Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 08/138

sierpień 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
99% to stanowczo za wiele

Przemysław Wielgosz
Jak nie przegrać zwycięstwa

Régis Debray
Złote gwiazdy na tle lazuru

Martine Bulard, Marie Beyer
Zagrożona demokracja w Indonezji

Agathe Mélinand
Zuchwałość Arystofanesa

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Przemysław Wielgosz
Jak nie przegrać zwycięstwa

W lipcu po raz kolejny masowe protesty w Polsce zmusiły prawicowe władze do odwrotu. Tak jak w przypadku Czarnego Protestu ich sukces kontrastował z nieskutecznością największych demonstracji KOD i parlamentarnych działań opozycji. Tak jak podczas Czarnego Protestu siłą demonstracji nie był sentyment za starymi dobrymi czasami rządów PO, ale spojrzenie w przyszłość zakorzenione w doświadczeniu autentycznej demokratycznej podmiotowości, solidarności i przekonaniu o wadze zasad takich jak wolność, równość i sprawiedliwość społeczna.

Zasięg, skala i długość protestów z pewnością odcisną się na polskim życiu publicznym. Nie należy jednak oczekiwać, że automatycznie przełożą się na wyniki sondażowe sił utożsamiających się z tymi wartościami, czy widocznie wzmocnią szeregi lewicy. To ważne, jeśli nie chcemy przegrać tego zwycięstwa.

Wbrew sugestiom pewnych środowisk lewicy to, co działo się w lipcu na ulicach dziesiątek polskich miast nie było starciem III i IV RP. Widzieliśmy natomiast masową obronę zdobyczy demokratycznych, które polskim robotnikom udało się osiągnąć w latach 1980-1989 POMIMO dokonanej ponad ich głowami restauracji kapitalizmu w brutalnej neoliberalnej postaci. Nie chodzi o sędziów, ale o prawo do strajku i pluralizmu związkowego, nie o przywileje polityków, ale o prawo do demonstrowania w obronie Puszczy Białowieskiej, nie o dobre samopoczucie kilku artystów-celebrytów, ale o prawo do wolności słowa, krytyki i prawdy o ciemnych stronach polskiej historii, nie o bezkarność skorumpowanych elit wreszcie, ale o fizyczne bezpieczeństwo ludzi o innym niż biały odcieniu skóry, o innej niż hetero orientacji seksualnej. Grozi nam dziś osunięcie się w prawicowy, szowinistyczny autorytaryzm i jeden słuszny program socjalny tego nie zmieni, bo programy socjalne nie zmieniają złego systemu, a jedynie łagodzą skutki jego trwania. Jest zasadnicza różnica między demokracją, nawet tak kruchą i płytką jak polska po 1989 r., a autorytaryzmem. Kto jej nie dostrzega jest politycznym ślepcem i pożytecznym idiotą antydemokratycznej prawicy. Nie ma symetrii między praktycznym łamaniem obowiązujących praw społecznych i politycznych przez władzę kapitału, a groźbą odwołania tych praw przez państwo nie tylko w praktyce, ale i formalnie. Dlatego miejsce lewicy jest w masowym ruchu społecznym, który temu zagrożeniu stawia dziś czoła. Dlatego dobrze, że podczas lipcowych protestów tam się znalazła i zrobiła wszystko co było w jej mocy.

Nie oznacza to wszakże, że powinna się w nim roztopić. Oznaczałoby to oddanie pola Platformie i Nowoczesnej, których liderzy są w różnym stopniu współodpowiedzialni za obecną sytuację w Polsce. To byłby wymarzony scenariusz dla PiS. Gwarantowałby obsadzenie ruchu społecznego w roli przygotowanej dla niego przez propagandzistów z TVP, odebranie mu wiarygodności i potwierdzenie, że jest tylko wrzaskiem złogów ancien regime’u. Jeżeli traktujemy poważnie niebezpieczeństwo autorytaryzmu, to lewica powinna zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Nie jest to przy tym kwestia taktyczna, ale zasadnicza. Skompromitowani politycy, neoliberalni doktrynerzy i wyblakłe autorytety kojarzące się z brutalnym kapitalizmem, przywilejami i niesprawiedliwościami III RP nie gwarantują skutecznej obrony demokracji w Polsce. Przeciwnie, kompromitują ją, banalizują i dostarczają paliwa rządowej propagandzie. Nie ma powrotu do przeszłości, a z brunatniejącej mgły IV RP można znaleźć wyjście tylko porzucając duchy jej poprzedniczki. Tylko idąc do przodu i ostro skręcając w lewo.

Młodzież, która licznie wyszła na ulice i place wydaje się w sporej części podzielać tę diagnozę. Oni potrzebują innego języka, narzędzi interpretacji otaczającego nas świata, konsekwentnej krytyki nierówności i niesprawiedliwości, odrzucenia ksenofobii i seksizmu, słowem potrzebują wsparcia lewicy. Nade wszystko zaś odwagi przekroczenia fałszywej alternatywy między PO a PiS, między III a IV RP – alternatywy, która dziś służy tylko tym drugim. Dlatego lewica powinna być bardziej widoczna i słyszalna, musi zdobyć się na odwagę złamania hegemonii PO, Nowoczesnej i KOD podczas protestów. Musi głośno wyartykułować własną opowieść o polskiej demokracji, solidarności, równości, prawach społecznych i opartej na nich podmiotowości obywatelskiej. Nawet jeśli analiza obecnego układu sił sugeruje, że taki program jest utopijny, to właśnie takiej utopii potrzebuje najmłodsza, najdynamiczniejsza i najlepsza część ruchu w obronie zagrożonej demokracji w Polsce. A to od jej postawy i determinacji zależy dziś najwięcej.

