Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 10/140

październik 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Zbigniew Marcin Kowalewski
Rewolucja w Katalonii

Przemysław Wielgosz
1917: rewolucja peryferii

Serge Halimi
Stulecie Lenina

Martine Bulard
Pertraktować z Pjongjangiem

Evelyne Pieiller
Rewolucja w sztuce

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Serge Halimi
Stulecie Lenina

W 1917 r. Rosją ogarnęła rewolucja społeczna, na której czele stanęła radykalna partia bolszewicka, siła polityczna, której emancypacyjny projekt opierał się m.in. na wizji edukacji mas. Kluczowe pytanie, przed którym stanął reżim rewolucyjny brzmiało „działać z ludem czy dla ludu?". Wojna domowa i „komunizm wojenny" pogłębiły tendencje autorytarne bolszewików, co już w czasach Lenina wywoływało krytykę części z nich. Mimo swoich ograniczeń Rewolucja Październikowa wstrząsnęła światem, wpływając na politykę, myśl społeczną i sztukę. Nie ogarnęła jednak całej planety, ani nawet Europy, w związku z czym musiała wyrzec się wielu swoich postulatów i ostatecznie upadła pod ciosami dyktatury. Zapoczątkowany przez nią cykl historyczny zakończył się rozpadem ZSRR, któremu towarzyszyło wyrzeczenie się dziedzictwa internacjonalizmu – jednej z głównych sił ożywiających rewolucyjny ferment roku 1917.

ZSRR: Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Początkowo nazwa ta nie odnosi się do terytorium, lecz do idei – idei rewolucji światowej. Jego granice określa zasięg przestrzenny powstania, które zwyciężyło w Rosji, i kolejnych powstań, które oczekuje się gdzie indziej. W górnym rogu czerwonej flagi sierp i młot symbolizują nowe państwo, którego pierwszym hymnem będzie… Międzynarodówka.

Założyciel Związku Radzieckiego jest internacjonalistą – nikt w to nie wątpi. Lenin spędził dużą część swojego życia zawodowego rewolucjonisty na emigracji (Monachium, Londyn, Genewa, Paryż, Kraków, Zurych, Helsinki…). Uczestniczył w niemal wszystkich wielkich debatach międzynarodowego ruchu robotniczego. Kiedy w kwietniu 1917 r. powracał do Rosji, gdzie wybuchła rewolucja i abdykował car, jego pociąg przejeżdżał przez terytorium Niemiec. Trwała wojna światowa, Niemcy biły się z Francją, a on i jego towarzysze śpiewali w pociągu Marsyliankę, która w ich oczach symbolizowała Rewolucję Francuską. Odniesienie to jest pod pewnymi względami bardziej obecne w pismach Lenina niż historia Rosji carskiej. Zrobić rewolucję tak dobrze jak zrobili ją jakobini, bo jakobinizm to „jeden z najwyższych zrywów klasy uciskanej w walce o wyzwolenie" [1], wytrwać dłużej niż Komuna Paryska – taka będzie jego obsesja. Dla nacjonalizmu nie ma tu miejsca.

Zmiana warty w skali światowej

Przywódca bolszewików przypomni później: od 1914 r., odwrotnie niż niemal wszyscy socjaliści i syndykaliści europejscy, którzy dali się zwerbować w szeregi „świętej unii" narodowej do walki z zagranicznymi wrogami, jego partia „nie lękała się głosić klęski monarchii carskiej i piętnować «obrony ojczyzny» w wojnie między dwoma drapieżcami imperialistycznymi". Zaraz po dojściu do władzy partia bolszewicka „zaproponowała pokój wszystkim narodom" i „bolszewicy zrobili wszystko, co było w ludzkiej mocy, by przyspieszyć rewolucję w Niemczech i innych krajach" [2]. Znów internacjonalizm…

Niezwykły paradoks, który będzie miał bardzo poważne konsekwencje: partia hołdująca idei dyktatury proletariatu korzysta z nagłego krachu dynastii Romanowów i nieobecności innych poważnych kandydatów do sprawowania władzy [3], aby przejąć władzę państwową w kraju, w którym klasa robotnicza stanowi jedynie 3% społeczeństwa. W istocie jednak na początku to nieważne, gdyż wiadomo, że ocalenie i pomoc muszą przyjść z zagranicy, z wyżej rozwiniętych krajów, od potężniejszego, bardziej oświeconego politycznie proletariatu. Jest to kwestia tygodni, może miesięcy: w Niemczech, we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii narasta gniew, mnożą się bunty. W październiku 1917 r. Lenin się niecierpliwi. Z powstaniem zbrojnym w Rosji nie można dłużej czekać, kiedy szerzą się „niewątpliwe znamiona wielkiego przełomu, znamiona przedednia rewolucji w skali światowej" [4]. To na bolszewikach spoczywa zadanie wystrzelenia pierwszej salwy – w oczekiwaniu na zmianę warty.

