MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY


NR 8   PAŹDZIERNIK 2006 

 EDYCJA FRANCUSKA

Redaktor naczelny:

Maurice Lemoine

Z-cy red. naczelnego:

Martine Bulard, Serge Halimi

Zespół redakcyjny:

Bernard Cassen, Alain Gresh,
Philippe Rivière, Anne-Cécile Robert, Dominique Vidal

www.monde-diplomatique.fr


 EDYCJA POLSKA

Redaktor naczelny:

Przemysław Wielgosz

Z-ca red. naczelnego:

Zbigniew Marcin Kowalewski

Zespół redakcyjny:

Tomasz Bohajedyn, Karolina Breguła, Katarzyna Chmielewska,
Agata Czarnacka, Michał Kozłowski,
Kamil Majchrzak, Tomasz Wiśniewski


 KONTAKT

Wydawca i adres redakcji polskiej:

Fundacja Instytut Wydawniczy
„Książka i Prasa”

www.iwkip.org

Twarda 60, 00-818 Warszawa

telefon: 022 624 17 27
telefax: 022 625 36 26

redakcja@monde-diplomatique.pl

Ogłoszenia:

reklama@monde-diplomatique.pl


 PRENUMERATA

Internetowa strona pisma zawiera
tylko niektóre artykuły, często wybrane fragmenty.

Wersję drukowaną ze wszystkimi artykułami, zdjęciami, mapkami etc. można zaprenumerować w cenie
82 zł za 12 numerów.

Cena prenumeraty zagranicznej
(Europa, poczta lotnicza): 180 zł.

Kwotę tę należy przesłać przekazem pocztowym pod adresem wydawnictwa lub wpłacić na konto:

44 1500 1777 1219 1033 3847 0000
KREDYT BANK  IV Oddz. w Warszawie

Prosimy o podanie dokładnego adresu, tytułu pisma oraz ilości zamawianych egzemplarzy w tytule przekazu (przelewu). Potwierdzenie danych pocztą elektroniczną pod adresem

redakcja@monde-diplomatique.pl

przyśpieszy rejestrację prenumeraty.


 ARCHIWUM

Nr 1,  Nr 2,  Nr 3,  Nr 4,   Nr 5,   Nr 6,
Nr 7


Powrót do numeru bieżącego


 W NUMERZE

Edytorial: Napięcia w Korei  (wyświetl); Naomi Klein: Jak zarobić na niesz­częś­ciu; Luc Mampaey: Przemysł zbrojeniowy na usługach giełdy (wyświetl); Richard Sennett: Elastyczne miasto obcych sobie osób; Maurice Lemoine: Peru wiernym zwierciadłem Ameryki Południowej; Johann Rossouw: Południowoafrykański ol­brzym w pułapce postapartheidu; Peter Harling i Hamid Yasin: Na­ras­tające podziały wśród irackich szyitów; Amnon Kapeliuk: Izraelska armia dąży do władzy; Laurent Bonnefoy: Jemeńska równowaga czyli „ofiary uboczne” walki z terroryzmem; Dossier miesiąca: Strach w wielkim mieście; Loïc Wacquant: O kilku bajkach z Ameryki na temat bezpieczeństwa (wyświetl); Denis Duclos: Jeszcze raz o wielkiej rewolcie francuskich przedmieść; Laurent Mucchielli: Dlaczego wy­bu­chają przedmieścia w europejskich metropoliach?; Walter Berg­mann: Legendy zbrodniarzy; Roger Martelli: 1956: triumfalny śmiech Nasera i łzy klęski w Bu­da­pesz­cie; Victor Gyozo Lugosi: Węgierska histeria 2006; Ray Moynihan i Alan Cassels: Sprzedawcy chorób; Joanna Gwiazdecka i Piotr Szumlewicz: Pytanie o alterglobalizm (wyświetl); Jerzy Szygiel: Fallaci wiecznie żywa; John Berger: „Wsiadam do pociągu, zadzwonię później”.



Napięcia w Korei

Sytuacja na Półwyspie Koreańskim gwałtownie się zaogniła, gdy 5 lipca, mimo wcześniejszych ostrzeżeń Waszyngtonu i Tokio, Korea Północna wystrzeliła siedem rakiet balistycznych. Jeden z pocisków, Taepodong 2, który podobnie jak sześć pozostałych wpadł do Morza Japońskiego, teoretycznie mógłby dosięgnąć terytorium USA. Choć podjęte próby rakietowe nie łamały międzynarodowych praw, są godne potępienia, bowiem osłabiają bezpieczeństwo północno-wschodniej Azji, potencjalnie jednego z najbardziej niebezpiecznych regionów w świecie. Rok temu, 19 września 2005 r., Phenian zobowiązał się zrezygnować ze swojego nuklearnego programu wojskowego. Ta decyzja, podjęta w wyniku sześciostronnych negocjacji (między Chinami, Koreą Północną, Koreą Południową, Stanami Zjednoczonymi, Japonią, Rosją) wzbudziła wielkie nadzieje, szczególnie w Korei Południowej.