Konieczność przeciwstawiania się próbom zawłaszczenia protestów przez sieroty po III RP nie oznacza, że lewica powinna kopiować ich postępowanie. Dlatego trwająca dyskusja o tym czy demonstracje należy organizować z partyjnym logiem czy „no logo" jest chybiona. Problem leży zupełnie gdzieś indziej. W sytuacjach takich jak walka o niezależność sądów to nie partie polityczne są podmiotem, ale ruch społeczny, który tworzy się wokół konkretnej sprawy. Czyż nie coś takiego widzieliśmy w lipcu? Próba zmajoryzowania protestów przez opozycję parlamentarną i KOD zupełnie się nie powiodła. Najważniejsze demonstracje organizowały aktywistki różnych grup i organizacji, także pozarządowych, wykorzystujące swoje kontakty, doświadczenie i kompetencje, a także niezrzeszeni uliczni debiutanci, nieco ponad dwudziestkę. To one skutecznie mobilizowały setki tysięcy ludzi w ponad stu miejscowościach w całym kraju przez bity tydzień.

Jeżeli uznamy podmiotowość i autonomię ruchu protestu, będziemy musieli inaczej zdefiniować rolę partii. Powinny one raczej służyć ruchowi, a nie usiłować narzucić mu swój sztandar i dyskurs. Nie chodzi o to, żeby złowić w tłumie jak najwięcej członków, ale żeby pomóc masowym mobilizacjom odnaleźć polityczny wektor i wesprzeć jego krystalizację. Dopiero to przełoży się na konkretną zmianę układu sił politycznych.

Masowe wystąpienia na ogół nie wpływają na wyniki wyborcze. W Hiszpanii w 2011 r., kilka miesięcy po okupacjach indignados, wybory wygrała prawica. Czy to oznacza, że wychodzenie na ulicę nie ma sensu? Nic z tych rzeczy. Funkcja mobilizacji ulicznych jest po prostu inna. Stanowi ją raczej podkopanie pozycji rządu i powstrzymanie jego konkretnych działań, a także odbetonowanie istniejącego układu parlamentarnego. Co równie ważne, protesty otwierają nową przestrzeń upolitycznienia, uruchamiają polityczną wyobraźnię. Mówiąc inaczej, tworzą one społeczną bazę dla politycznego przełomu w dłuższej perspektywie. Tak właśnie stało się w lipcu w Polsce.

Współpraca wydawnicza
 LMD artystyka
Ruchome modernizacje

Ruchome modernizacje to śmiała i nowatorska próba nakreślenia antropologii polskiej modernizacji. Dwoje autorów przygląda się autostradzie A2 i „starej dwójce” (DK92), drogom łączącym Polskę z Zachodem Europy. Monografia stanowi znakomity klucz do uchwycenia źródeł jego sukcesów i porażek w pierwszych kilkunastu latach XXI w. Zderzenie wizji nowoczesności budowanej przez inwestycje infrastrukturalne (drogi, dworce, lotniska, stadiony) z aspiracjami i interesami społecznymi, pozwala zrozumieć dlaczego sukcesy polskiej modernizacji mogą nie kłócić się z realnym doświadczeniem „Polski w ruinie”.

Galeria książek

LMD  poleca
Dlaczego Europa musi stać się republiką!

Europa znalazła się między młotem neoliberalizmu a kowadłem odradzających się nacjonalizmów. Ulrike Guérot przekonuje, że oba te oblicza obecnego kryzysu więcej łączy niż dzieli. Unia Europejska jaką znamy, wyrażała zarówno aspiracje liberalnych federalistów, jak i nacjonalistycznych zwolenników ojczyzn. I to właśnie ta Europa, rozumiana jako związek państw konkurujących na kontynentalnym rynku, właśnie się kończy. Czy mamy coś w zamian? Guérot proponuje odrzucić dyktat tandemu kapitał – państwo narodowe i oprzeć nowy projekt europejski bezpośrednio na suwerenności obywateli.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Paweł Mościcki

Jak patrzy uchodźca? Jak patrzeć na niego? W jaki sposób widzialność migracji wpływa na kulturę oraz wypracowane przez nią formy komunikacji i transmisji? Książka jest poświęcona obrazom uchodźców, choć zaproponowana w niej perspektywa różni się od tej, jaka dominuje w głównym nurcie debaty publicznej. Autor stara się przede wszystkim przesunąć akcent z migrantów rozumianych jako przedmiot reprezentacji, na doświadczenie wygnania jako coś, co każe przemyśleć na nowo podstawowe kategorie związane z funkcjonowaniem obrazów.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.