W Berlinie, Monachium, Budapeszcie zmianę warty zgnieciono. Kiedy nowa władza w Rosji proponuje „wszystkim narodom walczącym natychmiastowy pokój bez aneksji i kontrybucji", cesarskie Niemcy kontynuują działania wojenne mając pewność, że żołnierze rosyjscy nie będą stawiać oporu, gdyż mają dość masakry. Aby się ratować, młode państwo radzieckie podpisuje z Niemcami traktat brzeski, w którym rezygnuje z dużej części terytorium. Ustępuje przestrzeń, aby zyskać na czasie, nadal czekając na rewolucję w Europie… Lecz to kontrrewolucja się aktywizuje: zamiast „pokoju ludzi pracy zawartego przeciwko wszystkim kapitalistom", którego żąda Lenin, dziesięć korpusów ekspedycyjnych (Stany Zjednoczone, Kanada, Francja, Wielka Brytania, Serbia, Finlandia, Rumunia, Turcja, Grecja, Japonia) spieszy na odsiecz białym armiom rosyjskim, które chcą przywrócić ancien regime.

W 1921 r. rewolucyjna Rosja wychodzi zwycięska z tej nowej wojny, ale spustoszona – i umieszczona na indeksie przez wielkie mocarstwa, które będą tym bardziej wrogo do niej nastawione, że ona nigdy nie ukrywała, iż ma zamiar przyczynić się do upadku ich panowania. Po Październiku kapitał stracił władzę nad dużą częścią kuli ziemskiej i jakby tego dzwonka alarmowego nie było dość, komunista – osobnik niebezpieczny, kosmopolita, Żyd, z nożem w zębach – to nie tylko rosyjska osobliwość narodowa, którą można by powstrzymać za kordonem sanitarnym. To również wróg wewnętrzny, zdyscyplinowany piechur Międzynarodówki, która ma Moskwę za stolicę i obsesyjnie grozi rewolucją społeczną. Tutaj, teraz, gdzie indziej.

Historia po stronie ciemiężonych

Groźba? To również nadzieja, która utrzymuje się uporczywie mimo kałuży krwi wytyczających jej trasę. W 1934 r. filozofka i działaczka robotnicza Simone Weil piętnuje „obelgę, którą dla pamięci o Marksie jest jego kult uprawiany przez ciemięzców Rosji radzieckiej". Tymczasem trzy lata później, podczas wielkich czystek stalinowskich, w których toku rozstrzelano 70% przywódców bolszewickich, pisze ona: „Mit Rosji radzieckiej jest wywrotowy w takiej mierze, w jakiej może fabrycznemu robotnikowi-komuniście zwolnionemu z pracy przez jego mistrza dać poczucie, że mimo wszystko za nim stoi Armia Czerwona i Magnitogorsk, i pozwolić mu na zachowanie dumy. Mit historycznie nieuchronnej rewolucji odgrywa taką samą, choć bardziej abstrakcyjną rolę; kiedy jesteś samotnym nędznikiem, ważne jest dla ciebie to, że historia stoi po twojej stronie." [5]

Faktem jest, że nawet w swoich najbardziej zwyrodniałych formach system społeczny, który panował na obszarze jednej trzeciej planety i najważniejszy ruch polityczny ubiegłego stulecia prawie wszędzie oznaczały zniesienie własności kapitalistycznej, rozwój oświaty, bezpłatną opiekę zdrowotną, emancypację kobiet, wsparcie – dyplomatyczne, wojskowe, finansowe, techniczne – dla wielu ruchów antykolonialnych i utworzonych przez nie niepodległych państw. Nie mówiąc już o bezprecedensowym przedsięwzięciu polegającym na awansie politycznym klas ludowych, który wyniesie robotników i chłopów do instancji władzy zarezerwowanych dotychczas tylko dla reprezentantów burżuazji [6].

Między działaczami komunistycznymi więzi internacjonalistyczne przełamywały tyle barier językowych, religijnych, etnicznych oraz granic państwowych, ile dziś przełamują sieci społecznościowe. Nadzieja, która galwanizowała wspomnianego przez Weil robotnika fabrycznego, kiedy myślał o Magnitogorsku w świeckiej i radykalnej Francji lat 30., była obecna również w protestanckich Niemczech, konfucjańskich Chinach, muzułmańskiej Indonezji, wśród zbieraczy tytoniu na Kubie i strzygaczy owiec w Australii [7]. Jaki ruch polityczny może powiedzieć dziś coś podobnego o sobie?

