą siłę w rządzie, jak i głównego krytyka rządu w jego aktualnej formie i potrafiła grać obiema stronami protestu. Kiedy 23 lutego rewolucja przeciwko elitom była w pełnym rozkwicie, kontrolowana przez komunistów służba bezpieczeństwa rozpoczęła przeszukiwanie biur partii centrystycznych w poszukiwaniu dowodów na antyrządowy spisek. W dniu strajku generalnego 24 lutego komitety rewolucyjne przejęły gazety prawicowo-centrowej Partii Ludowej i centro-lewicowych Narodowych Socjalistów [2]. Wcześniej robotnicy w drukarniach odmówili druku prasy centro-prawicowej Partii Demokratycznej. W tym samym czasie aktywiści pozostałych partii niekomunistycznych formowali komitety, które miały naciskać partyjne kierownictwo do przyjęcia prokomunistycznej linii i zabronić protestującym ministrom wstępu do ich biur. Do wieczora milicje zajęły także główne biuro Partii Socjaldemokratycznej zmuszając ją do zajęcia stanowiska w tym konflikcie. Ale partia była podzielona. 2/3 socjaldemokratycznych posłów w proteście złożyło rezygnację, ale ich rezygnacja tylko wzmocniła pozycję komunistów w tym, co pozostało z rządu. Po wewnętrznej debacie prokomunistyczne skrzydło socjaldemokratów zwyciężyło, twierdząc, że nadszedł czas rewolucji, a oni nie chcą grać roli kontrrewolucjonistów, stanęli więc po stronie milicjantów okupujących ich biura i zadeklarowali chęć zbliżenia z Partia Komunistyczną.

25 lutego jakieś 100 tys. demonstrantów zebrało się na Placu Wacława by żądać przyśpieszenia rewolucji, w tym samym czasie jakieś 5-10 tys. studentów pomaszerowało w stronę Praskiego Zamku by zaprotestować przeciwko działaniom komunistów. Kiedy minister obrony Ludvík Svoboda zadeklarował, że armia nie będzie interweniować by stłumić prokomunistyczny protest, policja pacyfikowała i aresztowała krytyków działań komunistów.

Kontrrewolucyjna normalizacja

Poranne gazety, w większości już w rękach prokomunistycznych komitetów, drukowały deklarację poparcia partii podpisaną przez 153 wiodących intelektualistów. Komunistyczni przywódcy skomunikowali się z prezydentem i prawdopodobnie przekazali mu, że cieszą się poparciem nie tylko mas, inteligencji, policji i wojska, ale też stacjonującej przy granicach kraju Armii Czerwonej (np. w Polsce – przyp. tłum.). Świadom konsekwencji dalszego konfliktu prezydent Beneš nie sprzeciwiał się nowemu układowi władzy. Gottwald mógł obwieścić zgromadzonemu tłumowi: „Teraz, kiedy zapobiegliśmy każdemu atakowi reakcji, możemy wrócić do pracy, do konstruktywnej pracy wypełnienia planu dwuletniego, a praca ta będzie dla nas szczęśliwsza…" Czas protestów się skończył, włączając w to prawdopodobnie przyszłe protesty przeciwko działaniom rządu.

Formalnie rzecz biorąc nowy rząd był nadal szeroką koalicją. Jednakże komuniści mieli teraz większość ministerialnych stanowisk, a prokomunistyczne frakcje objęły kontrolę we wszystkich znaczących państwowych jednostkach. W pierwszym momencie nie było jednak do końca pewne czy nowi liderzy organizacji byli kontrolowani przez partię komunistyczną, czy byli, jak im się wydawało, prawdziwie demokratyczną siłą, wyrosłą z poszczególnych organizacji by pchnąć do przodu progresywne zmiany. Jakby się sprawy nie miały przywódcy komunistyczni szybko wyjaśnili sytuację.

Pozbawionych zaufania rywali wyrzucano z ich funkcji, a szczerych krytyków aresztowano. 11 marca na bruku przed oknem domu, w którym mieszkał, znaleziono ciało Jana Masaryka (syna byłego prezydenta), był on jedynym politycznie niezależnym ministrem, który pozostał w rządzie i nie miał zaufania komunistów. Oficjalnie stwierdzono, że było to samobójstwo, ale sprawy tak naprawdę nigdy nie wyjaśniono. Na 30 maja rozpisano nowe wybory, ale głosujący mogli wybierać tylko z jednej listy kandydatów sporządzonej przez przywódców Partii Komunistycznej. Do końca czerwca siłą wcielono do niej Partię Socjaldemokratyczną, jedyną dużą organizację, która mogła organizować wsparcie dla lewicy rozczarowanej komunistyczną władzą.