Od początku lat 90., kiedy Republika Korei stała się państwem demokratycznym, priorytetem jej polityki jest poprawa stosunków z północnym sąsiadem. Wizyta w Phenianie południowokoreańskiego prezydenta Kim Dae Dzunga i podpisanie 15 czerwca 2000 r. porozumienia z Kim Dzong Ilem stanowiło przełom w relacjach między dwoma Koreami.

Władze Korei Południowej liczą na dialog i wymianę, szczególnie gospodarczą oraz na wspólne interesy, które pozwolą zredukować różnice między dwoma krajami, uprzedzić konflikty i przygotować ewentualne zjednoczenie. Od tego momentu bilans wymiany handlowej sięgnął miliarda dolarów – Korea Południowa stała się drugim, po Chinach, patrnerem gospodarczym Phenianu. Na północ od 38 równoleżnika, w Kesong, powstała specjana strefa ekonomiczna, gdzie ulokowały się południowokoreańskie przedsiębiorstwa zatrudniające jakieś osiem tysięcy pracowników z KRLD. Mimo nieustannych przeszkód, oba kraje starają się przywrócić połączenie kolejowe Seul-Phenian, które odklinowałoby Koreę Południową.

Jednak sytuacja zaczęła się dramatycznie psuć po 19 września 2005 r., kiedy to amerykański Skarb Państwa podjął kroki finansowe przeciw Phenianowi pod pretekstem, że pewien bank z Makau (w Chinach), Banco Delta Asia, prał północnokoreańskie pieniądze. Czego nie udowodniło zresztą żadne międzynarodowe śledztwo. Bank, zastraszony przez Waszyngton, w lutym zamroził aktywa północnokoreańskie wysokości 24 milionów dolarów. W odpowiedzi Phenian plunął na negocjacie szóstki, przypomniał o swoim prawie do broni jądrowej i 5 lipca dokonał próbnych wybuchów, potępionych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, czyli również przez Chiny.

Zdaniem Korei Północnej rząd Stanów Zjednoczonych nie szuka rozwiązania dyplomatycznego, lecz dąży do jednego tylko celu: zmiany reżimu. Część władz Korei Południowej podziela to wrażenie.

Spotkany 14 września w swojej rezydencji w Seulu, były prezydent Kim De Dzung, architekt pojednania, laureat pokojowej Nagrody Nobla w 2002 r., potępia wystrzelenie pocisków, lecz przyznaje, że Waszyngton nie robi nic, by załagodzić sytuację. „Amerykańscy neokonserwatyści nie chcą pokoju w tym regionie – mówi – To dogmatycy. Nie bronią interesów Stanów Zjednoczonych, jak to robił prezydent Clinton, który podtrzymywał nasze wysiłki na rzecz dialogu pokojowego, lecz pozostają opętani przez ideologię – ideologię sankcji, która nigdy nie przynosiła rezultatów, ani w Kubie, ani w Iraku, ani w Afganistanie, ani w Iranie. Wywierają presję na Japonię, by również wprowadziła sankcje [1], co pogłębi miejscowe rozłamy. Daje to pretekst japońskiej prawicy do żądań ponownego uzbrojenia Japonii. To zaś budzi niepokój Chin. W ten sposób nakręca się niebezpieczna spirala.”

Obecny prezydent Ro Mu Hiun wyraża podobny punkt widzenia. 15 września w Waszyngtonie, podczas spotkania na szczycie z prezydentem Bushem, Ro Mu Hiun, który musi delikatnie obchodzić się ze swoim amerykańskim sprzymierzeńcem [2], bronił trzech punktów będących przedmiotem sporu między dwoma krajami. Podtrzymał swoją wolę odzyskania na czas wojny wojskowego dowództwa nad amerykańskimi wojskami (30 tys. ludzi) stacjonującymi w Korei; domagał się więcej czasu na negocjacje projektu (bardzo niepopularnego) Traktatu o wolnym handlu ze Stanami Zjenoczonymi; w końcu odmówił zaostrzenia sankcji przeciw Korei Północnej.

W tej sprawie Seul nie chce poddać się presji Waszyngtonu i życzy sobie zachowania prawa do własnej decyzji. Jak twierdzi Kim Dae Dzung: „Nie chcemy ani zjednoczenia na siłę jak w Wietnamie, ani zjednoczenia rujnującego jak w wypadku Niemiec. Niech Ameryka pozwoli nam podążać we własnym rytmie, wolnym i pokojowym, ku szczęśliwemu zjednoczeniu.”

Ignacio Ramonet
(tłum. Anastazja Dwulit)


[1] 19 września 2006 Tokio zdecydowało o nowych sankcjach finansowych wobec Phenianu. Skutkiem tego został zablokowany przepływ pieniędzy od wspólnoty północnokoreańskiej w Japonii (ok. 300 tysięcy osób) do Korei Północnej.

[2] Seul liczy na Waszyngton głównie w sprawie poparcia kandydatury Ban Ki Moona, południowokoreańskiego ministra spraw zagranicznych, na stanowisko sekretarza generalnego ONZ w wyborach, które odbędą się 31 grudnia 2006 r.

Powrót do początku tekstu