W noweli pt. Żołnierz Czapajew w Santiago de Chile Luis Sepúlveda opowiada o jednej ze swoich akcji solidarności z Wietnamczykami w grudniu 1965 r., podczas agresji amerykańskiej. W toku lektury czytelnik dowiaduje się, że pisarz ten był w Chile sekretarzem politycznym komunistycznej komórki partyjnej im. Maurice’a Thoreza, a jego towarzysz pilotował komórkę im. Nguyen Van Troi, że dyskutowali między sobą o książce Trockiego Rewolucja permanentna i o książce Lenina Państwo a rewolucja, wiedzieli, że „w Dumie petersburskiej bolszewicy dyskutowali z mienszewikami 72 godziny zanim wezwali masy rosyjskie do powstania", uwodzili dziewczyny zachęcając je do lektury powieści Mikołaja Ostrowskiego Jak hartowała się stal i zapraszając je na filmy radzieckie… Tego rodzaju internacjonalistycznych historii są tysiące, a prawdę mówiąc nawet miliony.

Międzynarodówka kapitału

Po Moskwie – Davos? Upadek Związku Radzieckiego przyspieszył triumf innego uniwersalizmu, ale mającego przeciwny sens – uniwersalizmu klas posiadających. Odwrócenie to do tego stopnia spadło jak grom z jasnego nieba, że w 2000 r. historyk Perry Anderson pisał w zauważonym przez wielu artykule: „Po raz pierwszy od czasów Reformacji nie ma już żadnej znaczącej opozycji, to znaczy rywalizujących ze sobą systematycznych poglądów, w świecie myśli zachodniej i niemal żadnej w skali światowej, jeśli wykluczy się doktryny religijne jako zasadniczo nieoperatywne archaizmy (…). Neoliberalizm jako zestaw zasad rządzi niepodzielnie na kuli ziemskiej." [8]

Skutek jest taki, że według Branko Milanovicia, ekonomisty z Banku Światowego, od 1988 r. wzrost globalnego bogactwa pociąga za sobą wzrost nierówności społecznych, choć po 1914 r. działo się na odwrót. Milanović nie widzi w tym żadnego zbiegu okoliczności. „Presja rewolucji rosyjskiej, ruchu socjalistycznego i ruchu związkowego, wzmocniona rozczarowaniem klas ludowych klasami bogatymi, które, jak uważano, były odpowiedzialne za ówczesny konflikt [światowy], pogłębiła zjawisko redystrybucji." [9] Progresywne opodatkowanie, kodeks pracy, ośmiogodzinny dzień pracy, ubezpieczenia społeczne, nieskłonność do powierzania bogatym steru władzy w państwie: to wszystko miało wiele wspólnego z Październikiem u jednych i z lękiem przed rewolucją u innych. Kiedy to się skończyło, rozmnożyły się nieszczęsne strony „szczęśliwej globalizacji": demontaż zdobyczy społecznych, zachodnie „prawo do ingerencji", prywatyzacja usług publicznych, dyskwalifikacja wszelkiego projektu rewolucyjnego – komunistycznego, anarchistycznego, samorządowego…

Pewien francuski adwokat o poglądach centrolewicowych i uczony, antycypując o kilka tygodni upadek Związku Radzieckiego, wniósł w sierpniu 1991 r. melancholijną nutę do oślepiających proklamacji o „końcu historii". Jean-Denis Bredin zadumał się wówczas nad tym, co by się stało z socjaldemokracją, „gdyby nie było komunizmu, który ją nadzorował, deptał jej po piętach, zawsze gotowy zająć jej miejsce – komunizmu, który nie pozwalał jej za szybko lub za mocno dryfować?" [10]

Zmory i mumia Lenina

Wydawało się, że „koniec komunizmu" rozstrzygnął wielką debatę, która po rewolucji rosyjskiej przeciwstawiła sobie dwa główne nurty międzynarodowej lewicy – że klęska jednego z adwersarzy oznacza zwycięstwo innego, to znaczy, że socjaldemokracja weźmie teraz odwet na swoim młodszym i niesfornym bracie. Rewanż był jednak krótkotrwały. Setna rocznica zdobycia Pałacu Zimowego zbiega się bowiem z całą serią porażek inkasowanych przez nurt reformistyczny. Dynastię Clintonów zmiotło, Anthony Blair, Felipe González i Gerhard Schröder zajmują się biznesem, a jeśli chodzi o François Hollande’a… Jednocześnie odradza się w większości ich krajów – a także gdzie indziej – pewna forma niecierpliwości, radykalizmu, która budzi coraz większy niepokój.

