Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 01/131

styczeń 2017

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
Matrioszki

Przemysław Wielgosz
Rasizm ponadpartyjny

Michael T. Klare
Polityka zagraniczna wg Trumpa

Mohammad R. Djalili, Thierry Kellner
Iran i Turcja:
sojusznicy czy rywale?

Stefan Zgliczyński
Zygmunt Bauman

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Ala Qandil
U bram Europy

Przemysław Wielgosz
Prorocy na puszczy

Tadeusz Klementewicz
Uwagi o „Dekadzie przełomu”
Michała Siermińskiego

Warto przeczytać

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Przemysław Wielgosz
Rasizm ponadpartyjny

Na początku roku przez kilka polskich miast przeszła fala pogromowa. Ludzie bici za kolor skóry i używanie obco brzmiącego języka, zdemolowane bary z kebabem i mieszkania, wyzwiska smarowane na ścianach – okoliczności te budzą mocne skojarzenia z pogromami czasów II Rzeczypospolitej, która dla polskiej prawicy pozostaje niedoścignionym wzorem. To, że jakimś cudem nikt nie zginął niewiele zmienia. Wydarzenia w Ełku wpisują się w znany z historii schemat: incydent o charakterze kryminalnym, czyli zabójstwo w czasie bójki, staje się zapalnikiem masowej przemocy o charakterze rasistowskim. Atmosfera panująca w Polsce pozwala wyrażać obawę, że przy najbliższej okazji może dojść do czegoś gorszego. Prawdopodobieństwo jest tym większe, że fala przemocy po raz kolejny nie spotkała się z potępieniem ze strony władz. Przeciwnie. Słowa ministra Błaszczaka o tym, że można zrozumieć zachowania tłumu bijącego obcych nie tylko usprawiedliwiają, ale w gruncie rzeczy wpisują się w pogromową logikę odpowiedzialności zbiorowej. Skoro minister spraw wewnętrznych wyraża zrozumienie dla bicia przypadkowych osób we Wrocławiu czy Ozorkowie w odwecie za zamach w Berlinie, to czego się spodziewać po tylko czekających na zielone światło z góry sympatykach ONR?

W tym miejscu pisaliśmy już o odpowiedzialności obozu rządzącego za nakręcanie nastrojów ksenofobicznych i tworzenie poczucia bezkarności sprawcom przemocy rasistowskiej. Dziś warto się zastanowić dlaczego w Polsce fala sprzeciwu wobec brunatnego bandytyzmu jest relatywnie ograniczona. Chwalebne setki protestujących, które wyległy na ulice wielu miast ratują honor polskiego społeczeństwa. Trudno jednak nie zauważyć, że są one mniejsze niż tysięczne tłumy z demonstracji KOD-u.

Problem polega na tym, że spora część polskiego społeczeństwa nie uważa ksenofobii za zagrożenie warte wyjścia na ulicę. Winy za to znieczulenie nie da się zwalić wyłącznie na prawicę konserwatywno-narodową i patronującą jej część Kościoła. Rzecz jasna nie sposób przecenić znaczenia wzrostu wpływów formacji, która nigdy nie rozliczyła się ze swojego tradycyjnego antysemityzmu, który doprowadził ją do współudziału w Holokauście, a dziś przeniosła nienawiść antysemicką na imigrantów z krajów muzułmańskich. Mimo to wkład w budowanie nastroju sprzyjającego biciu obcych ma także prawica neoliberalna i jej rzekomo cywilizowane media, a nawet pewne środowiska uważające się za lewicowe.