W Życie jest gdzieś indziej Kundera nagle przeskakuje od swojej historii komunistycznego poety w Pradze 1948 r. do opisu zbuntowanych studentów w Paryżu 1968 r. W tym porównaniu chce zawrzeć coś w stylu przesłania, że wszędzie gdzie grana jest pieśń bezkompromisowego buntu, cicho kładzie się grunt pod represje, podważające te piękne ideały. Kundera oczywiście nawet nie próbował zrozumieć paryskiej lewicy. Poza innymi, paryska rewolta z maja ‘68 nie miała kluczowego elementu, który determinował wybuch z lutego 1948 r. w Czechosłowacji: aktywnego zaangażowania Partii Komunistycznej. Słabo uzasadniona literacka refleksja Kundery przypomina nam, że to nie tylko partyjni liderzy zmieniają władzę oddolną we władzę odgórną. Liderzy muszą mieć wsparcie w postaci udziału mas, które, w kluczowym momencie, delegują władzę na swoich liderów i pomagają uciszeniu ich krytyków. Masy uciszając krytyków swoich liderów uciszały jednak jednocześnie siebie.

Często mówi się, że komuniści kupili zadowolenie i apatię ludzi dzięki obietnicom materialnego dostatku. Nie to jednak było istotą wydarzeń w Czechosłowacji 1948 r. Poza materialnymi dobrami, komuniści umawiali się także z ludźmi na redystrybucję władzy, ale tajna klauzula do tej umowy określająca warunki demobilizacji i pozbawienia ludu realnej władzy wyszła na światło dzienne dopiero później. Rewolucje czasem ukrywają swoje wewnętrzne ukryte przewroty.

tłum. Michał Rauszer


Joseph Grim Feinberg – pracownik Instytutu Filozofii Czeskiej Akademii Nauk. Jest redaktorem Contradictions: A Journal for Critical Thought i członkiem Ervína Szabová collective.

Artykuł ukazał się pierwotnie na https://www.jacobinmag.com/2018/03/ czechoslovakia-1948-communist-party-repression.

[1] Polskie wydanie: Życie jest gdzie indziej, tłum. Jacek Illg, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2013.

[2] Narodowi socjaliści byli tradycyjną partią socjaldemokratyczną założoną przed niemieckim NSDAP i nie należy ich obu mylić – przyp. tłum.

Współpraca wydawnicza
Biblioteka alternatyw
Grzegorz Konat, Przemysław Wielgosz

Rozwijana od lat 40. XX wieku teoria kapitału monopolistycznego oferuje analizę kapitalizmu realnego – fundamentalnie odbiegającą od wolnorynkowych wizji kreślonych w tekstach ekonomistów głównego nurtu. Koncepcje Paula M. Sweezy’ego, Paula M. Barana, Leo Hubermana, Harry’ego Magdoffa, Samira Amina czy Johna Bellamy’ego Fostera nigdy nie straciły na znaczeniu, ale dziś są aktualne jak nigdy dotąd. Na książkę składają się artykuły omawiające różne aspekty teorii kapitału monopolistycznego, jej historię, wpływ, a także prezentujące jej współczesne nurty. Redaktorzy tomu wybrali teksty Paula M. Sweezy’ego, Johna Bellamy’ego Fostera, Samira Amina, Jana Toporowskiego, Jerzego Osiatyńskiego i Mary V. Wrenn, a jeden z nich przeprowadził obszerne wywiady z J. B. Fosterem i Henrykiem Szlajferem.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Ewa Majewska

Teza autorki Kontrpubliczności ludowych i feministycznych jest w zasadzie prosta: w obliczu coraz wyraźniej obserwowanego kryzysu klasycznych strategii emancypacyjnych walk społecznych, warto zwrócić uwagę na pewną specyficzną formę tzw. słabego oporu, jakim jest tworzenie „kontrpubliczności” przez, jak to Majewska określa, podporządkowanych innych. Propozycja wydawnicza Ewy Majewskiej należy do bardzo wąskiej grupy książek, które po prostu ukazać się powinny. (z recenzji dr hab. Tomasza R. Wiśniewskiego)

Galeria książek

Bestseller  LMD
O rewolucji: 1905, 1917

O rewolucji: 1905, 1917 to zbiór tekstów Róży Luksemburg zainspirowanych i poświęconych wybuchom społecznym w Imperium rosyjskim na początku XX w. – rewolucjami 1905 i 1917 r. W pisanych na gorąco tekstach Luksemburg wykracza daleko poza doraźną publicystykę, umieszczając wydarzenia rewolucyjne w szerokim kontekście teoretycznym jaki tworzą jej oryginalne analizy historycznych tendencji kapitalizmu, wojny imperialistycznej, specyfiki Rosji oraz kryzysu i wyzwań stojących przed lewicą. Dzięki temu O rewolucji: 1905, 1917 jest nie tylko świadectwem wydarzeń kluczowych dla historii XX w., ale zachowuje aktualność także dziś.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.