Tuż przed obchodami – które przypominały egzorcyzmy – dwusetnej rocznicy wybuchu Rewolucji Francuskiej premier Francji, socjalista Michel Rocard oświadczył, że „rewolucja jest rzeczą niebezpieczną i zaoszczędzenie jej sobie to niezłe wyjście" [11]. Minęło 30 lat, wygrała neoliberalna globalizacja, zmory powracają, a mumia Lenina ciągle się wierci.

tłum. Zbigniew M. Kowalewski


[1] W. Lenin, „Czy można zastraszyć klasę robotniczą «jakobinizmem»?", Dzieła wszystkie t. 32, Warszawa, Książka i Wiedza 1987.

[2] W. Lenin, „Dziecięca choroba «lewicowości» w komunizmie", Dzieła wszystkie t. 41, Warszawa, Książka i Wiedza 1988.

[3] Zob. M. Lewin, The Soviet Century, Londyn – Nowy Jork, Verso 2016, oraz E. Hobsbawm, Marx et l’histoire, Paryż, Demopolis 2009.

[4] W. Lenin, „Kryzys dojrzał", Dzieła wszystkie t. 34, Warszawa, Książka i Wiedza 1987.

[5] S. Weil, „Méditations sur l’obéissance et la liberté", Œuvres complètes t. II, Paryż, Gallimard 1991.

[6] J. Mischi, Le Communisme désarmé. Le PCF et les classes populaires depuis les années 1970, Marsylia, Agone 2014.

[7] Zob. E. Hobsbawm, Wiek skrajności: Spojrzenie na krótkie dwudzieste stulecie, Warszawa, Politeja 1994.

[8] P. Anderson, „Renewals", New Left Review nr 1, 2000.

[9] B. Milanović, „La mondialisation et les inégalités, Le Monde, 21 lipca 2016 r.

[10] J.-D. Bredin, „Est-il permis?", Le Monde, 31 sierpnia 1991 r.

[11] Cyt. za E. Hobsbawm, Echoes of the Marseillaise: Two Centuries Look Back on the French Revolution, New Brunswick, Rutgers University Press 1990.

Współpraca wydawnicza
LMD  artystyka
Robotnik. Performanse pamięci

Tytułowa figura robotnika i związane z nią performanse pamięci przedstawione są z punktu widzenia kulturoznawstwa, filozofii, historii sztuki, teatrologii i muzykologii. Autorki i autorzy przyglądają się rzeczywistości fabryki i ulicy jako miejscom kształtowania się tożsamości proletariatu przemysłowego, figurom robotnicy i robotnika w projektach awangardy teatralnej i artystycznej. Analizują przy tym wielostronne praktyki kulturowe: od strajków i demonstracji przez film awangardowy, teatr polityczny, scenę kabaretową i socrealistyczne przedsięwzięcia kulturalne po projekty kuchni modernistycznej, sport robotniczy i sztukę proletariacką.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Dariusz Stoll

Płynna nowoczesność to kategoria teoretyczna wprowadzona przez niedawno zmarłego wybitnego socjologa Zygmunta Baumana, która obok globalizacji stanowi podstawę jego teorii społecznej. Obie kategorie są ze sobą ściśle powiązane, gdyż wedle Baumana płynna nowoczesność jest skutkiem globalizacji. Niniejsza książka stanowi nie tylko prezentację poglądów Baumana w tej kwestii, ale jest zarazem polemiką i krytyką poglądów wybitnego myśliciela i to – co rzadkie – z lewicowej i alterglobalistycznej perspektywy.

Galeria książek

 LMD artystyka
Ruchome modernizacje

Ruchome modernizacje to śmiała i nowatorska próba nakreślenia antropologii polskiej modernizacji. Dwoje autorów przygląda się autostradzie A2 i „starej dwójce” (DK92), drogom łączącym Polskę z Zachodem Europy. Monografia stanowi znakomity klucz do uchwycenia źródeł jego sukcesów i porażek w pierwszych kilkunastu latach XXI w. Zderzenie wizji nowoczesności budowanej przez inwestycje infrastrukturalne (drogi, dworce, lotniska, stadiony) z aspiracjami i interesami społecznymi, pozwala zrozumieć dlaczego sukcesy polskiej modernizacji mogą nie kłócić się z realnym doświadczeniem „Polski w ruinie”.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.