Rasizm w Polsce jest zjawiskiem ponadpartyjnym. Ksenofobiczne treści znajdziemy nie tylko w zbudowanym z nich programie ONR czy Ruchu Narodowego, wypowiedziach ministrów i posłów PiS czy Kukiza, ale także u ateistów z portalu racjonalista.pl, w środowiskach moczarowskich nostalgików PRL z mediów bliskich SLD, u Magdaleny Środy, i w retoryce niektórych działaczy KOD czy PO. Nawet lewicy zdarzało się zamiatać pod dywan problem ksenofobii we własnych szeregach w imię ważniejszych celów. Olbrzymią rolę w sączeniu elementów rasistowskiej wizji świata odegrały media głównego nurtu, od lat operujące schematami „zderzenia cywilizacji", straszące obcymi kulturowo uchodźcami, stosujące zabiegi sugerujące odpowiedzialność wszystkich muzułmanów za akty terroru dżihadystowskiego. Obraz rozwrzeszczanego, bezrozumnego i w domyśle żądnego krwi tłumu to bodaj najpopularniejszy sposób pokazywania muzułmanów w polskich telewizjach. Wyznawcy islamu są tu skrajnie stereotypowi, pozbawieni indywidualności, stopieni w jedną masę i jako tacy tracą cechy naszych bliźnich, stając się wcieleniem budzącego lęk Innego.

Od lat trwa normalizacja różnych składników rasistowskiej tradycji i poglądów na naszej scenie politycznej w zbiorowej pamięci. Nie kto inny jak prezydent Komorowski wyciągnął postać Dmowskiego z zasłużonego śmietnika historii i umieścił go w panteonie polskich bohaterów. Nie gdzie indziej jak w Gazecie Wyborczej można było przeczytać fragmenty przeżartego nienawiścią i przemocą, islamofobicznego manifestu Oriany Fallaci. W języku głównego nurtu polskiej debaty publicznej wobec muzułmanów można stosować obrzydliwą retorykę, której odniesienie do Żydów wydaje się nie do pomyślenia. Wyborcza hołubi pewnego pisarza-konwertytę uchodzącego za eksperta od islamu, który w licznych wywiadach wzywa do „dearabizacji islamu". Wyobraźmy sobie jak zareagowalibyśmy na kogoś wzywającego do „odżydzenia chrześcijaństwa". A jednak podobna formuła odniesiona do islamu przechodzi bez problemu. Podobnie jak okrzyki „Precz i pislamem!" na demonstracjach KOD, które są przecież niczym innym jak inkarnacją starego antysemickiego hasła „Precz z żydokomuną!".

Być może najbardziej przerażające w pogromowym początku roku w Polsce jest to, że w czasie gdy kibice z ONR najeżdżają Ełk, w Warszawie liberalne feministki organizują hagiograficzne spotkanie o myśli Oriany Fallaci. Doprawdy, trudno o lepszy przykład „efektu synergii", który skutecznie osłabia naszą wrażliwość na rasizm.

Współpraca wydawnicza
LMD  poleca
Czystki etniczne w Palestynie

W Czystkach etnicznych w Palestynie Ilan Pappé sięga do wydarzenia, bez którego nie można zrozumieć genezy izraelskiej okupacji Palestyny, a także charakteru najdłuższego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izraelski historyk pisze o Nakbie, brutalnej czystce etnicznej na 800 tys. ludzi, która stała się fundamentem państwa Izrael.

Galeria książek

LMD  poleca
Jean Ziegler

W Szwajcarii, złocie i ofiarach Jean Ziegler w bezpardonowy sposób rozprawia się z rzekomą „neutralnością” Szwajcarii podczas II wojny światowej. Opisuje też antysemityzm władz szwajcarskich (wydawanie na pewną śmierć uchodźców żydowskich), a także hipokryzję i zakłamanie szwajcarskich bankierów „piorących” przez całą wojnę hitlerowskie złoto zrabowane w podbitych krajach oraz podczas Holocaustu.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Dekada przełomu

Michał Siermiński podjął się pionierskiej pracy, aby wyjaśnić, kiedy faktycznie tacy wybitni weterani opozycji demokratycznej – lecz pierwotnie socjalistycznej – jak Jacek Kuroń i Adam Michnik zmienili poglądy. Okazuje się, że nastąpiło to w ciągu dziesięciolecia poprzedzającego wybuch rewolucji „Solidarności” z lat 1980-1981, a nie po jej stłumieniu – i że była to bardzo radykalna zmiana całego paradygmatu.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.